Czcząc Najświętsze Imię Jezus PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 03 stycznia 2015 20:16

Dzisiaj przypada wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. Zapraszam więc wszystkich czytelników do wrocławskiej Parafii pod tym wezwaniem.

 

"Via Ad Deum"

 

Ogromnie ucierpiała nasza świątynia parafialna podczas działań wojennych w 1945 roku, kiedy to w drugi dzień świąt Wielkanocy o godzinie 1945 miasto zostało straszliwie zbombardowane przez wojska radzieckie. Zniszczone, powalone lub spalone były prawie wszystkie kościoły. Nasza świątynia miała rozbity dach, a sklepienie nawy głównej przebite w trzech miejscach i zawalone aż po kaplicę św. Anny. Cztery sklepienia na emporach, najbliższych prezbiterium, także zostały zniszczone, a Ołtarz Główny ze stopniami i balustradą rozbity.

 

Wkrótce po wojnie budowla została zabezpieczona przed dalszymi zniszczeniami. W roku 1947 przystąpiono do odbudowy kościoła. Ubytki malowideł zrekonstruował wówczas Jan Drobek, a uszkodzenia figur, kapiteli i stiuków Erik Grützner. Pierwszym po wojnie administratorem parafii został ks. Stanisław Mirek, który do pomocy otrzymał księży: Józefa Zająca SJ, Edmunda Oleszczaka SJ, Celestyna Szawana SJ i Ignacego Turka SJ. W wyniku usilnych zabiegów podjętych przez ks. Mirka u władz polskich udało się zatrzymać do 11 października 1947 roku wraz z grupą pracowników ks. Schoenauera, który był pierwszym organizatorem remontów w świątyni.

 

 

W związku z falą prześladowań stalinowskich skierowanych przeciw Kościołowi w Polsce i hierarchii kościelnej na Ziemiach Odzyskanych i Caritasowi w 1950 roku ks. Stanisław Mirek został aresztowany. Na stanowisku administratora parafii zastąpił go wówczas ks. Antoni Kuśnierz SJ.

 

 

W tym czasie prowizoryczny dach kościoła zaczął w wielu miejscach przeciekać. Zniszczeniem zagrożone były bezcenne malowidła. Przystąpiono, więc do prac renowacyjnych, które z wielu przyczyn odwlekały się aż do roku 1953. Wtedy to nastąpiła wreszcie restauracja Ołtarza Głównego i znajdującego się nad nim obrazu Obrzezania Pana Jezusa. Następnie rozpoczęto remont prezbiterium. W 1954 roku miała miejsce renowacja kaplic, rok później organów, kaplicy św. Józefa i obrazów św. Jadwigi i Aniołów Stróżów. W 1956 roku założono nowe oświetlenie oraz stylowe kinkiety elektryczne na filarach.

 

 

W kronice parafialnej możemy przeczytać, że kolejnym inicjatorem generalnego remontu wnętrza kościoła (całej nawy głównej z Ołtarzem Głównym oraz kaplic bocznych) był proboszcz ks. Zenon Paszek, pełniący swój urząd od 17 sierpnia 1983 do 25 czerwca 1991. Kronika zawiera także notatkę na temat jego pielgrzymki do Rzymu, na którą udał się 23 listopada 1985 roku z ks. Eugeniuszem Senko SJ i grupą parafian. W sobotę, 30 listopada, na prywatnej audiencji w sali Klementyńskiej przyjął ich Papież Jan Paweł II. Delegacja parafii wręczyła wówczas Ojcu Świętemu kopię obrazu Matki Bożej Wspomożycielki Wrocławia oraz świecę adwentową, a 2 grudnia w podziemiach Bazyliki św. Piotra pod przewodnictwem Księdza Proboszcza została odprawiona Msza Święta.

