Rozważanie na 28.09.2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 27 września 2016 23:37

XXVI Tydzień Okresu Zwykłego, Rok C

 

Job 9, 1-12. 14-16; Ps 88 (87), 10bc-11. 12-13. 14-15 (R.: 3a); Flp 3, 8-9; Łk 9, 57-62

 

Głoszenie królestwa Niebieskiego odbywać się będzie poprzez nasze postawy, sposób życia, myślenia, mówienia. Całymi sobą świadczyć o nim będziemy. W nas ludzie będą widzieć Boga, Jego królestwo. Za naszym świadectwem pójdą. Tak, jak świadkami królestwa są święci. Tak jak o królestwie Niebieskim świadczył Nasz Papież Jan Paweł II. Był wielkim świadkiem Boga i Jego miłości oraz miłosierdzia. Jest wielu świadków świeckich. Mamy przecież pośród nas świętych, którzy żyli w rodzinach lub samotnie. Ich życie przebiegało zwyczajnie, a jednak przez nich Bóg rozlewał łaskę miłości. Bo odpowiedzieli na powołanie i poszli za głosem Boga.

 

 

„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.” To kolejne bardzo radykalne stwierdzenie. W Bogu wszystko jest jasne, klarowne. Nie ma szarości, niejasności. Nie ma kompromisów. Bóg rozdziela dobro od zła. Nic nie może być trochę takie, a trochę takie. Nie można opowiadać się za Bogiem, ale wracać do starego życia. Nie można trochę należeć do Boga, ale po części jeszcze do szatana. Oczywiście, że całe życie człowiek pracuje nad swoimi słabościami i słaby umiera. Jednak chodzi o jego podejście do wiary, Boga i powołania. O jego starania, wysiłki i pragnienie zmiany. O jasne zadeklarowanie się, do kogo chce należeć i potem konsekwentne kroczenie wybraną drogą. Bóg oczekuje, iż cały człowiek odda się Bogu. Cały przyjmie Jego naukę. Cały zapragnie Go naśladować. Cały! Nie jedna połowa, nie część, ale cały człowiek. Przecież serca nie da się rozdzielić. A często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli w stanie to zrobić. Tyle, że sami siebie oszukujemy. Bowiem, jeśli część siebie oddajemy Bogu, a część zostawiamy sobie samym, to tak naprawdę, nic do Boga nie należy. Nadal tkwimy w starym życiu i nic się nie zmieniło. Bo serca nie da się rozdzielić. Ono jest przy jednym. Jeśli żal nam przeszłości, jeśli pozostawiamy sobie coś, co dawniej było naszą miłością, to nasze serce nadal będzie tkwiło przy tej starej miłości. Do Boga nie będzie należała nawet maleńka cząstka serca. Bo ono jest jedno, całe, niepodzielne.

Oszukaństwem jest mówienie, iż udało się pogodzić stare z nowym. W przypadku wiary, Boga, powołania, pójścia za Jezusem - to niemożliwe. Wiara w jedynego Boga jest wiarą radykalną. Przykazania Boże są radykalne i niezmienne. Jasne i bardzo czytelne. Tylko człowiek dla własnych korzyści stale chce je rozmydlić. Pójście za Jezusem to również przyjęcie radykalnej zmiany w swoim życiu, bo inaczej po prostu się nie da. Nie można iść po części a po części pozostać. Nie można po części wierzyć, a po części nie wierzyć. Nie można po części przyjmować Boga za swojego Pana i Stwórcę, a po części Go nie przyjmować. Czy również Chrzest chcielibyśmy przyjąć po części? A co ze zbawieniem? Czy również, w związku z tym, po części?