Pomóż budować studnię dla trędowatych PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 23 stycznia 2015 21:10

W najbliższą niedzielę, 25 stycznia będziemy obchodzić Światowy Dzień Trędowatych. Dzień ten jest okazją do zwrócenia uwagi świata, szczególnie bogatej jego części, na problem ludzi chorych na trąd i wyrażenia solidarności z nimi.  Dlatego też wolontariusze Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” zdecydowali się zgromadzić środki na budowę studni w kolonii dla trędowatych w Indiach w Purii, gdzie żył i pracował polski misjonarz Ojciec Marian Żelazek.


Chcą oni, aby studnia nosiła imię Doktor Wandy Błeńskiej – zmarłej lekarki trędowatych, która pracowała w Ugandzie a po powrocie została inicjatorką powstania Fundacji.

 

Na budowę studni potrzebne jest 18 000 zł.  Do tej pory udało się zgromadzić 7 685 zł.

 

 

 

 

 

Według Światowej Organizacji Zdrowia na świecie żyje trzy miliony osób okaleczonych przez trąd. W rzeczywistości osób chorych jest znacznie więcej, lecz nie poddają się one leczeniu. Według danych 70% wszystkich przypadków trądu przypada na Indie. Trędowaty w Indiach to człowiek odrzucony. Mimo, że istnieje skuteczne leczenie, temat trądu to wciąż temat tabu. Mało, kto interesuje się losem tych ludzi, którzy ze względu na chorobę, żyją w koloniach, poza społeczeństwem, niejednokrotnie bez dostępu do opieki zdrowotnej, szkół i bez pracy.

 

 

Od samego początku swojego istnienia Fundacja "Redemptoris Missio" wspierała medycznie działania Ojca Mariana Żelazka w Indiach. Po jego śmierci wolontariusze Fundacji nadal jeżdżą do Indii, gdzie opatrują rany i służą swoją wiedzą medyczną chorym na trąd.  Pomimo faktu, że trąd można wyleczyć antybiotykami, rzadko zdarza się, aby chory zawitał do gabinetu lekarskiego. Lekarze nie chcą leczyć trędowatych z obawy przed utratą innych pacjentów.

 

 

Trąd jest chorobą tak bardzo naznaczającą, że chorzy na nią i ich całe rodziny muszą mieszkać w koloniach na obrzeżach miast. Ojciec Marian Żelazek objął jedną z takich kolonii swoją opieką. Zbudował dla swoich podopiecznych szpital, kuchnię miłosierdzia, szkołę i warsztaty pracy, w których mogą odzyskać wiarę we własne siły i człowieczeństwo.  W kuchni miłosierdzia są wydawane darmowe posiłki dla osób, które nie są w stanie pracować. Po śmierci Ojca Mariana trędowaci za własne, najczęściej użebrane, pieniądze wybudowali mu w miejscu, w którym zmarł, pomnik. Chorzy wraz z rodzinami żyją w skrajnie ubogich warunkach, zamieszkują niewielkie, wymurowane przez Ojca Mariana pomieszczenia. Kiedy od gości odwiedzających kolonię słyszą, że są z Polski bardzo się wzruszają, bo z Polski był ich ukochany opiekun – Father Marian.

 

 

W latach 2012 i 2014 pracowała tam wolontariuszka Fundacji, lekarka Kinga Zastawna. Poświęcała na pracę w kolonii całe swoje wakacje. Kinga zmieniała chorym opatrunki, uczyła jak zadbać o rany, leczyła odleżyny i starała się zaradzić wszystkim pozostałym problemom zdrowotnym swoich pacjentów. „W Ośrodku Zdrowia Karunalaya spędzałam większą część dnia, tam też przyjmowałam pacjentów. Chorzy cierpieli przede wszystkim z powodu okaleczeń, ran i owrzodzeń związanych z przebytą chorobą. Nie brakowało jednak innych schorzeń. Przed południem, w otoczeniu dzieci udawałam się do szkoły Beatrix, gdzie badałam najmłodszych. W godzinach południowych, kiedy ubranie było już prawie całkiem mokre na skutek wysokiej temperatury i wilgotności powietrza udawałam się na przerwę. W Ogrodzie Nadziei założonym przez Ojca Mariana podziwiałam dotąd nieznane mi rośliny. Na drzewie w tymże Ogrodzie Ojciec Marian umieścił tablicę: „Trędowaci są naszymi przyjaciółmi”. Wielokrotnie czytałam ten napis i bardzo szybko przekonałam się o jego autentyczności.

 

 

Pacjenci Ośrodka Karunalaya, bowiem w krótkim czasie stali się moimi przyjaciółmi. Dorośli witali mnie od progu przychodni, dzieciaki, choć początkowo nieśmiałe, z czasem przesiadywały przed Ośrodkiem czekając aż skończę pracę, by potem odprowadzać mnie aż do wyjścia z kolonii.”

 

 

Kinga zauważyła, że wielu chorób, z którymi zmagali się jej pacjenci, można by uniknąć, gdyby kolonia posiadała dostęp do zdrowej, wody pitnej. O swoim marzeniu opowiedziała w Fundacji. Tak powstał pomysł wybudowania studni. W ubiegłym roku w wieku 103 lat zmarła Pani Doktor Wanda Błeńska. Pani Doktor była bardzo zaprzyjaźniona z Ojcem Marianem i bywała w Indiach, aby wspomóc Ojca Mariana swoją wiedzą medyczną i doświadczeniem w leczeniu trądu. Chcielibyśmy upamiętnić jej postać nadając jej imię wybudowanej przez Fundację studni.

 

 

Wszystkich, którzy chcieliby wspomóc projekt najdrobniejszymi nawet datkami zachęcamy do wpłaty na konto Fundacji z dopiskiem WODA



Dane do przelewu


Fundacja Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio

ul. Grunwaldzka 86

61-115 Poznań


Nr r-ku: 09 1090 2255 0000 0005 8000 0192

 


więcej na: http://www.medicus.ump.edu.pl

 

 

 

 

Poprawiony: piątek, 23 stycznia 2015 22:21