Rozważanie na 2.04.2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 01 kwietnia 2016 22:38

I Tydzień w Oktawie Wielkanocy


Dz 4, 13-21; Ps 118 (117), 1 i 14. 15-16. 18 i 21 (R.: por. 21a); Ps 118 (117), 24; Mk 16, 9-15


Jezus musiał przyjść sam, osobiście, by uwierzyli. Musiał stanąć przed nimi, pokazać im swoje przebite dłonie, rozmawiać, jeść, aby zaczęli się przekonywać, że to właśnie On. Człowiekowi bardzo trudno jest wyjść poza krąg własnego poznania zmysłowego, poza własną wiedzę, doświadczenie, poglądy, przyjęte opinie. Najlepiej czuje się w tym, co widzi, słyszy, dotyka, co już zna, co sprawdził. Jeśli coś jest odbiegające od jego wyobrażeń, jeśli coś wymaga od niego, by zaufał, wtedy czuje się trochę, jak zawieszony w próżni, w nowej zupełnie rzeczywistości, której nie zna. Nie może nigdzie znaleźć oparcia, nic pewnego, stałego, znanego. Nie ma poczucia bezpieczeństwa, które dają rzeczy dobrze mu znane, sytuacje, zdarzenia wcześniej przeżyte, zachowania w pewnych okolicznościach wyuczone. Nie patrzy wtedy w kategoriach prawdziwej wartości, w kategoriach Prawdy, ale w kategoriach, czy coś mu jest znane, wcześniej doświadczone, czy może to sprawdzić, zweryfikować.

 

Jeśli nie może tego uczynić - trudno mu to przyjąć. Człowiek przez swoje skażenie grzechem zatracił otwartość na Ducha w takim stopniu, jak to było zaraz po stworzeniu. Stał się po prostu bardziej cielesny, niż duchowy. Dlatego to, co sprawdzalne zmysłami ciała - istnieje dla niego, a co niesprawdzalne - trudne jest do przyjęcia.

 

Chrystus, który Zmartwychwstał - był postacią „nie z tego świata”. Trudno zatem wierzyć tym, którzy mówili, ze Go widzieli. Bardzo dobitnie określił to apostoł Tomasz: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladów gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. W tych słowach wyraża się człowiek. To nie jest tylko odpowiedź Tomasza. To odpowiedź każdego z nas. To my, dusze maleńkie, tak właśnie odpowiadamy Bogu na Jego słowa, czyny, znaki, cuda w naszym życiu. Zawsze chcemy sprawdzić. Zawsze potrzebujemy potwierdzenia, zawsze niedowierzamy, zawsze budzą się w nas wątpliwości.

 

Łatwiej żyłoby się chociażby apostołom, gdyby uwierzyli słowom Jezusa, gdy dopiero zapowiadał mękę, ale i zmartwychwstanie. O wiele mniej cierpieliby, gdyby słysząc wieści przyniesione przez Marię Magdalenę, potem dwóch uczniów, od razu uwierzyli i z radością oczekiwali na Zbawiciela. To było jednak dla nich za trudne. Trwali przy swojej wiedzy, poznaniu, doświadczeniu. Nie zdawali sobie sprawy, iż jeśli chodzi o Boga, nie liczy się poznanie zmysłowe, doświadczenie fizyczne, tylko miłość, z której płynie wiara i ufność. Wtedy jeszcze nie rozumieli, że miłość może pokonać śmierć, przekroczyć granicę między ciałem a duchem, zrodzić nowe życie, odmienić los każdego z nich.