Wniebowzięcie Maryi Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
środa, 14 sierpnia 2013 23:10

Co można powiedzieć o życiu przyszłym człowieka? W niebie są ludzie szczęśliwi. Nie starzeją się, nie cierpią, nie kłócą się i nie krzyczą jeden na drugiego. Ci w niebie, zawsze będą szczęśliwi. Tam nie jest już potrzebna ani wiara w Boga, ani nadzieja, tylko miłość. Boga będziemy oglądali tak, jak siebie teraz widzimy, a spodziewać się już nie będzie czego, bo wszystkie pragnienia i potrzeby nasze, będą zaspokojone.Nie będzie szpitali, domów starców, ludzi zniewolonych alkoholizmem i narkotykami, nienawiścią i zazdrością, żądzą pieniądza i żądzą władzy. Ludzie tam żyjący, kochają się. Nie ma wojen, bo człowiek nie chce nikogo i niczego niszczyć. Tak trudno nam uwierzyć w takie właśnie życie.

 

W niebie są ci, którzy bardzo tęsknili za Bogiem. Św. Siostra Faustyna pisała: "coraz większa zaczęła ogarniać mnie tęsknota za Bogiem". Tęsknota jest darem miłosierdzia. Człowiek sam z siebie, nie mógłby zatęsknić za Bogiem; usilnie pragnąć Jego samego, dla Niego samego, gdyby nie było mu to dane z góry, od Ojca. Pojawić się może w człowieku odczucie, które wskazuje jednoznacznie na to, że to, co doczesne, nie może wypełnić i zaspokoić tych tęsknot, jakie sam Bóg stwarza w nim. Święta Faustyna pisała: "Uczułam, że mam serce tak wielkie, że nic go napełnić nie zdoła. Wtedy zwróciłam się całą stęsknioną duszą do Boga". Tęsknić za Bogiem, to wołać o Jego miłosierdzie, o całkowite odnalezienie się w Nim. Tęsknota za niebem, zbawieniem, Osobą Jezusa Chrystusa, jest wielkim cierpieniem tych, którzy doznają cierpień oczyszczenia. Daje o tym świadectwo S. Faustyna, pisząc: "Największe dla nich cierpienie, to jest tęsknota za Bogiem".

 

Istnieje niepewność. To, czego nie zobaczymy, nie dotkniemy, nie usłyszymy - nie uznajemy. Wiara polega na tym, że człowiek przyjmuje za prawdę to, co mówi Bóg, bez możliwości sprawdzenia. Przyzwyczailiśmy się do takiego życia na ziemi. Chociaż miejscami bardzo ciężkie, ale pewne, powiadają niektórzy. To zaś, co nie widzialne, nie doświadczone - budzi niepokój, niepewność. Nikt po śmierci nie przyszedł i nie opowiedział, jak tam jest.

 

Wiara, zanim doprowadzi nas do szczęścia, światła i pokoju, jest chodzeniem w ciemności, niepewności i udręce. Co zatem czynić z naszymi tęsknotami, marzeniami, których wiele jest wprost niezwykłych? Czy one są w ogóle możliwe do spełnienia? A może to jest zapowiedź tego, co przeżywać będziemy po swoim zmartwychwstaniu? Bez wiary i nadziei, nie można kochać Boga. Każdy, kto kocha, tak jak potrafi, jest na dobrej drodze do nieba.

 

Maryja z duszą i ciałem została wzięta do nieba. To, co cielesne, jest dla Boga ważne. Nie można powiedzieć, że to, co duchowe jest istotne, natomiast to, co cielesne, nie przedstawia większej wartości. Nie lekceważymy, ani też nie gardzimy tym, co Bóg nam dał: ciało i duszę. Im słabsi jesteśmy duchem, tym bardziej skłonni, aby znajdować pocieszenie w uczynkach ciała. Potrzebna jest równowaga w człowieku pomiędzy tym, co duchowe, a tym, co cielesne. Lekceważenie potrzeb ciała, ze względu na pragnienia, jakie człowiek w nim odkrywa, może prowadzić do udręki w ciele, ale też i w duchu. Niekiedy ci, którzy podejmowali skrajną ascezę, wyniszczając swoje ciało, popadali w grzech pychy. Dokładniej rzecz ujmując: złe traktowanie własnego ciała, nieuporządkowane podejście do ludzkiej cielesności, może być aktem pychy człowieka.

 

Wniebowzięcie NMP przypomina, że cały człowiek jest dla Boga ważny. Cokolwiek przeżywamy, myślimy, pragniemy, wybieramy, musimy mieć na uwadze, czy akty te, zbliżają mnie do Chrystusa, czy też od Niego oddalają. W potrzebach, pragnieniach, a nawet pokusach, które w sobie odnajdujemy, winniśmy szukać Boga. Stąd, nie bez znaczenia jest to, że sposób, w jaki odnosimy się do naszego ciała, do naszych zmysłów, ma wpływ na kondycję naszego ducha.

 

Maryja została wzięta do nieba tak, jak żyła, cicho i w pokorze. Tym, co kształtuje naszą duszę i ciało do życia w niebie, jest tęsknota. Ten, który tęskni, idzie za osobą, której odczuwa wielki brak. Tęsknota za Jezusem ma wpływ na to, czego człowiek na tej ziemi szuka, czego pragnie, czego się jeszcze spodziewa. Tęsknota za Bogiem porządkuje w nas, oczyszcza myślenie o tym, co Boże.

 

Dlaczego Maryja została wzięta do nieba? Bez grzechu poczęta, Niepokalana, Matka Syna Bożego, Służebnica Pańska. Jezus tak chciał. Maryja żyła dla innych. Jej macierzyństwo miało inny charakter. Wybrała służenie Bogu, a w Nim i z Nim - człowiekowi. Przez całe życie nosiła Miłość, pielęgnowała Miłość, służyła Miłości. Była zaniepokojona i odczuwała ból serca, kiedy Miłość traciła z oczu. Maryja umiała wybierać, decydować. Wybierała to, co było propozycją Boga. On był i jest dla Niej jedynie ważny. Podpowiada nam, również dzisiaj, że w oparciu o powyższe wartości, można być człowiekiem szczęśliwym.

 

Maryja znajdowała i znajduje tych, którzy chcą, by Miłość była kochana. Wśród nich, postacią szczególną jest kapłan rzymski Św. Wincenty Pallotti. Odczuwał on, że jest niegodny łaski kochania, czczenia i uwielbiania swojej Orędowniczki i Ucieczki NMP, Niepokalanej Matki Miłosierdzia. Czuł się niegodny, aby się przyczyniać, by inni Ją miłowali tak, jak na to zasługuje. Pragnął, aby przez zasługi Jezusa i Maryi, miłosierdzie odniosło nad nim zwycięstwo. Pragnął teraz i w wieczności miłować, czcić i uwielbiać najukochańszą Matkę swoją. W ręce Niepokalanej, Pallotti składał swoje dni, zwłaszcza dzień ostatni. "Pamiętaj, pisał Pallotti do jednego ze znajomych, że jest szczególnie w czasie pokus, pod płaszczem Maryi, w Jej ramionach". Mówił, że grzech śmiertelny wyrywa człowieka w sposób brutalny, z objęć tak kochanej Matki.

 

 

AUTOR: ks. Józef Pierzchalski SAC

 

 

 

ŹRÓDŁO: