Dialog chrześcijańsko-żydowski (odc. 243): o rabinie obrońcy małżeństwa i rodziny, bliskowschodnich chrześcijan oraz duszy Europy Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
wtorek, 02 grudnia 2014 22:32

W dniach od 17 do 19 listopada, odbyło się w Watykanie międzyreligijne kolokwium o małżeństwie i rodzinie, zatytułowane: „Komplementarność mężczyzny i kobiety”. Spotkanie, na którego otwarciu Papież Franciszek mówił m.in. o potrzebie trwałości rodziny oraz prawie dziecka do ojca i matki, zorganizowała Kongregacja Nauki Wiary razem z kilku innymi watykańskimi dykasteriami (Papieskimi Radami ds. Dialogu Międzyreligijnego, ds. Popierania Jedności Chrześcijan i ds. Rodziny). O znaczeniu i pięknie małżeństwa mówili przedstawiciele różnych wyznań chrześcijańskich oraz innych religii. W imieniu wyznawców judaizmu wypowiedział się rabin Jonathan Sacks. Kim jest ten brytyjski Żyd? Urodził się w Londynie przed 66 laty, w 1948 r., w niezamożnej żydowskiej rodzinie. Swego ojca tak później wspominał:

 

„Mój śp. ojciec przybył do Wielkiej Brytanii z Polski, mając sześć lat. W wieku lat 14 musiał przestać chodzić do szkoły i dużo się z tego powodu nacierpiał. Miał bardzo dobry umysł, nie tyle filozoficzny, co matematyczny i estetyczny. Odznaczał się o wiele lepszym smakiem literackim i muzycznym, niż ja. W życiu zaznał biedy. Jednak on i jego rówieśnicy mieli bogate życie duchowe, wspólnotowe i duchowe. Lubił muzykę poważną i wielkich malarzy. Kochał synagogę i swą żydowską wiarę. Wspólnoty żydowskie miały wtedy silne rodziny z wysokimi aspiracjami, jeśli nie dla siebie, to dla swoich dzieci. Mój ojciec nie miał dużego wykształcenia żydowskiego, ale cechowała go ogromna emunah. Ten hebrajski termin, tłumaczony niewłaściwie jako «wiara», w rzeczywistości znaczy wierność, lojalność, konsekwencję, nie zbaczanie z drogi, nawet gdy iść jest ciężko, ufność względem innych i uszanowanie ich zaufania do nas. Kiedy pod koniec życia chory ojciec był w szpitalu, widziałem, jak zakłada tefillin – pudełeczka z tekstami biblijnymi, przytwierdzane podczas modlitwy do czoła i ramienia – a to dodaje mu sił. Wydaje mi się, że jego nastawienie umysłowe było takie: «Pozostawiam to Panu. Jeśli On uważa, że przyszła pora mojego odejścia, znaczy, że tak ma być. A jeżeli potrzebuje, żebym jeszcze coś tu na ziemi zrobił, to mnie wyleczy». Ja też stosowałem takie podejście oba razy, gdy ciężko zachorowałem”.

 

W ostatnim zdaniu rabin Sacks nawiązał do choroby nowotworowej, która zaatakowała go dwukrotnie, raz, gdy miał 30 lat, a potem 50. W podejściu do niej starał się zachować taką samą postawę, jaką widział u ojca.

 

Powróćmy jednak jeszcze do jego młodości. Rodzina Sacksów była przywiązana do żydowskiej tradycji religijnej, co jednak wcale nie zamykało jej na innych. Świadczy o tym choćby fakt, że Jonathan uczęszczał do szkół, które miały w swych nazwach Maryję i Chrystusa, najpierw do podstawowej St Mary’s Primary School, potem do Christ’s College Finchley. Później studiował filozofię na uniwersytetach w Cambridge, Oksfordzie i Londynie, gdzie uzyskał doktorat.

