| Rozważanie na 11.02.2016 |
|
| Wpisany przez Beata |
| czwartek, 11 lutego 2016 00:25 |
|
Pwt 30, 15-20; Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: Ps 40 (39), 5a); Mt 4, 17; Łk 9, 22-25
W tym fragmencie Ewangelii Jezus zapewnia nas, iż takie życie możliwe jest już na ziemi. Bóg zaprasza nas do takiego życia wprowadzając na drogę miłości. Skoro sam jest Miłością, więc wskazuje nam drogę prowadzącą do Miłości, czyli do Jego Serca. Nie dość na tym, pokazuje nam również, iż Jego Serce zostało otwarte na wieki dla wszystkich dusz. Stało się to na Krzyżu. Mimo, że kochał ludzkość od zarania dziejów, bowiem stworzył ją z Miłości, przecież zanim powołał do życia, to najpierw pokochał, jednak pozwolił, by również fizycznie zostało ono otwarte, byśmy mogli to zobaczyć i uwierzyć. Wylewa się, zatem nieustannie ze zranionego Serca Bożego na cały świat niosąc miłosierdzie. Tym więcej, im bardziej jest ranione Serce przez grzechy ludzi.
Żyjemy nieustannie we sercu Boga. Dramatem wielu dusz jest to, iż nie wiedzą o tym, nie przyjmują do wiadomości wielkiej Miłości skierowanej do nich, odgradzają się murem obojętności, a nawet nienawiści. Kiedy pojmą to dopiero po śmierci, wielka rozpacz ogarnie ich serca. Bowiem stojąc u Źródła, którego całe życie pragnęli, odwracali głowę i zasłaniali oczy. Mogli czerpać, ale nie chcieli. Sami zrezygnowali. To wielki dramat, wielka rozpacz, wielki ból. Będą czuli, że sami siebie oszukali, są sobie winni, niestety nie będzie już możliwości, by schylić się i chociaż raz napić się ze Źródła. Wieczność całą palić ich będzie pragnienie, znać będą swój grzech, znać będą Źródło, ale nic uczynić nie będą mogli.
Otrzymaliśmy wielką szansę. Bóg prowadzi nas do Źródła swojej Miłości. Możemy czerpać, ile tylko zapragniemy. Bóg dał nam siebie całego i cieszy się, gdy dusze pragną wszystkiego - pełni Bożej Miłości.
|