Wywiad z abp. Zygmuntem Zimowskim, wieloletnim współpracownikiem Josepha Ratzingera / Benedykta XVI Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
niedziela, 10 marca 2013 01:12

RV: W obliczu takich wydarzeń, jak rezygnacja Benedykta XVI i perspektywa wyboru nowego Papieża, czas może na podsumowania. Ksiądz Arcybiskup pracował zarówno z kard. Ratzingerem w Kongregacji Nauki i Wiary, jak i potem przy boku Benedykta XVI. Czy i w jaki sposób ten pontyfikat zmienił Josepha Ratzingera jako człowieka?

 

Abp Zimowski: Rzeczywiście pracowałem u boku Benedykta XVI w dwóch okresach. W Kongregacji Nauki Wiary ponad 19 lat i teraz prawie 4 lata jako przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia. Jak pontyfikat zmienił Benedykta XVI? Myślę, że on się nie zmienił zewnętrznie, jedynie tylko przez białą szatę. Zawsze był taki sam. Ale Bóg go zmienił, bo przecież, tak ja powiedział do Piotra, aby utwierdzał braci w wierze, tak samo powiedział do Benedykta: masz utwierdzać braci w wierze. A on do tego był bardzo przygotowany, ponieważ stał na czele Kongregacji Nauki Wiary, był prefektem. I można by powiedzieć, że ten czas był takim dobrym czasem przygotowania w trosce o pełnię wiary. Patrząc na Benedykta XVI widziałem jednak w nim trochę innego człowieka. Bardziej uduchowionego, bardziej otwartego na potrzeby ludzi i świat.

RV:

W jakim kluczu powinniśmy zatem patrzeć na rezygnację Benedykta XVI z pełnionego urzędu?

 

Abp Zimowski: Wiele już mówiono i będą jeszcze mówić i pisać na temat właśnie tego odejścia. Powiem krótko, że jest to pogłębiona i przemodlona troska o Chrystusowy Kościół. To akt wielkiej odwagi i wiary, który lepiej zrozumiemy z perspektywy historii. Myślę, ze historia oceni bardzo dobrze działalność kard. Ratzingera i później jego pontyfikat. Ośmielę się powiedzieć, że może mu nada również tytuł, tak jak Janowi Pawłowi II, Benedykt XVI Wielki. Uderzyły mnie słowa, które wypowiedział w on niedzielę 24 lutego przed modlitwą Anioł Pański, przybliżając scenę Przemienienia. „Pan wzywa mnie, bym wstąpił na górę, aby bardziej poświęcić się modlitwie i medytacji. Ale nie oznacza to porzucenia Kościoła. Przeciwnie – podkreślił Papież – jeśli Bóg chce tego ode mnie, to właśnie dlatego, bym mógł nadal mu służyć z tym samym oddaniem i z tą samą miłością”. Słowa głębokie, przemyślane. On odchodzi, ale się nie oddala od Kościoła.

RV: Co możemy uznać za takie „kamienie milowe” tego kończącego się pontyfikatu?

Abp Zimowski: Myślę, że takim kamieniem milowym są przede wszystkim dokumenty, które on nam pozostawił. Musimy patrzeć na Papieża Benedykta w perspektywie jego działalności teologicznej już jako profesora, jako kardynała. Nie sposób pominąć środowych audiencji i niedzielnych spotkań na modlitwie Anioł Pański, które były swoistą katechezą pomagająca w rozwiązywaniu problemów dzisiejszego świata. Musimy Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI podziękować, że zawsze w tych momentach zwracał się do nas w języku polskim. Może to na początku go kosztowało również trochę i czasu, i przygotowania. Ale czynił to z miłości do naszego narodu, jak również do Jana Pawła II. Nie możemy nie wspomnieć Roku św. Pawła, wielkiego misjonarza, który w jednym ze swoich listów napisał: „Dla mnie żyć to Chrystus” (Flp 1, 21). Podczas Mszy inauguracyjnej 28 czerwca 2008 r. Papież Benedykt powiedział następujące słowa: „Paweł nie jest dla nas postacią z przeszłości, wspominaną z czcią. Jest on naszym nauczycielem apostołem i zwiastunem Jezusa Chrystusa”. Wielkim darem dla kapłanów całego Kościoła był także ogłoszony przez Ojca Świętego Rok Kapłaństwa. Zamykając jego obchody, Benedykt XVI podkreślił, że prezbiterzy winni podzielać troskę Boga o ludzi. Jest to zadanie, które w pewnym sensie może być streszczeniem misji kapłanów. Może być streszczeniem również pontyfikatu Benedykta XVI – Papież, który podzielał troskę Boga o ludzi.

RV: Więc jakie dziedzictwo zostawia po sobie Benedykt XVI? Jakie zadanie, które mamy realizować?

Abp Zimowski: Myślę, że Benedykt XVI przede wszystkim zostawił nam tę wielką myśl teologiczną, tę troskę Boga o ludzi. Troskę o pełnię wiary. Powiedziałem na początku jego pontyfikatu, że potrzebny jest nam człowiek wielkiej wiary i człowiek wielkiego formatu, który wskaże dzisiaj, jak żyć według wiary. Będziemy na pewno długo czerpać z wielkiej myśli Josepha Ratzingera, Benedykta XVI. Tak jak myśmy kiedyś uczyli się na Denzingerze, to świat powinien uczyć się na Ratzingerze.

RV: Ksiądz Arcybiskup kierował Papieską Radą odpowiadającą za świat chorych i świat służby zdrowia. Czy patrząc z tej perspektywy możemy powiedzieć, iż Papież pokazuje nam, że życie to coś więcej niż tylko bycie użytecznym? Że starość to przecież nie czas stracony, ale jeden z etapów życia, któremu można nadać sens?

Abp Zimowski: Słuszne pytanie. Przecież Pismo Święte często mówi o starszych. „Wieńcem starców jest wielkie doświadczenie, a chlubą ich bojaźń Pańska” – mówi Syracydes (Syr 25, 6). Starość mimo słabości, która zdaje się ją charakteryzować, jest darem, który należy przeżywać każdego dnia w pogłębionej dyspozycji wobec Boga i bliźniego. Przecież Jan Paweł II zostawił nam list do ludzi starszych, do ludzi chorych. Może nie uczynił tego Benedykt XVI, ale przez swój gest „odejścia”, żeby inaczej służyć Kościołowi, ukazał nam również godność tego czasu bycia starszym człowiekiem. Przypominam sobie tutaj jego słowa z posynodalnej adhortacji apostolskiej na temat Afryki. Napisał, że jest to również okres mądrości, ponieważ przeżyte lata nauczyły wielkości i kruchości życia. A starzec Symeon, jako człowiek wiary, z zapałem i mądrością głosi nie bolesne pożegnanie z życiem, ale dziękczynienie za Zbawiciela świata. Również ze strony Papieża nie jest to pożegnanie z życiem, ale, na wzór Symeona, uwielbienie Zbawiciela. Popatrzmy również na ten okres starszych ludzi na łonie rodziny. Papież podkreślił w tej samej adhortacji apostolskiej: „To właśnie z powodu tej mądrości, czasami nabytej za wielką cenę, ludzie starsi mogą na różne sposoby wpływać na rodzinę. Doświadczenie prowadzi ich w sposób naturalny nie tylko do przezwyciężenia podziałów międzypokoleniowych, ale wręcz do potwierdzenia potrzeby współzależności międzyludzkiej. Są oni skarbem dla wszystkich części składowych rodziny, zwłaszcza dla młodych małżeństw i dzieci”. Jakże ludzie starsi, dziadkowie, rozumieją się z wnukami. I myślę, że tutaj jest wielkie pole do działania i zapraszam was, drodzy dziadkowie, drogie babcie, do tego właśnie współdziałania na łonie rodziny. Jesteście naprawdę potrzebni. I również jest potrzebne wasze cierpienie. Tak jak ostatnio w czasie XXI Dnia Chorego mówiliśmy, że trzeba czynić dobro cierpiącemu i trzeba czynić poprzez swoje cierpienie wiele dobra dla Kościoła i drugiego człowieka.

RV: Mamy okres sede vacante. Jest zachęta do różnych stanów Kościoła, do osób konsekrowanych, osób żyjących za klauzurą, do wszystkich wiernych, by modlili się o Ducha Świętego dla gromadzących się na konklawe kardynałów. To też jest okazja dla ludzi cierpiących, chorych i starszych, by poczuli się „u siebie” w Kościele, by poczuli swoją rolę.

Abp Zimowski: Bądźcie więc miłosiernymi Samarytanami dla Kościoła, drodzy chorzy, cierpiący, i ofiarujcie swoje cierpienie w tym niezwykłym czasie dla Kościoła, aby Bóg posłał nam dobrego Papieża. Papieża, który będzie uduchowionym człowiekiem wiary, który poprowadzi dalej Kościół na wzór naszego Papieża bł. Jana Pawła II i na wzór pontyfikatu Benedykta XVI, nieco innego, ale jakże głębokiego. Kiedyś Benedykt XVI w wywiadzie dla polskiej telewizji powiedział: „To prawda, że Ojciec Święty odszedł do Pana, ale się nie oddalił”. Tak samo i on odejdzie w cień, do celi klasztornej, ale się nie oddali. Będzie nas wspomagał swoją modlitwą. Wracając do charakterystyki nowego Papieża, który przyjdzie, to jeszcze raz powtarzam: uduchowiony człowiek wiary, który będzie znał problemy świata i będzie je próbował rozwiązywać razem z kardynałami, z biskupami. Ale przede wszystkim musi kontynuować to, co naznaczyli jego poprzednicy. A więc troskę o pełnię wiary, troskę o dzieci i młodzież, poprzez Światowe Dni Młodzieży. Troskę o małżeństwa, poprzez spotkania z rodzinami całego świata, jak to w ubiegłym roku w Mediolanie, a w przyszłym roku w Filadelfii. I wreszcie troskę o ludzi chorych, starszych. Tutaj jeszcze nawiążę do trzech encyklik Ojca Świętego Benedykta XVI. W każdej z tych encyklik pojawiała się troska o ludzi chorych i wołanie do ludzkości, by nie opuszczać nigdy tych, którzy potrzebują pomocy. Mówił on, że nie można usunąć cierpienia, ale trzeba otworzyć się i to cierpienie przeżywać z Jezusem Chrystusem, który za nas umarł i zmartwychwstał. A tę wielką teologię cierpienia ukazał nam przecież Jan Paweł II. Nie tylko w dokumencie Salvifici doloris, ale również poprzez ostatnie lata pontyfikatu. A więc nowy Papież powinien połączyć te dwa wielkie pontyfikaty i czerpać z nich, patrząc w przyszłość Kościoła i świata.

ŹRÓDŁO: 

BANER