 

Jako student pogłębił też zainteresowania religijne. Odbył podróż do Izraela, gdzie zapoznał się z żydowską mistyką, i udał się do Nowego Jorku, by porozmawiać o nurtujących go kwestiach wiary i filozofii z Menachemem Mendlem Schneersonem. Ten słynny rabin stał na czele powstałego w XVIII wieku w Lubawiczach pod Smoleńskiem chasydzkiego ruchu Chabad. Rozszerzył jego działalność na wiele krajów i zachęcił licznych współwyznawców, by powrócili do żydowskich tradycji. Jedną z oznak obecności tego ruchu jest ustawianie na placach miast wielkich dziewięcioramiennych świeczników na obchodzone przez Żydów w grudniu ośmiodniowe święta Chanukki.

 

To rebe Schneerson nakłonił młodego filozofa, by został rabinem. Sacks ukończył londyńskie seminarium rabinistyczne Jews College, którym później sam kierował. Nadal jest tam profesorem, podobnie jak na uniwersytecie w Nowym Jorku i w tamtejszej jesziwie. Wcześniej wykładał gościnnie w licznych uczelniach Wielkiej Brytanii, Izraela i USA. Wiele też publikuje. Nie chciał jednak być tylko pracownikiem naukowym. Tak to wyjaśnia:

 

„Kiedy stałem na czele Jews College, zrobiłem coś, czego jeszcze nigdy w przeszłości nie uczynił żaden z jego szefów: zostałem rabinem gminy żydowskiej. Tylko raz w tygodniu, w ograniczonym wymiarze, ale zdawałem sobie sprawę, że gdybym pozostał wyłącznie w świecie akademickim, straciłbym zdolność komunikowania z ludźmi. A wspólnota żydowska nie pozwala rabinom na wszystko. Jeżeli wyrażasz się zbyt niejasno, nie możesz tego robić bezkarnie. Będą ci przeszkadzać, wyrabiać różne rzeczy. Tak więc zostałem rabinem i to nauczyło mnie, jak wyrażać pewne trudne myśli w naprawdę prosty sposób”.

 

Sacks pozostał zawsze pod wpływem Schneersona i czuje się jego uczniem. Nie znaczy to jednak, że trzyma się wszystkich jego opinii. Uważa np., że nauka i religia wzajemnie się uzupełniają, a w swoich wypowiedziach wykorzystuje nawet ewolucjonizm czy najnowszą kosmologię. Dostrzega też pewne wartości religijne poza judaizmem. Zmarły przed 20 laty Schneerson nie zgodziłby się z takimi poglądami, choć w gruncie rzeczy nie był zupełnie zamknięty na świat niejudaistyczny, skoro również wielu nie-Żydów przychodziło do niego po radę. Sacks tak wyjaśnia swój stosunek do mistrza, powołując się na słowa jednego z chasydzkich rabinów z przełomu XVIII i XIX wieku:

 

„Mówi się, że Nachmana z Bracławia pytano często: «Dlaczego nie idziesz drogą twojego ojca», a on odpowiadał: «Idę nią! Mój ojciec nie robił tego, co jego ojciec, to i ja nie robię tego, co on». I taki jest zasadniczy aksjomat judaizmu. Kiedy twój mistrz mówi ci joreh, joreh, czyli «pozwalam ci nauczać», możesz to robić tak, jak ty to rozumiesz. Sędzia ma postępować zgodnie z faktami, tak jak on je widzi”.

 

Jonathan Sacks był kolejno rabinem różnych londyńskich synagog. Wreszcie w 1991 r. został głównym rabinem Wielkiej Brytanii i brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Ten urząd pełnił przez 22 lata, aż do ubiegłego roku. Jako najwyższy autorytet duchowy brytyjskiego judaizmu ortodoksyjnego dążył do jego odnowy moralnej. Nieraz też zabierał głos w kwestiach kontrowersyjnych dla tamtejszego społeczeństwa. Opowiedział się przeciw rządowym planom „małżeństw cywilnych” dla par homoseksualnych, mimo iż niektórzy Żydzi byli temu przychylni i odnieśli się krytycznie do zdecydowanej postawy rabina. Z kolei jego otwartość na wyznawców innych religii była krytykowana przez przedstawicieli judaizmu ultraortodoksyjnego. Przed pięcioma laty, w 2009 r., królowa Elżbieta II mianowała Sacksa dożywotnim członkiem Izby Lordów. W tej wyższej izbie brytyjskiego parlamentu 9 grudnia 2011 r. rabin wygłosił przemówienie w obronie prześladowanych na Bliskim Wschodzie chrześcijan.

 

„Jestem Żydem w chrześcijańskiej Wielkiej Brytanii – mówił wówczas rabin Sacks. – Wiem, ile zawdzięczamy – ja sam, moi śp. rodzice i cała zresztą brytyjska społeczność żydowska – temu wielkiemu narodowi, który dał nam prawo i wolność życia naszą wiarą bez lęku. Czy zatem my jako Żydzi nie opowiemy się za prawem do życia swą wiarą bez lęku dla chrześcijan w innych częściach świata? A lęk jest tym, co odczuwa dziś wielu chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Słyszeliśmy tu już dzisiaj o niedoli koptyjskich chrześcijan w Egipcie, a maronickich w kontrolowanych przez Hezbollah strefach Libanu, o masowym exodusie chrześcijan z Iraku czy o ich obawach w Syrii. Wcześniej słyszeliśmy o podpalanych kościołach. Uważam, że musimy wszyscy zaprotestować przeciw tej serii ataków, tak fizycznych, jak też psychologicznych, na wspólnoty chrześcijańskie Bliskiego Wschodu, z których wiele ma bardzo długą historię. Jestem solidarny – a myślę, że tak samo wszyscy inni Żydzi w Wielkiej Brytanii – z naszymi chrześcijańskimi braćmi i siostrami, tak jak z każdym, kto cierpi za swą wiarę. Od lat śledzę los chrześcijan na Bliskim Wschodzie przerażony tym, co się dzieje, zaskoczony i oburzony faktem, że ich dola nie jest szerzej znana. Dzisiejszy los chrześcijan na Bliskim Wschodzie jest papierkiem lakmusowym «arabskiej wiosny». Wolność jest niepodzielna, a ci, którzy jej odmawiają innym, nigdy jej nie osiągną dla siebie samych”.

 

17 września 2010 r., podczas podróży Benedykta XVI do Anglii i Szkocji, rabin Sacks wygłosił przemówienie powitalne na jego londyńskim spotkaniu z wyznawcami religii niechrześcijańskich. Powiedział wówczas, że nasze czasy są nasycone informacją, ale cierpią na brak mądrości. Była to niemal ta sama myśl, jaką Papież wyraził na zakończonym krótko wcześniej spotkaniu z nauczycielami katolickimi. Mówił do nich, że edukacja nie może się ograniczać do samej tylko informacji, ale musi przekazywać mądrość. W następnym roku główny rabin Wielkiej Brytanii i brytyjskiej Wspólnoty Narodów odwiedził Rzym. 12 grudnia 2011 r. był na audiencji prywatnej u Benedykta XVI, a na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim wygłosił wykład pt.: „Czy Europa straciła swą duszę?”. Zaproponował w nim, by po polepszeniu relacji chrześcijańsko-żydowskich dzięki trwającemu od pół wieku dialogowi, który pomógł nam we wzajemnym poznaniu, wejść obecnie w nową fazę, którą będzie partnerskie współdziałanie.

 

„Stojące przed nami zadanie nie dotyczy już bowiem problemów między Żydami a katolikami czy między Żydami a chrześcijanami w ogólności, lecz między Żydami i chrześcijanami z jednej strony, a czynnymi dziś w Europie, rosnącymi i coraz bardziej agresywnymi siłami sekularyzacji z drugiej – stwierdził na Gregorianie rabin Sacks. – Kwestionują one i nawet ośmieszają naszą wiarę. Jeśli Europa zatraci judeochrześcijańskie dziedzictwo, które dało jej historyczną tożsamość oraz największe osiągnięcia w literaturze, sztuce, muzyce, edukacji, polityce i, jak zobaczymy, także w ekonomii, utraci ona swą tożsamość i wielkość – nie od razu, ale jeszcze przed końcem tego stulecia. Kiedy cywilizacja traci swą wiarę, traci przyszłość. Ze względu na nasze dzieci i jeszcze nienarodzone wnuki my, Żydzi i chrześcijanie jedni obok drugich, musimy odnowić naszą wiarę i jej proroczy głos. Musimy pomóc Europie odkryć na nowo swą duszę”.

 

15 maja b. r. Jonathan Sacks otrzymał w Nowym Jorku medal amerykańskiego Funduszu Becketa na rzecz Wolności Religijnej, noszącego imię XII-wiecznego męczennika w obronie praw Kościoła abp. Tomasza Becketa, którego katolicy i anglikanie czczą jako świętego. W wygłoszonym przy tej okazji przemówieniu rabin wyraził ubolewanie nad zagrożeniem wolności religijnej w Europie.

 

„W Wielkiej Brytanii widzieliśmy, jak pracownikowi zabroniono nosić w pracy krzyżyk – przypomniał Sacks. – Pielęgniarka otrzymała naganę za zaproponowanie odmówienia modlitwy w intencji jednego z pacjentów. Zmuszono do zamknięcia katolickie agencje adopcyjne, które nie chciały dawać dzieci do adopcji związkom homoseksualnym. A gdy chodzi o judaizm, wolność religijna była naprawdę bardzo poważnie zagrożona. Widzieliśmy, jak w Danii zakazano szechity, żydowskiego uboju rytualnego zwierząt, a w Niemczech jeden z sądów zakazał obrzezania. Są to swobody, którymi Żydzi cieszyli się w Europie przez całe wieki. A dla mnie jest to empirycznym dowodem na to, że ta głęboko zsekularyzowana Europa, te świeckie społeczeństwa Europy są o wiele mniej tolerancyjne niż religie, którym zarzucają one nietolerancję”.

 

Wspomniałem już niedawny udział londyńskiego rabina w zorganizowanym w Watykanie przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerharda Müllera kolokwium o małżeństwie i rodzinie. 17 listopada w swoim obszernym wystąpieniu Jonathan Sacks zwrócił m.in. uwagę, że w ewolucji ludzkości pierwsza księga Pisma Świętego wniosła wprost rewolucyjną zmianę stwierdzeniem, iż każda istota ludzka stworzona jest na Boży obraz i podobieństwo. Starożytny świat za obraz bóstwa uważał tylko władców. Natomiast Biblia przyznaje wszystkim ludziom, nawet najuboższym, równą godność, a z nią prawo do małżeństwa i rodziny. Opis stworzenia człowieka zakłada małżeństwo monogamiczne, a choć nawet w świecie biblijnym nie stało się ono od razu normą, Biblia krytycznie odnosi się do niezdrowych sytuacji związanych z wielożeństwem, przez co toruje drogę do monogamii. Fakt, że biblijna religia porównuje relację ludzi z Bogiem do małżeństwa, świadczy o tym, jak bardzo je ceni. Religia sprzyja więc małżeństwu i rodzinie. Jakie zatem zmiany zaszły w świecie, który zapomniał o Bogu? Rabin Sacks tak je wyjaśnia:

 

„Wpłynął na to cały szereg różnorodnych przyczyn. Pewne z nich wiążą się z rozwojem medycyny, jak kontrola urodzin, zapłodnienie in vitro i inne manipulacje genetyczne. Niektóre wynikają ze zmian w moralności, jak idea, że wolno nam robić co nam się tylko podoba, póki nie szkodzi to innym. Dalsze wiążą się z przenoszeniem odpowiedzialności z jednostek na państwo i z innymi, coraz głębszymi przemianami w kulturze Zachodu. I tak prawie wszystko, co kiedyś prowadziło małżeństwo do spotkania, dziś zostało oddalone. Seks oddzielono od miłości, miłość od zobowiązania, małżeństwo od posiadania dzieci, posiadanie dzieci od odpowiedzialności za opiekę nad nimi. Tymczasem model rodziny «mężczyzna, kobieta i dziecko» nie jest jednym z wielu sposobów życia do wyboru. To najlepszy środek, jaki dotychczas znaleźliśmy, by wychować przyszłe pokolenia i umożliwić dzieciom wzrastanie w kontekście stabilności i miłości. To w niej jedno pokolenie przekazuje następnemu wartości, zapewniając ciągłość cywilizacji. Rodzina ma kluczowe znaczenie dla przyszłości zarówno każdego społeczeństwa, jak i naszych dzieci, musimy [zatem] być jej obrońcami”.

 

A. Kowalski, rv

 

 

ŹRÓDŁO:

BANER