| Pierwszy zlot Włóczkersów |
|
| Wpisany przez Beata |
| piątek, 10 października 2014 21:24 |
|
Kiedy do Fundacji Redemptoris Missio, która pomagała afgańskim dzieciom, zaczęła spływać włóczka z całego kraju, postanowiliśmy zorganizować warsztaty robienia na drutach. Na warsztatach, wśród uczestników narodził się pomysł, aby nazwać się Włóczkersami. Włóczkersem może zostać każdy, wystarczy żeby wziął do ręki druty. Kolejne kluby, w innych miastach były już tylko kwestią czasu, niektóre liczne, inne jednoosobowe.
Wśród Włóczkersów dziergających w domowym zaciszu są osoby aktywne zawodowo, ale również będące na emeryturze. Jedna z pań jest niewidoma, najstarsza zaś ma 98 lat i dzierga bez okularów. Warto wspomnieć również o klubie utworzonym przez więźniarki w Areszcie Śledczym w Lesznie. Jedna z pań zrobiła ubranko dla Poli – dziewczynki znalezionej przy drodze przez polskich żołnierzy. Do tej pory Włóczkersi zaopatrzyli w czapki ponad 7000 dzieci w Afganistanie.
Pomimo tego, że polscy żołnierze wycofali się już z Afganistanu i skończyły się możliwości wysyłania w tamte regiony pomocy, Włóczkersi ani na chwilę nie przestali działać. Do Fundacji docierały paczki z całego kraju i objuczone siatkami z czapkami kobiety wraz ze swoimi (również objuczonymi) mężami. Każdego miesiąca przyjeżdża do nas również strażnik z Aresztu Śledczego w Lesznie, przywozi czapki i zabiera kolejne partie wełny.
Naszym Zlotem chcielibyśmy również zwrócić uwagę na biedę i ogrom nieszczęścia syryjskich uchodźców w Libanie, bo to właśnie tam trafią nasze czapki. W Libanie nie istnieją obozy dla uchodźców syryjskich, uciekający przed wojną zmuszeni do samodzielnego poszukiwania schronienia. W rezultacie zdecydowana większość uchodźców wynajmuje mieszkania lub inne pomieszczenia (garaże, piwnice, nieużywane sklepy), płacąc za nie miesięcznie 200-400$. Wysokie koszty utrzymania powodują, że uchodźcy w ciągu kilku miesięcy tracą oszczędności oraz wszelkie dobra materialne, które udało im się wywieźć z ojczystego kraju. W rezultacie, popadają w skrajne ubóstwo. Mamy nadzieję, że już w grudniu do syryjskich dzieci dotrą nasze czapki.
więcej na: www.medicus.ump.edu.pl
|
| Poprawiony: piątek, 10 października 2014 22:13 |