Król i sługa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 26 listopada 2017 23:58

Koniec roku liturgicznego. Kościół czci Jezusa, jako „Króla wszechświata”, przyjmując perspektywę Apokalipsy. W tym dniu bardziej niż kiedykolwiek uczy nas objęcia wszystkiego jednym spojrzeniem i daje jasno do zrozumienia, że początek i koniec wszystkich rzeczy należy do Chrystusa. Pięknie ujmuje to Księga Daniela w Starym Testamencie „panowanie jest wiecznym panowaniem” (Dn 7, 14) . Królestwo Chrystusa jest darem ofiarowanym ludziom wszystkich czasów, aby każdy, kto wierzy w Słowo Wcielone, „nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Dlatego właśnie w ostatniej księdze Biblii, Apokalipsie, oznajmia On: „Ja jestem Alfa i Omega (...) Początek i Koniec” (Ap 22, 13).



 

Gdy spojrzymy na Jezusa, którego spotykamy na kartach Pisma Świętego zauważymy, że jest On bardziej sługą niż królem. Chrystus daje się poznać uczniom, jako „Król-Sługa”, który wiele razy podkreśla, że „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć” (Mt 20, 28). Najbardziej przemawiającym do ludzkiej wyobraźni i serc jest obraz, ukazujący obmywania uczniom nóg przez Jezusa podczas ostatniej wieczerzy. On jest Królem, który „nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi” (Flp 2, 6–7). Bóg upodobnia się do stworzonego przez siebie człowieka, po to, żeby mu pomóc, Król przychodzi do poddanego, żeby go podnieść i obmyć, zaprosić do przyjaźni i mu „usłużyć”.

 

Gdy przypatrzymy się dobrze Jezusowi zauważymy, że jest On jednocześnie „Królem - Sługą Pańskim” , i „Sługą człowieka”. Pamiętamy doskonale wjazd Jezusa do Jerozolimy, ale nie dostrzeżemy w tym fragmencie żadnych honorów, zaszczytów ani pięknych szat królewskich przysługującym panującym władcom. Owszem do Świętego Miasta wkroczył Król, ale jest to Król ludzi ubogich, pokrzywdzonych przez los i zepchniętych na margines życia. Jezus nie wkracza do Miasta Świętego, by otrzymać honory przysługujące doczesnym królom, sprawującym władzę, panującym. Doskonale wie, że rozpoczyna czas wypełnienia woli Ojca. To właśnie tu będzie ubiczowany, znieważony i zelżony, a co najważniejsze, dokona się ofiara śmierci krzyżowej. To właśnie tutaj objawia nam się ze szczególną mocą ta prawda. Jak trzeba kochać mocno ludzi i być posłusznym woli swojego Ojca, która wiedzie przez cierpienie, poniżenie, a swoje zwieńczenie ma w ofierze krzyża na Golgocie?


We wszystkich fragmentach dotyczących Jego bycia królem widzimy jednak pewną rezerwę, jakby Jezus chciał powiedzieć „tak, ale…”. To, „ale” dotyczące królowania, odczytać można także z tego, co Chrystus mówi uczniom o władzy: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20, 25–26).


Przez te słowa Jezus chce zmienić wyobrażenie uczniów o tym, na czym ma polegać władza, ale pomaga im też głębiej zrozumieć tajemnicę Jego własnego królowania.

 

Królowanie Jezusa posiada dwa wymiary. Wyrażają się one w pełni władzy i pełnym miłości służeniu innym, które posiada swój odpowiednik w naszej relacji do Chrystusa. Z jednej strony jesteśmy tymi, którym On służy; z drugiej – to On jest naszym Panem.

 

Z pewnością wielu zada sobie pytanie: „Jak Chrystus może nam służyć?” Otóż dokonuje się ona poprzez to, co zrobił dla nas przez swoją Mękę i Zmartwychwstanie. Dokonuje się to za każdym razem w sakramencie Pokuty i Eucharystii podczas Komunii Świętej. To właśnie On pierwszy pochyla się nad naszą słabością, grzesznością, dzięki swojemu nieskończonemu miłosierdziu odpuszcza nam w sakramencie pojednania grzechy.

 

Uroczystość Chrystusa Króla stawia nam przed oczy Jezusa w Jego bliskości Króla - Sługi, lecz jeszcze bardziej w Jego majestacie Króla Wszechświata. Wzywa nas do przyjęcia Jego pełnej miłości służby, lecz przede wszystkim do powierzenia Mu się na służbę, jako Panu i Królowi. Jak czytamy w Ewangelii św. Jana na kartach Pisma Świętego Jezus kieruje do nas, jako swoich dzieci, a zarazem Jego ziemskich sług następujące słowa: „A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (J 12, 26).

 

Służmy, więc naszym bliźnim z miłością i radością każdego dnia, obojętnie, w jakiej sytuacji się znajdziemy.

 

 

autor: Beata Fabiś

 

 


Poprawiony: poniedziałek, 27 listopada 2017 00:44