 

 

Przełomowym momentem w historii powojennej naszej parafii był rok 1994, kiedy to ks. Mieczysław Kożuch SJ, Prowincjał Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, pismem z dnia 27 września zwrócił się do kard. Henryka Gulbinowicza, Arcybiskupa Metropolity Wrocławskiego, z prośbą o przejęcie przez Archidiecezję Wrocławską parafii pw. św. Macieja Apostoła, administrowanej dotychczas przez księży Towarzystwa Jezusowego. Prośba została przyjęta i potwierdzona pisemnie przez Kurię Metropolitalną w dniu 29 listopada 1994 roku.

 

 

W piśmie tym zaznaczono, że Archidiecezja Wrocławska przejmie opiekę duszpasterską nad wiernymi parafii z końcem czerwca 1995 roku. W związku z tym 23 czerwca 1995 roku ks. Kazimierz Ptaszkowski został odwołany z funkcji dotychczasowego proboszcza parafii. Agendy parafii pw. św. Macieja, ze szczegółowym spisem inwentarza rzeczy ruchomych i nieruchomych, przekazano nowemu proboszczowi w obecności przedstawiciela Kurii, Księdza Dziekana i dwóch parafian.

 

 

26 czerwca 1995 roku w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa o godzinie 1800 podczas Mszy Świętej odbyło się oficjalne pożegnanie Ojca Proboszcza i ojców Jezuitów. Jednocześnie też odbyło się przekazanie parafii św. Macieja księżom diecezjalnym i powitanie nowego Proboszcza, ks. Adama Prażaka, który z dniem 24 lipca 1995 roku oficjalnie objął swój urząd i sprawował go do połowy 1998 roku. Jego następcą był na przełomie 1998 i 1999 roku ks. Romuald Brudnowski. W latach 1999-2003 proboszczem parafii był ks. Tadeusz Rusnak, który - z racji 300-lecia istnienia Uniwersytetu Wrocławskiego i Kościoła Uniwersyteckiego zadbał o remont elewacji świątyni. W tym czasie, w czerwcu 2002 roku, kościół akademicki (dawny gimnazjalny) pod wezwaniem św. Macieja został przekazany Duszpasterstwu Akademickiemu, a jego rektorem mianowany został ks. Mirosław Maliński. Wówczas także przyległa doń plebania, przy pl. Biskupa Nankiera 17, została przeniesiona do odremontowanego obiektu obok Klasztoru Sióstr Urszulanek przy pl. Biskupa Nankiera 16a. W latach 2003-2011 proboszczem parafii, która decyzją kard. Henryka Gulbinowicza nosi, podobnie jak świątynia parafialna, tytuł „Najświętszego Imienia Jezus”, był tragicznie zmarły w wypadku samochodowym ks. prof. Piotr Nitecki. Jego następcą został ks. dr hab. Andrzej Małachowski. Aktualnie wewnątrz świątyni wciąż prowadzone są prace renowacyjne.

 

Wnętrze i architektura


Wspaniały wczesnobarokowy kościół wraz z przyległym Uniwersytetem należy do arcydzieł budownictwa, jakie na Śląsku stworzyli i zostawili dla potomności Jezuici. Jest kościołem halowym, z emporami i dwoma rzędami kaplic. Na zewnątrz długi na 53 m., a szeroki na 26 m. Wewnątrz jest długi na 50,55 m., a szeroki na 23,6 m. Wysokość wynosi 23,6 m.

 

 

Trudno jest obiekt w całości obejrzeć z, zewnątrz, ponieważ obstawiony jest budynkami Uniwersytetu, z którym został połączony. Na szczycie świątyni w promienistym wieńcu widoczny jest napis IHS – pozłacane dzieło artysty Teodora Wipperdinga SJ. Z zewnątrz widoczne są także dwa rzędy okien i zakrystia, która stanowi pozostałość zamku piastowskiego (w dolnych partiach kościoła najprawdopodobniej tkwią jeszcze relikty dawnego zamku).

 

 

Piękne iluzjonistyczne malowidła wiedeńskiego mistrza Jana Michała Rottmayera na sklepieniach budowli świątynnej pochodzą z lat 1705-1706. Wnętrze wykonano według planów jezuickiego artysty Krzysztofa Tauscha. Jest on również autorem projektu Wielkiego Ołtarza, który powstał w latach 1722-1724. Artysta sam namalował znajdujące się nad ołtarzem głównym płótno o rozmiarach 8 m. x 3,8 m., zatytułowane „Ofiarowanie Jezusa w Świątyni” (Łk 2, 21).

