Maryja Królową Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
środa, 21 sierpnia 2013 16:51

Być Królową, to być Służebnicą. Służba innym jest aktem radości. Gdy służymy w radości, doświadczamy smaku życia. Radość jest umocnieniem na taki czas w życiu, w którym przyjdzie smutek. Królować, to budzić życie w drugim człowieku, wyzwalać życie. Królowanie Maryi, jak doświadczamy je w naszej wierze, polega na ukazywaniu wartości człowieka, a nie poniżaniu go. Nie trzeba innych pomniejszać, aby poczuć się kimś ważnym, znaczącym, wyjątkowym.

 

Królowanie Maryi, to nic innego, jak świadczenie dobra tym wszystkim, których zlecił Jej Syn pod krzyżem. Troska o tych, których umiłował Jezus Chrystus, jest treścią życia Królowej, Pani i Matki. Maryja nas poprzedza, prowadzi, pociąga nas do siebie, zachęca do pójścia za sobą. Maryja Królowa budzi w nas pragnienie życia, które nie przemija. Królowa to ta osoba, która kieruje człowiekiem, kieruje innymi dlatego, ponieważ oni tego chcą. Jaki jest cel takiego kierowania, przewodniczenia? Otóż ten, aby obudzić w człowieku chęć rozwijania siebie, własnych zdolności, a także służby wobec innych.

 

 

 

Być Królową, oznacza również gotowość do wzięcia na siebie odpowiedzialności i wstawiania się za tymi, którzy nie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Maryja prosi Syna za nami: o przebaczenie, łaski, więcej czasu, heroicznej cierpliwości. Maryja wychodzi naprzeciw nas z tym, co nam służy, co dla nas jest korzystne, choć często nie jesteśmy świadomi, co tak naprawdę będzie dla nas lepsze. Zachęcając nas do odmawiania różańca, do nawrócenia, do nie zasmucania Jej Syna, Maryja prosi człowieka o opamiętanie się. Pokazuje sens takich zachowań, a jest nim życie w bliskości Boga, teraz i w wieczności.

 

Maryja pragnie, byśmy uczestniczyli w Jej służeniu, poprzez troskę o własne i innych zbawienie wieczne. Żeby być współpracownikiem Królowej, potrzeba chcieć się uczyć. Od kogo? Od Jezusa, który mówi: "uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych". To Niepokalana w Kanie Galilejskiej powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek mój Syn wam powie".

 

Jej metodą królowania nie jest: zniechęcanie, czy upokarzanie człowieka, lub czynienie różnorodnych wymówek, iż otrzymał tak wiele pomocy, a jest na nią obojętny, lekceważący. Maryja jest niestrudzenie troskliwa. Piękna Pani ukazując się ludziom, najczęściej prosi o zmianę życia człowieka. Pokazuje metody, które są niezbędne, aby przeciwstawić się mocom zła, którym człowiek nieświadomie, często się podporządkowuje. Maryja zawsze ma dla człowieka dobre słowo: słowo nadziei, pokrzepienia, zachęty, uznania. Może jest to zasada, która skutkuje wobec wszystkich ludzi, że: "Złe słowo czyni także dobrych złymi, dobre słowo czyni również złych dobrymi". Słowo może człowieka zmienić. Dobre słowo, jest w stanie wyzwolić w nim dobro.

 

Maryja pomaga przede wszystkim iść dalej: cierpieć, adorować i służyć. To jest Jej królowanie. Ona jest wierna, jest Pańska, żyje Słowem Syna. Żyła nadzieją, która szczególnie pojawiła się w czasie zwiastowania. Królowa żyjąca nadzieją, jaką otrzymała od Boga raduje się, jest wolna od lęku, wierzy, że u Syna, nie ma nic niemożliwego. Jezus Królem, Maryja Królową. Gdy dwunastoletni pozostał w świątyni, Jego Matka idzie za Nim, idzie Jego drogą, niejako po śladach Syna, znajdując Go. Maryja chodzi drogą Jezusa. On stał się Pierwszy Jej Drogą.

 

Piękno Maryi jako Królowej, wyraża się w Jej wierności. Dla Niepokalanej nie było ważne, jak wiele kosztuje zgoda na przyjęcie planów Boga, albo to, że nie rozumiała Go we wszystkim. Jej wystarczyła wiara, oraz to, co widziała i słyszała, uczestnicząc w życiu Jezusa, że: Bóg Ją kocha szczególną miłością, Bóg Ją prosi, dla Boga, nie ma nic niemożliwego. Wierność Maryi wypływa z Jej ubóstwa, z zaufania, z posłuszeństwa. Jedynie wtedy, gdy człowiek rozumie i akceptuje swoje ograniczenia, wówczas oddaje się Bogu, dla którego wszystko jest możliwe.

 

Maryja będąc Królową, jest uboga. Każda droga człowieka zakłada ubóstwo i wymaga ubóstwa. Nie można iść, jeśli obciążymy się zbyt wieloma sprawami. Droga jest zawsze rezygnacją z ludzi i rzeczy. Zakłada, że wyruszamy z miejsca i podążamy naprzód, nie tracąc czasu na oglądanie się wstecz. Ile osób, które naprawdę kochaliśmy, musieliśmy zostawić, aby ponownie je spotkać, lecz już w inny sposób. Jeżeli naprawdę kochamy te osoby, nasze szczere uczucie nie opuszcza ich nigdy. Zachowujemy te osoby w naszym sercu, one natomiast odczuwają skuteczność naszej miłości. Staje się ona w naszym życiu ciszą i wyrzeczeniem. Tylko ubodzy, zdolni są w nieograniczony sposób przyjmować stale nowych przyjaciół, nie tracąc przez to wcześniejszych, przeciwnie, nadając tym relacjom większą dojrzałość i głębię. Zgoda na ubóstwo, jest przyzwoleniem na okazanie sobie samemu miłosierdzia, a równocześnie przyjęcie jego w darze od Pana.

 

Ubóstwo Maryi wyraża się w spokojnej ufności do Tego, dla którego nie ma nic niemożliwego. Maryja Królowa, radykalnie wyrzeka się wszystkich rzeczy, wszystkich ludzkich zabezpieczeń. Jej ubóstwo jest znakiem osobistego upodobania w Bogu. Pozostawia bezpieczeństwo swojego domku w Nazarecie i doświadcza prowizoryczności i wyrzeczenia właściwej każdej podróży. Równocześnie jednak doświadcza radości wiedząc, że Bóg czyni cuda w ubogich. Doświadcza też bólu tych, którzy nie znaleźli miejsca na noc, i musi urodzić Jezusa w stajence.

 

Ubóstwo Maryi staje się stopniowym wyrzekaniem się, tajemniczą niepewnością i niejasnym przeczuciem. Powiedziano Jej: "Oto Ten przeznaczony jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą". Ona nie rozumie bolesnej zagadki tej tajemnicy, ale ją akceptuje. Taka jest droga, stawania się ubogim. Jest nią również konieczność nagłej ucieczki do Egiptu i potrzeba podjęcia równie nieoczekiwanej drogi powrotnej. Maryja wskazała drogę ubóstwa: nie wiedzieć nic, ani niczego nie rozumieć, ale posiadać zdolność porzucenia wszystkiego, zaufać wyłącznie Panu i żyć tylko dla Niego. Nam zagraża pokusa stania się bogatymi w nowej formie: mieć niezachwianą pewność samego siebie, polegać na własnym sposobie myślenia i uważać się za jedynie wiernych Ewangelii, Chrystusowi, Kościołowi, własnemu charyzmatowi. Natomiast: wykluczać tych, którzy inaczej myślą, odczuwają, inaczej patrzą na nasze życie, nasz świat wartości.

 

Maryja Królowa, patrzy z miłością. Jest człowiekiem kontemplacji, umiejętnego patrzenia. Patrzenie z miłością, czy inaczej mówiąc - kontemplacja, przygotowuje do służby i największej ofiary. Maryja jest Królową kontemplacji i cierpienia. Znakiem prawdziwej kontemplacji jest spokój i radość. Ale również otwarcie się na innych i na świat. Kto kontempluje Boga, szuka Go i spotyka w każdej chwili. Kontemplacja doprowadza nas do wewnętrznej jedności, do odpoczynku w Bogu, i do zaangażowania wobec ludzi. Każda kontemplacja czyni nas realistami osadzonymi w żywej rzeczywistości Bożej, która nas przemienia.

 

Św. Wincenty Pallotti uważał, że za przyczyną NMP i całego dworu niebieskiego najmiłosierniejszy Bóg, zamykał go w swym sercu, aby spełnił się w nim ustawiczny cud miłosierdzia, podobnie jak w Maryi dokonał się cud łaski.

 

Maryja jest Królową służby, słuchania Słowa i ofiary. Ona pierwsza dostrzega problem młodych małżonków i angażuje się, aby im służyć: "Nie mają już wina". "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". To słowa Maryi, zrodzone z głębokiej wiary w Syna i z wrażliwej miłości do młodych, wyrażają realizm i owoc Jej kontemplacji. Kiedy kontemplacja jest prawdziwa, czyni nas ludźmi z umiejętnością służenia. Jedynie ci, którzy kontemplują, posiadają szczególną zdolność natychmiastowego dostrzegania problemów innych, niewyczerpaną łatwość dawania. To spotykamy w Nawiedzeniu. Maryja, która otrzymała Słowo, która wszystkie sprawy zachowywała w sercu, czuje poruszenie Ducha Świętego, aby iść z pośpiechem i nieść innym radość.

 

Maryja służąc, idzie w stronę wyrzeczenia się swojego życia, ofiarowania Syna. Służba nie zatrzymuje się na tym, co czysto doraźne i materialne, ale dotyka tego, co najgłębsze w człowieku. Taka służba zawsze zakłada w końcu otwieranie człowiekowi dróg Bożych. Ona uważnie słuchała Słowa Bożego. Takie słuchanie wprowadza Ją w potrzebę, a nawet tęsknotę za milczeniem. Żyć, słuchając słowa Bożego, oznacza posiadać wielką zdolność kontemplacji. Tę zaś mogą posiąść jedynie "ubodzy w duchu". Żyć, słuchając słowa Bożego, oznacza nie tylko słuchać czy czytać, studiować czy rozważać. Jest to coś znacznie głębszego: to umiejętność wewnętrznego przyjęcia, z radością i wdzięcznością, Daru samego Boga, który ofiaruje się ludziom pokornym i cichym.

 

Maryja Królowa jest człowiekiem wielkiej ofiary, podobnie jak - wielkiej wiary. W ciszy i bólu, ofiarowuje Syna. "A obok Krzyża Jezusowego stały: Matka Jego..." Rozumie i przeżywa rozdarcie ofiarowania. Nigdy zapewne nie czuła się bardziej osamotniona: umiera Syn. Ale również nigdy nie czuła się bardziej złączona z ludźmi i płodna: rodzi się Kościół. Ofiara Maryi rozpoczęła się w momencie samego zwiastowania. Kiedy Maryja zgodziła się na propozycję Boga - Jej modlitwa, praca, milczenie, ubóstwo - przemieniło się w ofiarę. Wszystko zostało oddane i ofiarowane. Niczego nie posiadała. Nie było rzeczy, której by nie ofiarowała w swoim życiu: Ona sama stała się "ofiarą". Dlatego nie było dla Niej trudne przemienić się w "dar" dla ludzi. Maryja zwraca Bogu Ojcu - Syna, jako ofiarę. Następnie rozdaje swoją Miłość ludziom: w milczeniu nawiedzenia, w ubóstwie narodzin, w bólu ofiarowania. Św. Wincenty Pallotti chciał, aby miłość Chrystusa do Najświętszej Maryi Panny, była Jego miłością. Nie czuł się godny łaski nabożeństwa do Najświętszej Panny oraz rozpowszechniania go po całym świecie.

 

Życie Niepokalanej od zwiastowania, przemieniło się w ofiarę i dar równocześnie. Ten jedynie może naprawdę dawać coś ludziom, kto uczynił ze swego życia radykalną ofiarę Bogu. Tylko ten może być sługą swoich braci, kto, jak Jezus, stał się "sługą Pańskim". Istotną częścią ofiary Maryi, był jej ludzki ból. Każda ofiara kosztuje, przede wszystkim, gdy to, co się ofiaruje, otrzymało się wcześniej na własność. "Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus". Ofiara jest rzeczywistością płodną: "Niewiasto, oto syn Twój". Jej ofiara, zamieniła się w wielki dar dla ludzi.

 

 

AUTOR: ks. Józef Pierzchalski SAC

 

 

ŹRÓDŁO:

 

 

 

 

 

W artykule wykorzystano obrazy ikon autorstwa Ryszarda Szilera. Wszystkich zainteresowanych ikonami wspomnianego autora zapraszam na stronę:

 

 

Poprawiony: poniedziałek, 16 września 2013 12:02