21.12.2012- Koniec świata - prawda czy utopia? Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 20 grudnia 2012 17:06

Przeglądając dziś różne strony w sieci na większości można znaleźć jeden główny temat : "21.12.2012 - koniec świata". Tym tematem wielu ludzi żyje już od jakiegoś czasu a im bliżej tej daty tym bardziej przeżywa się ten czas z jakimś niepokojem, może lekiem, niektórzy może z trwogą a jeszcze inni - ci bardziej wierzący - z oczekiwaniem, że w końcu ten czas panowania zła na świecie się skończy.

 

Czy rzeczywiście 21 grudnia będzie koniec świata? Czy coś szczególnego się wydarzy? Tego nie wiem, ale nie nastawiam się na jakieś szczególne wydarzenia, które miałyby zwiastować koniec świata. Wszelkie przepowiednie, proroctwa czy nawet teksty w Apokalipsie św. Jana wspominają o różnych kataklizmach, zjawiskach świadczących o nadchodzącym końcu świata. Czy warto w to wszystko wierzyć? Czy już naprawdę trzeba przeżywać wszystko w kontekście końca świata? Wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi były, są i będą, fale tsunami, cyklony i inne kataklizmy także. Jak je odnosić do tak wielkiego wydarzenia?

 

Może te wszystkie wydarzenia maja jakiś związek z czasami ostatecznymi, ale czy rzeczywiście trzeba się już teraz na to naszykować? Czy jest 100% pewność, że coś się wydarzy 21 grudnia? Skąd taka data się wzięła? Z przepowiedni jakiegoś starożytnego ludu, który wierzył w różne bóstwa? Czy na tym mamy opierać swoją wiarę? Dlaczego łatwiej wierzyć w takie informacje, przepowiednie, wróżby czy proroctwa ludzi, którzy często nie byli związani z Kościołem a zamknąć się na to co mówi jasno Słowo Boże?

 

Czas końca świata nie jest znany i nastąpi wtedy, gdy słowa z Pisma Świętego się wypełnią do końca i będzie to fakt niespodziewany, przyjdzie nagle, dlatego Słowo Boże jasno zachęca, skłania nas do tego, aby czuwać, aby być przygotowanym na ten czas. Jednak to przygotowanie nie ma polegać na zbieraniu żywności, nie na gromadzeniu sobie wszystkiego, ale na duchowym przygotowaniu się na spotkanie z Panem.

 

Adwent jest czasem przygotowania na narodziny Jezusa, na to przyjście na świat jako pamiątka narodzin Jezusa. Wielu jednak ludzi przygotowuje się bardziej na spotkanie z Panem, ale w odniesieniu do końca świata co wydaje się być błędnym rozumowaniem wydarzeń zapisanych w Biblii. Jeśli bowiem "nie znamy dnia ani godziny, kiedy Syn Człowieczy przyjdzie" to jakże możemy ustalać takie daty? Takiego czasu nie znają nawet aniołowie w niebie, skąd więc my wiemy, że koniec świata nastąpi? Na podstawie starożytnych przepowiedni?

 

Warto się modlić, warto się na ten czas końca świata przygotowywać, bo on kiedyś nadejdzie, może już niedługo a może za ileś tam lat, ale czy na pewno jutro? A co z naszym sercem? Czy jest ono tak dobrze przygotowane co zapasy żywności czy inne rzeczy? Czy jest ono czyste od wszelkiej nienawiści, od grzechu, tak aby mógł tam się narodzić Chrystus? Spodziewam się, że bardziej doczekamy się świąt Bożego Narodzenia niż końca świata, tylko czy jesteśmy do tych świąt dobrze przygotowani? Czas świąt to czas nie tylko wspólnej Wigilijnej wieczerzy, śpiewania kolęd, dobrego jedzonka. To tez czas pojednania się z tymi, z którymi żyjemy w nieporozumieniach, kłótniach, tak aby Jezus rzeczywiście miał czystą świątynię a takową jest nasze ciało, nasze serca, nasza dusza. Tam potrzebny jest porządek, bo nadchodzi Król, Mesjasz. Czy jesteśmy pewni, że godnie Go przyjmiemy? Tym bardziej wierząc w jakieś przepowiednie? Jeśli przygotujemy nasze serca na narodziny Jezusa, jeśli nie będzie w nich gniewu, nienawiści, złości to będziemy tez przygotowani na koniec świata i nie będziemy musieli się niczego obawiać, tylko skupić się na modlitewnym oczekiwaniu na przyjście Chrystusa..

 

Warto to rozważyć i nie tracić czasu na to co nie jest zależne od nas, na to co nie zapewni nam zbawienia a zadbać o pełen bagaż dobrych uczynków, aby móc go zabrać ze sobą w dniu przyjścia Pana.

 

Chrześcijanin to człowiek, który jest przygotowany na takie spotkanie, który nie obawia się końca świata, bo wie, że w jego sercu, w jego duszy jest porządek i posiada choć skromny bagaż dobrych uczynków. Tak więc zachęcam, zapraszam do tego, aby przygotować się na ten czas narodzin Jezusa bardziej duchowo pamiętając tez o tych, których nie stać na sporządzenie wigilijnej wieczerzy, o tych, którzy nie maja z kim jej spędzić, aby otworzyć drzwi dla takich ludzi, aby otworzyć serca i podzielić się tym co mamy, aby każdy mógł spędzić ten czas w jedności i miłości z innymi a nie samotności i bez odpowiednich warunków, posiłku.

 

Niech te święta w tak szczególnym czasie będą szczególnym wydarzeniem i świadectwem dla innych, aby ten Rok Wiary ukazał prawdziwe owoce wiary, nawrócenia, jedności, pokoju, przebaczenia.

 

Poprawiony: czwartek, 20 grudnia 2012 18:19