 

Obraz przedstawia małego Jezusa trzymanego przez kapłana, obok stoi Matka Boska i św. Józef, a nad nimi widoczna jest postać Boga Ojca z aniołami. Temat ten związany jest z całością programu ikonologicznego przedstawionego na fresku, jak też z wezwaniem kościoła – Najświętszego Imienia Jezus. Nad ołtarzem znajduje się tereza z napisem: „Na Imię Jezus niech się zgina wszelkie kolano”. Dwie figury widoczne między kolumnami to dzieło wrocławskiego rzeźbiarza Johanna Albrechta Siegwitza. Przed ołtarzem, po bokach, widzimy dwa duże świeczniki – dzieło Jana Krumpfarta z 1728 roku. Z prawej i lewej strony Wielkiego Ołtarza znajduje się o wystroju najbogatszym ze wszystkich kaplica ku czci św. Ignacego Loyoli i św. Ksawerego. W niej zobaczymy marmurowy ołtarz (również dzieło Siegwitza), powstały w latach 1731-1733, i obraz św. Ksawerego głoszącego kazanie w Indiach. Na ścianach znajdują się cztery figury przedstawiające postaci świętych: Ignacego, Franciszka Salezego, Franciszka Serafickiego i Izydora. Dostrzeżemy tu także piękną kompozycję dwóch aniołków (putti) trzymających IHS, symbole Męki Pana Jezusa i przedmioty czci św. Ksawerego. Nad drzwiami widoczne jest miejsce na okno, gdzie wcześniej był witraż Matki Bożej.

 

Bogate stiuki utrzymane są w kolorze zielonym i brązowo-szarym. Obficie padające światło boczne powoduje powstawanie światłocieni sprawiających wrażenie ruchliwości elementów wystroju.

 

 

W północnym ograniczeniu ołtarza znajduje się wspaniała Pieta – wyśmienita i idealna kopia słynnej rzeźby Michała Anioła z Bazyliki św. Piotra w Rzymie.

 

 

Polichromia sklepienia w nawie głównej kościoła, powstała również na uczczenie Najświętszego Imienia Jezus, w swym wielkim zarysie dzieli się na trzy części. Część wschodnia polichromii nad Wielkim Ołtarzem wskazuje na zapowiedzi Mszy Świętej (figury mesjańskie). Starotestamentalne ofiary Abla, Dawida, Salomona, Eliasza, Melchizedeka, Abrahama i Izaaka są uczczeniem Pana Boga, który umieszczony jest w środku. Środkowy obraz przedstawia uwielbienie Imienia Jezus przez Zakon Towarzystwa Jezusowego.

 

Obraz ten jest oryginalny, niepoprawiany. Dzięki perspektywie otwartej powierzchni ujęty jest w owal, co pozwala zobaczyć sklepienie nieba, zaczynające się tuż od balustrady. Za nią widoczni są ludzie ze wszystkich części kuli ziemskiej, gdzie pracują misjonarze jezuiccy, lub gdzie mieli z nimi styczność.

 

 

Cała polichromia sklepienia nawy od strony wschodniej jest oddzielona słoneczną tarczą z wypisanymi słowami: „Od wschodu słońca aż do zachodu niech będzie uwielbione Imię Pana”. Polichromia sklepienia nad chórem przedstawia motyw udziału świata Aniołów w uwielbieniu Bożego Imienia.

 

 

Freski na emporach obrazują życie, Mękę i Chwałę Jezusa w połączeniu z uwielbieniem Jego Imienia. Ich początek znajduje się od strony Ewangelii Wielkiego Ołtarza. Podobnie jest z drugiej strony, gdzie łuk za łukiem ciągną się aż do chóru. W każdej emporze z jednej strony wypisane jest wezwanie z Litanii do Imienia Jezus, a z drugiej wyrażone jest ono plastycznie, w obrazie. Ściany przy oknach ozdabiają artystyczne postaci. Po wschodniej stronie empor stoją figury świętych Ksawerego i Jana Nepomucena.

 

 

Na emporach znajduje się czternaście obrazów. Są to:

 

 

aniołowie uwielbiają Dziecię Jezus w niebie – Jezu, wesele Aniołów. Jak przedziwne jest imię Twoje. (Ps 8, 10),


narodzenie Jezusa w stajence Betlejem – Jezu, najbiedniejszy, nie ma miejsca, gdzie by głowę skłonił. (Mt 8, 20),


ofiarowanie w świątyni i proroctwo starego Symeona – Światłości wyznawców (Łk 8, 32),


dwunastoletni Jezus w świątyni – Mądrości wieczna: Dziwili się wszyscy, którzy Go słuchali nad mądrością i odpowiedziami Jego. (Łk 2, 1),


chrzest Pana Jezusa – „Jezu, Synu Boga Żywego, Ten jest Syn Mój…”,


przemienienie Pańskie – „Jezu, Odblasku Ojca, Twarz Jego jaśniała…”,


uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy – Jezu cichy… (Mt 21, 5),


Pan Jezus umywa nogi uczniom – Jezu, przykładzie cnót… (J 13, 15),


Pan Jezus biczowany – Jezu, najcierpliwszy… (Ps 37, 18),


ukrzyżowanie Pana Jezusa – Jezu, najposłuszniejszy… (Flp 2, 8),


zmartwychwstanie Pana Jezusa – Jezu najchwalebniejszy… (Rz 6, 4),


wniebowstąpienie Pana Jezusa – „Jezu, Pośredniku między Bogiem i ludźmi”,


ukamienowanie św. Szczepana – „Jezu, Męstwo męczenników”,


mądre i lekkomyślne panny – Jezu, Czystości dziewic (Mt 25, 6).


Stając w tej chwili przy ołtarzu Chrystusowym w naszej wspaniałej świątyni, wzniesionej ongiś ze szczerej miłości i z prawdziwym oddaniem ku uwielbieniu Najświętszego Imienia Jezus, nieodparcie rodzi się refleksja, że powstała ona, aby po wsze czasy ludzkiego posłannictwa na ziemi opromieniać wysiłki, trudy, doświadczenia, zwycięstwa i radości człowieka.

 

 

W ofierze Chrystusowej Golgoty i Krzyża składamy Bogu ze szczerością serca dziękczynienie za ponad 300 lat ludzkiego trudu związanego z Kościołem nadodrzańskim, kładzeniem fundamentów i wznoszeniem gmachów nie materialnych założeń, ale duchowych wysiłków i cudnych polotów dla uczczenia Imienia Jezus i uszczęśliwiania naszej Ojczyzny.

 


Organy

 

Świątynia pod wezwaniem Najświętszego Imienia Jezus, jedna z najwspanialszych sakralnych budowli późnobarokowej sztuki środkowoeuropejskiej, zachwyca harmonijnym połączeniem mistrzostwa architektury, rzeźby i malarstwa, wspartym na rzetelnej wiedzy artystów oraz emanującej z tego arcydzieła głębokiej i żywej religijności jego twórców. Ów splot sfery sacrum, sztuki i nauki (religio – ars – scientia) określa w historycznej perspektywie tożsamość kościoła, jako integralnej części dawnego kolegium jezuickiego a od 1811 roku – Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

 

Kościół Uniwersytecki zarówno w założeniach architektonicznych, jak i wystroju wnętrza stanowi przejaw austriacko-włoskiej kultury artystycznej. Zbiory muzyczne świątyni, ocalałe rękopisy i starodruki, pozwalają stwierdzić, iż wykonywano tu przede wszystkim dzieła wokalno-instrumentalne twórców kręgu austriacko-południowoniemieckiego. Cecha ta jest zgodna z ogólną tendencją, wedle, której symfoniczna muzyka końca XVIII i XIX w. pozostawała we Wrocławiu, m.in. za sprawą wybitnego kompozytora Carla Ditters von Dittersdorfa, pod wpływami wiedeńskimi. Jednak w szczególny sposób zestrój stylu architektonicznego jezuickiej świątyni z rozbrzmiewającymi w niej dziełami, m.in.: W. A. Mozarta, J. Haydna, F. Schuberta, F. X. Brixiego, I. Assmayra, A. Diabellego, G. Albrechtsbergera i J. Gänsbachera czy wreszcie wybitnego wrocławskiego kompozytora J. Schnabla, w tej właśnie przestrzeni sakralnej tworzył przez stulecia doskonałą harmonię sztuk.

 

 

Owa emanacja kultury austriacko-włoskiej w repertuarze symfonicznym miała swój przeciwstawny kontrapunkt w muzyce organowej wrocławskich twórców XIX w., kształtujących romantyczną wyrazowość swoich utworów w połączeniu z inspiracją Bachowskiej polifonii, stanowiąc przeciwieństwo ówczesnej wiedeńskiej i austriacko-włoskiej muzyki organowej. Jednak właśnie te dwa nurty oraz istotne miejsce w szeroko rozumianej kulturze muzycznej badań naukowych zorientowanych historycznie, współtworzą fenomen tzw. Szkoły Wrocławskiej (Breslauer Schule).

 

 

Istotną cechą charakteryzującą Breslauer Organistenschule był kunszt improwizacji organowej. Do grona doskonałych improwizatorów zaliczali się zarówno katolicy, jak i protestanci: Friedrich Wilhelm Berner, Moritz Brosig oraz Adolph Hesse. Rezonans ich sztuki może obecnie zdumiewać. Kunszt improwizacji Bernera podziwiał F. Mendelssohn-Bartholdy. Brossig, reprezentujący neoromantyczny styl języka muzycznego, swoją twórczością, reformującą pierwotne idee cecylianizmu, inspirował prawdopodobnie Antona Brucknera. Hesse współtworzył tradycję francuskiej sztuki wykonawczej, przekazywaną kolejno przez swojego belgijskiego ucznia, Jacquesa Nicolasa Lemmensa, następnie Felixa Alexandre’a Guilmanta, Charlesa Marie Widora i Marcela Dupré.

 

 

W kontekście wspaniałej tradycji sakralnej sztuki muzycznej Wrocławia i Kościoła Uniwersyteckiego, wciąż stosunkowo niewiele wiadomo o organach i organistach tej świątyni. Za usytuowaną na emporze organowej orkiestrą anielską, imponującą dynamiką przedstawianych postaci, znajduje się instrument, który skrywa nadal wiele tajemnic. Według umowy z 4vkwietnia 1700 r., Ignatius Mentzel miał wykonać organy dobrze brzmiące (Wohlautendes und gutt Orgelwerck) o 11 głosach w klawiaturze ręcznej i 5 w klawiaturze nożnej. Organy zostały w znacznym stopniu przebudowane w 1756 r. przez Franza Josepha Eberhardta. Instrument najprawdopodobniej podzielony został wówczas na 3 sekcje: dwie klawiatury ręczne i klawiaturę nożną. W wyniku sekularyzacji świątynia stała się własnością państwową. Nie wiadomo, co stało się jednak z organami. W 1819 r. gmach kościoła okazał się zbyt obszerny na użytek gimnazjum i uniwersytetu i przekazany został parafii św. Macieja. Na skutek odpowiedniej umowy (Tauschvertrag), organy z kolegiaty św. Macieja (Stiftskirche) przeniesione zostały do kościoła Najświętszego Imienia Jezus. Wspaniale wkomponowany we wnętrze świątyni, choć zaskakująco niewielki jednosekcyjny barokowy prospekt instrumentu, polichromowany i częściowo złocony, o wklęsło-wypukłym, przełamującym się konturze, może nie być zatem – jak się powszechnie sądzi – dziełem warsztatu Mentzla, lecz Johanna Christiana Benjamina Müllera, który miał zbudować organy dla kościoła św. Macieja na krótko przed ich rzekomym przeniesieniem do Kościoła Uniwersyteckiego.

