Papieska Msza we wtorek: Jezus tworzy Kościół z grzeszników, których uleczył docierając do ich serca PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 28 października 2014 22:26

To Jezus „czyni Kościół”, nie zważając na grzech człowieka, ale na jego serce, które pragnie uzdrowić. Chrześcijanie powinni czuć się częścią Kościoła, nie zatrzymując się na jego progu. Mówił o tym Papież podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty.


W homilii Franciszek komentował Ewangelię o powołaniu dwunastu apostołów, którą słyszymy w liturgiczne święto dwóch z nich: Szymona i Judy Tadeusza. Właśnie na tych wybranych, jak na fundamencie, Jezus zbudował Kościół, sam będąc jego kamieniem węgielnym. Słyszymy o tym z kolei w pierwszym czytaniu z Listu do Efezjan. Papież zwrócił uwagę, że owe pierwsze kroki w budowie Kościoła Jezus poprzedził samotną całonocną modlitwą.

 


„Jezus modli się, wzywa, wybiera, Jezus posyła swoich uczniów, uzdrawia tłum – mówił Ojciec Święty. – Wewnątrz tej świątyni, tego Jezusa, który jest kamieniem węgielnym, dokonuje On tego dzieła: to On rozwija Kościół. Jak mówił Paweł, ten Kościół jest zbudowany na fundamencie Apostołów. Takiego wyboru dokonał Chrystus: wybrał dwunastu – grzeszników, wszystkich co do jednego. Nie wiem, który był największym grzesznikiem. Wcale nie był nim Judasz. Ten biedak zamknął się na miłość i dlatego został zdrajcą. Ale wszyscy uciekli w trudnej chwili Męki i zostawili Jezusa samego. Wszyscy są grzesznikami, ale On ich wybrał”.

 



Jak zaznaczył Franciszek, nawiązując znowu do słów św. Pawła, Jezus chce nas wewnątrz Kościoła. Nie chce mieć nas „obcymi i przychodniami”, ale „współobywatelami i domownikami”. Dlatego musimy zrozumieć, że w Kościele nie jesteśmy tylko przejściowo, ale właśnie tam jest zakorzenione nasze życie.



„Jesteśmy obywatelami, współobywatelami tego Kościoła – mówił dalej Papież. – Jeśli nie wchodzimy do tej świątyni i nie stajemy się częścią tej budowli, aby Duch Święty w nas zamieszkał, nie jesteśmy w Kościele. Stoimy wówczas jakby w drzwiach i przyglądamy się: «O, jak tu pięknie! Tak, to jest ładne!». To tacy chrześcijanie, którzy nie wychodzą z kruchty, tylko ciągle stoją w drzwiach. «Ależ owszem, jestem katolikiem, tylko tak nie do końca...»”.



Taka postawa, jak zaznaczył Ojciec Święty, nie ma sensu w zestawieniu z absolutną miłością i miłosierdziem, jakie Jezus żywi wobec każdego. Dowodem tego jest Jego zachowanie względem Piotra, którego postawił na czele Kościoła. Nawet jeśli pierwszy z filarów Kościoła zdradza Jezusa, ten odpowiada przebaczeniem i pozostawia go na dawnym miejscu.



„Jezus nie zważał na grzech Piotra: szukał serca. Jednak by dotrzeć do serca i uzdrowić je, modlił się. Mamy tu Jezusa, który się modli i który uzdrawia. Taki jest także dla każdego z nas. Nie da się zrozumieć Kościoła bez tego Jezusa modlącego się i uzdrawiającego. Niech Duch Święty pozwoli nam wszystkim pojąć ten Kościół, którego mocą jest Jezusowa modlitwa za nas, mająca dla nas wszystkich moc uzdrowienia” – zakończył homilię Franciszek.




tc/ rv

 



źródło: