|
Naszym powołaniem jest proszenie Boga, gest wyciągniętych rąk w stronę nieba. Gdy prosimy. Jesteśmy nieustannie kształtowani i doświadczający miłości Jezusa. Stwarzani na nowo, ponieważ prosimy. To akt pokory, w którym uznajemy Boga za naszego Stwórcę i Pana. Proszenie jest aktem wyzwalającym od nas samych, od przekonania, że jesteśmy zdolni zaradzić wszelkim naszym namiętnościom. Porażki, jakie nas spotykają mogą być skutkiem zarozumiałości i dystansowania się wobec Boga. Wszystko jest darem. „Co masz, czego byś nie otrzymał, a jeśliś otrzymał to, czemu się chełpisz jakbyś nie otrzymał?” Jest w nas skłonność przypisywania sobie tego, co dobre. Nie chcemy myśleć o tym, że nasze zasługi nie są nasze.
Zastanawia nas to, dlaczego Bóg nie daje nam tego, o co Go prosimy. Odpowiedź nie jest prosta. Jedno możemy powiedzieć – mało otrzymujemy, ponieważ nie ma w nas silnych i wytrwałych pragnień. Jesteśmy zakładnikami zniechęcenia, które podpowiada nam, że nic więcej nie da się zrobić. Fatalizm umożliwia proszenie Boga raz jeden, no może drugi, lecz potem nakazuje stanowcze wycofanie się. Odejście od metody ciągłego „naprzykrzania się” Bogu wrzuca nas do jaskini użalania się nad sobą, z dala od znajomych i przyjaciół, opłakiwania własnej nieczystości i trudnego położenia.
Niezbędna jest świadomość, że doświadczając nieczystości jesteśmy ludźmi mogącymi świadczyć innym dobro. Jako człowiek zagubiony mogę odnaleźć się przed Bogiem, gdy przyjmę ze zrozumieniem i szacunkiem drugiego w jego zagubieniu. Szacunek dla słabych, dobroć wobec upadających w nieczystość, staje się dla nas miejscem umocnienia i zrozumienia braterstwa. Nieczyści są braćmi, którzy powinni „jeden drugiego brzemiona nosić” w wolności od wydawania sądów.
autor: ks.Józef Pierzchalski SAC
źródło:

|