Nasze powroty do domu... Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
środa, 22 maja 2013 10:01

Różne są  nasze powroty do domu... Czasami z podwiniętym ogonem, innym razem z ogniem w sercu, szczęściem nie do podrobienia. Domy też bywają różne. Niektóre ciche, jak trzepot motylich skrzydeł, w których dojrzewamy i dorastamy, spokojnie, subtelnie, budując swoją przyszłość na Skale. Są też domy, do których nie chce się wracać. Domy złe, przeklęte, domy uruchomiające demony przeszłości. Domy bez szeroko otwartych ramion, w których można się zanurzyć, odżyć na nowo, zapłakać gorzko, by potem się zaśmiać z tego, co było...

 

Uwielbiam tę piosenkę. Słowa tak mocno prawdziwe, tak podle rzeczywiste... Miałem to szczęście i mam nadal, że kiedy wracam do rodzinnego domu, ktoś na mnie wciąż czeka. Moja mama i jej ramiona, w których mogę utonąć, odpocząć... A kiedy powracam do swojego zakonnego pokoju, też nie jestem sam. Wystarczy znak krzyża, spojrzenie w kierunku figury mojej niebiańskiej Matki... Dwie mamy, dwa moje szczęścia, dwa domy, w których pachnie Niebem...

 

I ten Dom, który wciąż czeka. Wprawdzie nie będę tam wracał, bo przecież w Niebie jeszcze nie byłem, ale droga do tego domu staje się z dnia na dzień coraz bardziej namacalna, wyrazista, choć momentami zabójczo wąska, pełna zakrętów, wyboista... I cóż z tego?... Trzeba iść, do przodu... Mimo ran, mimo lęku, mimo łez, które nigdy nie wysychają. Jest pokusa wskoczenia na dwupasmówkę, albo płatną autostradkę, ale za jaką cenę?...

 

"Wszystko, co mam, co dał mi świat, noszę w sobie, by kiedyś ci dać"...

 

AUTOR:  Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

 

ŹRÓDŁO: http://www.sorkovitz.blogspot.com