Wspólne dziedzictwo - dialog chrześcijańsko-żydowski (237) o ostatnich wypowiedziach św. Jan Pawła II o sprawie pokoju w Ziemi Świętej i o dialogu z wyznawcami judaizmu Drukuj
Wpisany przez Beata   
piątek, 09 maja 2014 15:42

W ostatnim roku swego pontyfikatu św. Jan Paweł II, dopóki choroba nie pozbawiła go całkowicie głosu, nie przestawał wołać o dialog i pokój. 10 stycznia 2005 r. spotkał się ostatni już raz z korpusem dyplomatycznym. Jak zawsze przy tej okazji, skierował do akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej ambasadorów obszerne przemówienie, z którego jednak osobiście wygłosił, i to ze znacznym wysiłkiem, tylko wstęp i zakończenie. Resztę odczytał jeden z jego współpracowników. Duża część tej wypowiedzi poświęcona została aktualnym wyzwaniom pokoju.

 

 

 

 

„Na całej kuli ziemskiej wojny powodują niezliczone niewinne ofiary i są źródłem wielu innych nieszczęść! – przypomniał Papież. – Przychodzą tu na myśl liczne kraje Bliskiego Wschodu, Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, gdzie działania zbrojne i przemoc powodują nie tylko nieobliczalne szkody materialne, ale także podsycają nienawiść i mnożą przyczyny konfliktów, przez co coraz trudniejsze staje się poszukiwanie i znalezienie rozwiązań zdolnych pogodzić zasadne interesy wszystkich stron biorących w nich udział. Oprócz tych tragicznych przejawów zła mamy też do czynienia z okrutnym i nieludzkim zjawiskiem terroryzmu – plagą, która przybrała rozmiary planetarne, nieznane poprzednim pokoleniom”.

 

 

Stawiając pytanie, jak w takiej sytuacji podjąć wyzwanie pokoju, Papież przypomniał dyplomatom, że podobnie jak jego poprzednicy wielokrotnie wypowiadał się publicznie na ten temat. Zaznaczył, że zamierza to czynić nadal, „aby wskazywać drogi pokoju i zachęcać do podążania nimi z odwagą i cierpliwie”.

 

 

„Wielu ludzi działa odważnie i wytrwale w tym duchu, nie brak też znaków, które dodają otuchy, ukazując, w jaki sposób można podejmować wielkie wyzwanie pokoju. [...] Jest tak na Bliskim Wschodzie, ziemi tak drogiej i świętej dla wszystkich wierzących w Boga Abrahama, gdzie okrutna konfrontacja zbrojna zdaje się przygasać i gdzie być może otwiera się możliwość rozwiązania politycznego drogą dialogu i negocjacji” – stwierdził Jan Paweł II.

 

 

27 stycznia 2005 r. obchodzono w Oświęcimiu-Brzezince 60-lecie wyzwolenia ocalałych więźniów tamtejszego obozu zagłady. Specjalnym papieskim wysłannikiem na te uroczystości był arcybiskup Paryża kard. Jean-Marie Lustiger, który wywodził się z rodziny polskich Żydów, a którego matka poniosła śmierć w tym właśnie obozie. Uczestnikom uroczystości odczytano przesłanie Jana Pawła II, datowane 15 stycznia, w którym pisze on m.in.:

 

 

„Nie można przy tej okazji nie wrócić pamięcią do dramatu, jaki rozegrał się w tym miejscu, jako tragiczny owoc programowej nienawiści. Trzeba w tych dniach wspominać wielomilionową rzeszę tych, którzy niewinnie znosili nieludzkie cierpienie i zostali unicestwieni w komorach gazowych i krematoriach. Chylę czoło przed wszystkimi, którzy zaznali tego przejawu mysterium iniquitatis”.

 

 

Papież przypomina, że kiedy był w Oświęcimiu podczas swej pierwszej wizyty w Polsce w 1979 r., zatrzymał się dłużej przy poświęconej ofiarom tablicy w języku hebrajskim. Powiedział wtedy, że „napis ten wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację. Ten naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie «Nie zabijaj», w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie” (7 czerwca 1979 r.).

 

 

„Dziś powtarzam te słowa – czytamy dalej w papieskim przesłaniu. – Nie wolno nikomu przejść obojętnie wobec tragedii Szoah. Ta próba planowego wyniszczenia całego narodu kładzie się cieniem na Europie i na całym świecie; jest zbrodnią, która na zawsze splamiła historię ludzkości. Niech przynajmniej dzisiaj i w przyszłości będzie przestrogą: nie można ulegać ideologiom, które usprawiedliwiają możliwość deptania godności człowieka odmiennością jego rasy, koloru skóry, języka czy religii. Kieruję ten apel do wszystkich, a zwłaszcza do tych, którzy w imię religii uciekają się do przemocy i terroru”.

 

Jan Paweł II zatrzymywał się wtedy w Oświęcimiu przy tablicach w różnych językach, także w rosyjskim. Jak zwraca w swoim liście uwagę, „złożone były dzieje udziału Związku Radzieckiego w tamtej wojnie, ale nie można nie pamiętać, że właśnie spośród Rosjan najwięcej osób tragicznie straciło w niej życie”. Papież stanął wreszcie przy tablicy polskiej.

 

 

„Mówiłem wtedy, że doświadczenie Oświęcimia to «jeszcze jeden etap wiekowych zmagań tego narodu, mojego narodu, o podstawowe swoje prawa wśród narodów Europy. Jeszcze jeden głośny krzyk o prawo do własnego miejsca na mapie Europy. Jeszcze jeden bolesny rozrachunek z sumieniem ludzkości» – przypomniał Jan Paweł II. – Wypowiedzenie tej prawdy było wołaniem o dziejową sprawiedliwość dla narodu, który poniósł tyle ofiar dla uwolnienia naszego kontynentu od zgubnej ideologii nazistowskiej, a został zaprzedany w niewolę innej wyniszczającej ideologii – sowieckiego komunizmu. Dziś powracam do tych słów, aby – w niczym im nie zaprzeczając – dziękować Bogu, że dzięki wytrwałemu wysiłkowi moich rodaków Polska znalazła właściwe miejsce na mapie Europy. Oby ten historyczny fakt owocował wzajemnym ubogaceniem duchowym wszystkich Europejczyków”.

 

 

W liście na 60-lecie wyzwolenia obozu oświęcimskiego Jan Paweł II pisze też o swojej modlitwie o pokój dla świata, wznoszonej za wstawiennictwem ludzi tam zamordowanych. A na zakończenie stwierdza:

 

 

„Mówiąc o ofiarach Oświęcimia, nie mogę nie przypomnieć, że pośród tego nieopisanego nagromadzenia zła objawiało się również heroiczne dobro. Z pewnością wielu było tych, którzy z wolnością ducha podejmowali przymus cierpienia, okazując miłość nie tylko współwięźniom, ale również oprawcom. Wielu czyniło to z miłości Boga i człowieka, inni w imię najwyższych wartości duchowych. Dzięki postawie ich wszystkich potwierdziła się prawda, która tak często pojawia się w Biblii: choć człowiek jest zdolny do czynienia zła, nawet ogromnego zła, to zło nie będzie miało ostatniego słowa. Nawet w otchłani cierpienia może zwyciężać miłość. Oświęcimskie świadectwo tej miłości nie może zostać zapomniane. Ono musi nieustannie budzić sumienia, gasić spory, przyzywać do pokoju. Wydaje się, że taki jest najgłębszy sens obchodzenia tej rocznicy. Jeżeli bowiem wspominamy dramat ofiar, to nie po to, aby rozdzierać bolesne rany, budzić uczucia nienawiści i chęć odwetu, ale po to, aby oddać hołd ludziom, dać wyraz historycznej prawdzie, a zwłaszcza, by wszyscy uświadomili sobie, że tamte mroczne dzieje winny być dla współczesnych wezwaniem do odpowiedzialności za kształt naszej historii. Oby nigdy więcej, w żadnym zakątku ziemi nie powtórzyło się to, czego doświadczyli ludzie, których opłakujemy od sześćdziesięciu lat!”.

 

 

18 stycznia 2005 r. przyszły święty przyjął w Watykanie 160-osobową grupę rabinów i kantorów synagogalnych z fundacji Pave the Way – „Przygotujcie drogę”, która propaguje dialog między wyznawcami religii monoteistycznych. Założył ją Gary Krupp, żydowski filantrop z Nowego Jorku, dobroczyńca szpitala Ojca Pio w San Giovanni Rotondo. Znany jest on ostatnio zwłaszcza jako obrońca pamięci Piusa XII; zbiera i udostępnia dokumentację o jego zasługach dla ratowania Żydów w latach Zagłady. Była to największa i zarazem ostatnia już grupa żydowskich zwierzchników religijnych, z jaką spotkał się Jan Paweł II. Zdołał wygłosić do nich krótkie przemówienie, w którym nawiązał do przypadającego w 2005 r. 40-lecia soborowej Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich.

 

 

„W tym roku będziemy obchodzić 40. rocznicę ogłoszenia Deklaracji Nostra aetate Soboru Watykańskiego II, która w znaczący sposób przyczyniła się do umocnienia dialogu żydowsko-katolickiego – powiedział Papież. – Niech rocznica ta stanie się okazją do odnowionego zaangażowania, by wzmogły się wzajemne zrozumienie i współpraca w służbie na rzecz budowania świata coraz mocniej opartego na poszanowaniu Bożego obrazu w każdym człowieku. Modlę się o obfite błogosławieństwo Wszechmocnego dla was wszystkich, a szczególnie o dar pokoju. Szalom aleichem! Szalom! Shalom!”.

 

 

W ostatnich tygodniach życia Papieża, dzielonych między Watykanem a szpitalem, audiencje grupowe nie były już możliwe. Jego rozważania przed modlitwą maryjną czy przeznaczone na audiencje środowe odczytywał pielgrzymom kto inny. Jednak pamięć Jana Pawła II o dialogu międzyreligijnym przekroczyła poniekąd nawet próg śmierci, bo przetrwała również w jego testamencie. Wyrażając tam wdzięczność spotkanym w życiu ludziom, niewielu tylko Papież wymienił imiennie czy jakoś ich identyfikując. Wśród tych nielicznych osób znalazł się Żyd, który 13 kwietnia 1986 r. przyjął go w rzymskiej synagodze. Przyszły święty napisał o nim: „Jakże nie pamiętać [...] rabina Rzymu i tylu innych przedstawicieli religii pozachrześcijańskich?”. A właśnie przed samą jego kanonizacją liczący już 99 lat rabin Elio Toaff, powracając w wywiadzie prasowym do tamtej wizyty św. Jana Pawła II, nazwał go „sprawiedliwym wśród narodów” i „człowiekiem, którego Bóg przeznaczył, by jak najbardziej upodobnił się do Jego obrazu”.

 

 


ak 




źródło:

BANER