Rozważanie na 11.12.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 11 grudnia 2015 00:09

II Tydzień Adwentu, Rok C


Iz 48, 17-19; Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. J 8, 12); Mt 11, 16-19


Jezus w swoich naukach bardzo jasno nazywał rzeczy po imieniu i oddzielał biel od czerni. Uważał, że albo człowiek służy Bogu i zachowuje Jego wszystkie przykazania, albo, jeśli tego nie czyni, to grzeszy i musi się nawrócić. Był surowy w swych osądach wg opinii faryzeuszy. A on po prostu mówił jasno: „tak” oznaczało „tak”, „nie” znaczyło „nie”. Prawdę nazywał prawdą, fałsz fałszem. Niestety i tej nauki faryzeusze nie przyjęli. Faktem jest, że chodzili do Jana, by go słuchać oraz się ochrzcić. Czynili to jednak z ogromnego zakłamania, bowiem uważali, że lepiej na wszelki wypadek to uczynić, niż gdyby potem okazało się, że Jan jest prawdziwym prorokiem, a oni go nie słuchali.

 

 

 

Spójrzmy, jak wielka obłuda była w sercach faryzeuszy i uczonych. Nie potrafili otwarcie powiedzieć: Nie wierzymy Janowi, bo wydaje nam się dziwakiem. Nie wierzymy Chrystusowi, bo wytyka nam nasze błędy i budzi niepokój serca. Woleli obłudnie wykrzywiać się jak dzieci i krytykować surowość i ascetyzm Jana oraz szkalować łagodność i pokorę Jezusa zarzucając Mu obżarstwo, pijaństwo i niemoralność, gdyż przystawał z celnikami i grzesznikami. Ten fragment Ewangelii nie odnosi się do współczesnych Jezusowi żydów i faryzeuszy, ale także do nas.

 

 

Na ile my, współcześnie żyjący katolicy przyjmujemy naukę Kościoła i pouczenia, wskazania i niekiedy strofowanie nas i naszych postaw? Czy w naszej postawie jest pokora i posłuszeństwo? Czy w sercu często buntujesz się przeciwko proponowanym przez Kościół obrzędom, praktykom religijnym, wynikającym z nich chociażby postom, modlitwom, czynom miłosierdzia?

 

 

 

Poprawiony: piątek, 11 grudnia 2015 00:10