Rozważanie na 18.12.2015 Drukuj
Wpisany przez Beata   
piątek, 18 grudnia 2015 01:38

III Tydzień Adwentu, Rok C


Jr 23, 5-8; Ps 72 (71), 1-2. 12-13. 18-19 (R.: por. 7); Mt 1, 18-24



Cała misja Chrystusa wyrażona została w sposób symboliczny w Jego przyjściu na świat. Bóg „ukrył” niejako swoją boskość, moc, majestat, by narodzić się z prostej, ubogiej dziewicy. Uniżył się do tego stopnia sam siebie, jakby odłożył na bok swoje boskie pochodzenie. Złożył siebie w lichej, ubogiej grocie uosabiającej człowieczeństwo. Na moment narodzin stajenka stała się miejscem świętym.

 

Tak dzieje się z człowiekiem goszczącym w sobie Boga. Na ten moment z nędzy staje się bogaczem, staje się świętym. Ale nie własną świętością, a Świętością Tego, którego przyjął. Ale to nie wszystko. Przyjście Boga na ziemię, to Jego swoista Droga Krzyżowa, „przełamanie” swojej boskiej natury, to nakłonienie jej, aby zeszła między ciernie człowieczeństwa, będąc przecież świadomym tego, co Go czeka. Bóg przychodząc na ziemię, przynosi na nią jednocześnie właśnie tę jasność Nieba, tę chwałę, świętość. Sam zaznając bólu człowieczeństwa przynosi człowiekowi swoją boskość i uświęca człowieka, wywyższa go i nadaje niewiarygodną godność - godność Bożego dziecka.

 

Godzi się na zjednoczenie swoje z ludzką naturą i całą jej nędzą, by wprowadzić w nią pierwiastek boski. A czyni to z miłości. Żadne inne uczucie nie byłoby skłonne do tak wielkiego uniżenia siebie, oddania siebie. Tylko miłość - uosobiona Miłość. W tym przyjściu na świat - zejściu z Nieba na ziemię - już wyraża się niespotykana miłość Boga do człowieka, mądrość Wcielenia, doskonałość i boskość, a jednocześnie niepojęta pokora. Pokora Syna wobec Ojca, wobec ziemskich Rodziców, wobec człowieka.