Rozważanie na 15.12.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 14 grudnia 2015 01:33

III Tydzień Adwentu, Rok C


Lb 24, 2-7. 15-17a; Ps 25 (24), 4bc-5ab. 6-7bc. 8-9 (R.: 4b); Ps 85 (84), 8; Mt 21, 23-27



Jezus czynił tylko dobro. Jezus pomagał ludziom. Jezus uszczęśliwiał ludzi. On ich uzdrawiał, uwalniał, podnosił na duchu. A przede wszystkim kochał. Ta miłość biła z całej Jego postaci. Ludzie doświadczając takiego dobra z Jego strony, odwzajemniali tę miłość. Podziwiali Go, opowiadali sobie nawzajem o Nim oraz wielbili Boga za wszystko, czego doświadczali dzięki Niemu.

 

To drażniło faryzeuszy. Nie mogli pojąć: skąd ta moc, skąd ta mądrość, skąd ta „umiejętność” uzdrawiania. W ich sercach zagościła też zazdrość. Za zazdrością przyszła zawiść i nienawiść. Oni tego wszystkiego nie mieli. Jezus zabierał im tę pozycję społeczną, jaką w swym mniemaniu mieli wcześniej, ten autorytet, który tyle lat musieli sobie budować, o który musieli zabiegać. A poza tym, Jezus otwarcie mówił o ich słabościach, wytykał im błędy i grzechy. Śmiał nazwać ich przy ludziach plemieniem żmijowym, przewrotnym, grobami pobielanymi. Dlatego tak bardzo nurtowało ich to pytanie: Jakim prawem Jezus to wszystko czyni? Jakim prawem zabiera im to, na co tyle lat pracowali?

 

„Jakim prawem”- to również pytanie o tradycję, o wiarę, o prawo Boże. W faryzeuszach wezbrała cała fala nienawiści, pretensji, żalu. To przecież oni byli tymi, którzy na prawie, na Pismach znają się najlepiej. A tu przychodzi młody mężczyzna, ledwie zaczął nauczać, zjednał sobie prosty lud, wykazuje się niezwykłą mądrością i jeszcze śmie ich pouczać i im wytykać błędy.

 

Kto dał Jemu taką władzę? To druga sprawa, która tak bardzo nurtowała ich. Oni, mimo niekiedy wielu lat życia, nauki, służby w świątyni, studiowania Pism, nie mieli takiej wiedzy, mądrości, nie potrafili tak tłumaczyć różnych spraw w oparciu o Pismo. Oni nie mieli władzy nad duchami! Oni nie potrafili uzdrawiać. A przede wszystkim, za nimi nie szły takie tłumy. Nie doświadczali też takiej miłości, nie byli traktowani jako tak wielkie autorytety jak Jezus.

 

Zazdrość zamknęła ich serca. Zawiść zaprosiła szatana do dusz. Nie potrafili przyznać nawet sami przed sobą, że Jezus jest osobą niezwykłą, zastanawiającą, mającą znamiona Mesjasza. Woleli zepchnąć to gdzieś w głąb swoich dusz, by o tym nie myśleć. Czuli nienawiść do Jezusa. Ona nimi kierowała. Ludzie, którzy przecież mieli służyć Bogu, służyli komuś zupełnie innemu.