 

 

W 1926 r. firma W. Sauer/O. Walcker wykonała nowy instrument o romantycznej estetyce brzmienia z zastosowaniem pneumatycznego systemu (Taschenlade), umieszczając go w barokowej szafie organowej. Szacunek dla zabytkowego prospektu oraz umiejętność skonstruowania dużego romantycznego instrumentu, o wyjątkowych walorach brzmieniowych, w małej szafie organowej, świadczy o mistrzostwie budowniczych. 43- głosowy instrument o trzech klawiaturach ręcznych i jednej nożnej, wyposażony w wolno stojący kontuar, charakteryzuje unikatowe, szlachetne brzmienie głosów o subtelnej intonacji i niepowtarzalnym kolorycie. Artyzm koncepcji brzmieniowej oraz szerokie możliwości wykonawcze, zwłaszcza muzyki XIX i XX w., stawiają organy Kościoła Uniwersyteckiego w rzędzie najwspanialszych dzieł budownictwa organowego o estetyce romantycznej na Dolnym Śląsku. Przygotowywane obecnie prace renowacji organów oraz częściowej rekonstrukcji niewielkiej sekcji głosów, poddanej w latach powojennych barokizacji, pozwolą zapewne rozwiać nimb tajemnicy, okrywający ich historię oraz przywrócić dawny blask „króla instrumentów”.


Konfesjonały

 

Nacisk zakonu jezuitów na sakrament pokuty i pojednania oraz istniejąca w XVIII wieku ideowa potrzeba rozdzielenia podczas spowiedzi mężczyzn i kobiet wyjaśnia powstanie w Kościele Uniwersyteckim, niespotykanej w innych świątyniach wrocławskich, liczby konfesjonałów. Do naszych czasów zachowało się ich siedem, choć pierwotnie liczba ta była z całą pewnością większa.

 

 

Być może krótko po 1700 roku, czyli zaraz po zakończeniu budowy kościoła, powstał konfesjonał w kaplicy św. Ignacego Loyoli, zdecydowanie różniący się od pozostałych poprzez uproszczoną budowę i zastosowane techniki zdobnicze. Pomiędzy zakończeniem budowy a prowadzonymi kilkadziesiąt lat później kolejnymi pracami nad wystrojem wnętrza, w czasie, których powstało sześć pozostałych konfesjonałów, jezuici musieli zadbać o miejsce, gdzie w odpowiednich warunkach możliwa będzie spowiedź. Tak, więc jeden z elementów czynnej już wtedy świątyni z konieczności musiał stanowić konfesjonał. Drugi etap prac, w którym realizowano projekt jezuity, wszechstronnego artysty, ucznia Andrea Pozzo - Christophorusa Tauscha, miał miejsce między 1722 a 1734 rokiem. Powstałe wtedy konfesjonały wbudowane zostały parami w nisze zachodniej ściany nawy głównej oraz dwóch kaplic północnych i dwóch południowych. Wykonano je w konstrukcji ramowo-płycinowej. Wszystkie składają się z trzech części: siedziskowej i dwóch klęcznikowych, które nakryte są baldachimem (górna, wieńcząca część konfesjonału). Zdobione elementami rzeźbiarskimi i snycerskimi, w formie nawiązują do kompozycji architektonicznych. Pomiędzy wymienionymi parami zachodzą niewielkie różnice w budowie oraz różnice w sposobie zdobienia.

 

 

Konfesjonał pod chórem z prawej strony wejścia głównego.Największą ilością dekoracji rzeźbiarskiej charakteryzują się konfesjonały wbudowane w nisze pod chórem muzycznym. Ścianki dzielące przestrzeń wnęki na poszczególne części od frontu ujęte zostały pilastrami (płaski filar pełniący funkcje podpory), których kapitele zastąpiono rzeźbami aniołów podtrzymujących profilowany gzyms. Postacie aniołów o odsłoniętych torsach, z draperią upiętą wokół ud, o delikatnych zamyślonych twarzach, różnią się między sobą układem rąk, pochyleniem głowy i sposobem upięcia draperii. W części środkowej baldachimu umieszczono wśród promieni i obłoków złocony monogram IHS, a pod baldachimem, na całej jego długości złocone lambrekiny (element dekoracyjny imitujący pas tkaniny wycięty w zęby, zdobiony frędzlami).

