Nasze innych miary... PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
wtorek, 17 lutego 2015 13:53

Błogosławieni i przeklęci są wśród nas. Bóg sam wie, do których po drugiej stronie należeć będziemy. Tutaj wszystko zdaje się być jeszcze niejasne. Choć jak czytamy listy św. Pawła, Jana, Piotra, czy Jakuba – wszyscy oni mają odwagę nazywania rzeczy (i ludzi) po imieniu. Pokora bowiem domaga się „widzenia” w prawdzie. Milczeć ze swej natury mogą kamienie. Ochrzczeni, którzy spotkali Chrystusa i Mu zawierzyli milczeć w niektórych sytuacjach nie mogą. Ale czy czasami w formułowaniu wniosków i zbyt szybkiej ocenie innych nie przesadzamy?...

 

„Jezus zeszedł z dwunastoma Apostołami na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu.

A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

"Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.

Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem ojcowie ich czynili fałszywym prorokom". Łk 6, 17. 20-26

 

Ostre słowa Jezusa o przeklętych i błogosławionych dają do myślenia. Nie jestem biedny, mam w co się ubrać, w ferie zimowe byłem z młodzieżą na nartach, więc, czy „biada mi”?... Jestem syty, żarcia mi nie brakuje, czy jestem zatem przeklęty? Śmieję się nader często, taka moja natura, a słyszę dzisiaj: „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie”? Płakać mi się nie chce, bom szczęśliwy… Chwalić też czasami mnie pochwalą, to momentami mobilizuje, pochwał zbieram dużo, czy zasługuję przez to na przekleństwo?...

 

A ci z pod znaku błogosławionych?... Znam ubogich, którzy potrafią być podli do bólu. Są momentami leniwi i zgorzkniali. Głodnych też znam, walczących o linię ciała, próżnych i zakochanych w sobie do bólu. Płaczących też nie brakuje, lejących łzy nad sobą, biadolących dzień i noc, mistrzów wszelkich spektakularnych udramatyzowań swojego losu. Znam też znienawidzonych, często na własne życzenie. Nienawidzi ich wielu, bo inaczej się nie da…

 

No więc o co Jezusowi chodzi. Powiecie o „złoty środek”… Może… Ale na czym ma on polegać?...

 

Czy rzeczywiście ci, którzy rozbijają się mercedesami skazani są z góry na ewangeliczne „biada” a tych, którzy marzną na przestankach tramwajowych „błogosławieństwo”? Czy ci, którzy czytują Frondę będą wygrzewać się na polanach niebiańskich, a ci którzy zaczytują się w Wyborczej cierpieć będą męki piekielne?... Wiem, nie o to Jezusowi chodzi. Ale wiem też, że posiadamy zdolność szalenie przepyszną szufladkowania ludzi i wrzucania ich do nieba i do piekła. Czasami stać nas na poryw dobrej woli i oferujemy fragmencik czyśćca.

 

Jezus może sobie na to pozwolić, by wskazywać błogosławionych i przeklętych. Jego apostołowie są już ostrożniejsi. Wskazują na fałszywych proroków, ale nie idą tak daleko, jak ich Mistrz. Piszą z kim się nie zadawać i na kogo uważać. A kluczem do wszystkiego jest „ewangeliczna miara”. To znaczy przyjęcie lub odrzucenie Dobrej Nowiny, której punktem centralnym jest wiara w Jezusa Chrystusa, Boga który stał się człowiekiem i który objawił światu prawdziwego i jedynego Boga. W trzech osobach. Wyzwalającego człowieka z niewoli grzechu i śmierci.

 

A jakie są twoje klucze w rozumieniu i postrzeganiu innych?... Może zasobność portfela, albo syte brzuchy? A jakie są nasze „ewangeliczne klucze” w postrzeganiu siebie samego?... Tu już jesteśmy łagodniejsi i czasami kluczy po prostu nie posiadamy. Hipokryzja daje najbardziej po oczach. Słuszność ma o. Kozacki komentując powyższy fragment Ewangelii: „Jeśli bowiem tylko do drugich stosujemy twarde słowa Boga, jeśli Dobra Nowina staje się narzędziem do wyznaczania miejsca w przyszłym świecie to „jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania”…

 

 

AUTOR: Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

 

 

ŹRÓDŁO: http://www.sorkovitz.blogspot.com