 

 

Kolejne dwa konfesjonały z kaplicy św. Franciszka Borgii i św. Jadwigi charakteryzuje przewaga dekoracji snycerskiej. Ścianki dzielące konfesjonały na poszczególne części od frontu ujęte są pilastrami z półkolumienkami, o kompozytowych kapitelach, dźwigających silnie rozczłonkowaną strefę baldachimu. Płaskorzeźbiony ornament zdobi drzwiczki oraz fryz gzymsu konfesjonału z kaplicy południowej.

 

 

Ostatnia para konfesjonałów wbudowana jest w nisze kaplicy św. Józefa i kaplicy Matki Bożej. Płaskie pilastry z wolutowymi (ornament w formie zwoju), płaskorzeźbionymi kapitelami, dźwigają strefę baldachimu, którego środkowe pole zdobią dwie złocone, uskrzydlone główki anielskie. Drzwiczki konfesjonałów wieńczą płaskorzeźbione formy - kartusze (ozdobne obramienie tarczy herbowej, tablicy inskrypcyjnej lub płaskorzeźby) ujęte w woluty i ozdobione ornamentem muszlowym. Prostokątną płycinę w środkowej części drzwiczek konfesjonału z kaplicy św. Józefa zdobi ornament wypełniony kratką, muszlami i kampanullami (motyw dekoracyjny składający się z kwiatów w kształcie dzwonka, najczęściej występuje w formie zwisu o zmniejszających się stopniowo kwiatach).

 

 

Oprócz zachowanych do dnia dzisiejszego, opisanych powyżej konfesjonałów udokumentowane jest istnienie w kościele konfesjonału ósmego, który zajmował wnękę w kaplicy św. Franciszka Ksawerego, a dzięki swojej rozbudowanej dekoracji rzeźbiarskiej (pilastry z półpostaciami Hindusów oraz scena figuralna nad baldachimem) zdecydowanie wybijał się na tle pozostałych konfesjonałów świątyni. Zagadką pozostaje czas oraz okoliczności jego zdemontowania. Miało to miejsce najprawdopodobniej wkrótce po 1945 roku.

 


Pieta

 

W sierpniu 2012 roku wnętrze kościoła Uniwersyteckiego uległo drobnej zmianie. W kaplicy św. Judy Tadeusza, na wprost wejścia, wyeksponowano jedną z rzeźb, do niedawna usytuowaną, na lewo od głównego ołtarza, skąd trudno było ją dostrzec. Jest to pieta, wizerunek Maryi trzymającej na kolanach ciało swojego syna zdjęte z krzyża. W tłumaczeniu z włoskiego, pieta oznacza miłosierdzie, czyli dobroć i współczucie. Rzeźba z kościoła Uniwersyteckiego to gipsowy odlew, najsłynniejszej, najbardziej oryginalnej w ujęciu tematu, wykonanej przez twórcę włoskiego renesansu Michała Anioła Buonarroti. Wykonał ją - w skali 1:1 - Antonio Vanni, w II połowie XIX wieku, odlewnik w gipsie, pracujący we Frankfurcie nad Menem.

 

 

Jej oryginał powstał na przełomie 1498-1500 roku w Rzymie. Zamówienie wykonania rzeźby złożył francuski kardynał Jean Bilheres de Lagraulas. Wyrzeźbiona w białym marmurze wydobytym w kamieniołomach Carrary we Włoszech. Miejscem, w którym miała stanąć i stoi do dzisiaj, jest Bazylika św. Piotra w Rzymie. Początkowo w kaplicy św. Petroneli, obecnie w nawie głównej Bazyliki. Koncepcją Michała Anioła było przedstawienie Maryi z Jezusem zdjętym z krzyża. Powołując się na jedną z biografii Michała Anioła, pragnieniem jego było stworzenie Matki i Syna, jako ludzi samotnych w otaczającym Ich świecie. Cierpienie sprawia, że w głębi duszy, pozostajemy samotni, nawet wówczas, gdy otacza nas grono przyjaciół. Pieta ukazuje owo cierpienie. Moment, w którym Matka i Syn są razem, ale po raz ostatni. Owo uczucie wyrażone jest w postawie Matki. Patrząc na nią nie mamy złudzeń, że cierpi, jednak przeżywa wszystko wewnętrznie, nie dostrzegamy cierpienia na twarzy, a jedynie w skupionej, pełnej powagi postawie. Matka wpatrzona w Jezusa pochyla nad Nim głowę. Jest smutna, zamyślona. Artysta nie ukazał rozpaczy, która często przybiera formy dynamiczne, nie widać grymasów cierpienia, a jedynie boleść duszy, ból serca. Ciało Jezusa łagodnie spoczywa w Jej objęciach. W Jego młodzieńczej sylwetce z łatwością zauważamy układ mięśni w bezwładnych martwych członkach. Artysta, zgodnie z założeniami renesansu, pragnął rzetelnie odwzorować rzeczywistość, stąd dbałość, o każdy szczegół, także anatomiczny. Nie eksponował efektów przemocy fizycznej, tylko delikatnie zaznaczył niewielkimi otworami miejsca ran po gwoździach dowody męczeńskiej śmierci Jezusa. Zanim rozpoczął właściwe rzeźbienie w marmurze, długo przygotowywał się. Czytał fragmenty Ewangelii opisujące sceny zdjęcia z krzyża, w których chciał odnaleźć opis Maryi, pozostającej sam na sam z Jezusem. Próbował wyobrazić sobie moment, w którym mogli zostać sami, choć ewangeliści w swoich relacjach przytaczają ciągłą obecność innych osób. Zależało mu na nadaniu postaciom autentyzmu. Obserwował więc mieszkających w Rzymie Żydów. Szukał wśród nich wzorca, aby rzeźbionej postaci nadać charakterystyczne cechy. Na podstawie obserwacji wykonywał szkice, które z kolei przelewał na próbne rzeźby z gliny i wosku. Dzięki temu mógł dowolnie formować bryłę w zależności od wyobrażeń, jakie nosił w myślach. Podobnie robił obserwując młode kobiety, których zapamiętane cechy umieszczał w szkicach, by potem nadać kształt rzeźbie. Każde niewłaściwe pociągnięcie dłutem w marmurze, ulubionym materiale rzeźbiarskim Michała Anioła, mogło zniszczyć cały blok drogiego kamienia. Maryja w zamyśle Michała Anioła jest młodą kobietą, choć w czasie, kiedy umarł Jej Syn zbliżała się do pięćdziesiątki. Rzeźba, natomiast, ukazuje oboje w podobnym wieku. Było to świadome zamierzenie artysty. Tłumaczył, że kobiety żyjące w czystości długo zachowują świeżość i młodość. Dlatego przedstawił twarz Maryi, jako młodej kobiety, nadając jej delikatne rysy. Bije z niej spokój, mimo cierpienia, jakiego doznaje. Uwagę zwraca kunszt artysty w drapowaniu szat Maryi oraz szarfa na Jej piersiach. Jest na niej łaciński napis: Zrobił to florentyńczyk, Michał Anioł Buonarroti. Powierzchnia rzeźby jest jedwabiście lśniąca, dzięki wypolerowaniu jej pumeksem. Sprawia wrażenie bardzo delikatnej. Warto dodać, że kiedy powstawała pieta, Michealangelus liczył zaledwie 24 lata.

 

 

 

źródło: http://uniwersytecki.archidiecezja.wroc.pl

 

 

 

Poprawiony: sobota, 03 stycznia 2015 20:07