Audiencja ogólna: wszyscy ochrzczeni jesteśmy Kościołem; unikajmy zgorszenia PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 29 października 2014 22:33

O Kościele jako widzialnej i duchowej rzeczywistości i o relacji między obu tymi wymiarami mówił Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej. Franciszek zwrócił w pierwszym rzędzie uwagę, że często Kościół bywa redukowany jedynie do swoich najbardziej widocznych reprezentantów: duchowieństwa czy osób konsekrowanych. Tymczasem wspólnotę wierzących stanowią wszyscy ochrzczeni.



„Wielokrotnie słyszymy, że Kościół tego czy tamtego nie robi... – mówił Papież. – «Ale powiedz mi, kto to jest ten Kościół?». «No, księża, biskupi, Papież...». Ależ Kościołem jesteśmy my wszyscy: wszyscy ochrzczeni są Jezusowym Kościołem. Tworzą go ci wszyscy, którzy naśladują Pana Jezusa i w Jego imię wychodzą ku najsłabszym i cierpiącym, starając się przynieść im nieco ulgi, pociechy i pokoju. Wszyscy, którzy czynią to, co nam Pan przykazał, są Kościołem. Rozumiemy zatem, że także widzialny wymiar Kościoła jest niezmierzony, jest nie do ogarnięcia w swojej pełni, bo jakże zmierzyć całe to czynione dobro?! Te wszystkie dzieła miłości, wierność w rodzinach, wysiłek wychowania dzieci, troski o przekazanie im wiary, tak wiele cierpień ludzi chorych, które ofiarują oni Bogu... Tego nie da się zmierzyć, bo jest tak wielkie!”.



A zatem, aby pojąć relację między wymiarem widzialnym i duchowym w Kościele, trzeba mieć zawsze na uwadze Chrystusa z jego tajemnicą Wcielenia – wyjaśnił Franciszek. W Nim również widzimy wzór do naśladowania, by rzeczywistość widzialną wprząc w służbę rzeczywistości duchowej. Spoglądając na Chrystusa, Boga i Człowieka, nigdy się nie zbłądzi – zaznaczył Papież. Jednak na koniec katechezy podjął jeszcze problem ludzkiej ułomności i grzeszności, który często stanowi zgorszenie we wspólnocie Kościoła.



„Wszyscy jesteśmy grzesznikami, prawda? – kontynuował Ojciec Święty. – Nikt z nas nie może powiedzieć: «Ja nie jestem grzesznikiem». Ale jeśli ktoś nie czuje się grzesznikiem, niech podniesie rękę – zobaczymy, ilu ich będzie. Nie da się. Wszyscy nimi jesteśmy. I te ułomności, ograniczenia, nasze grzechy słusznie wzbudzają w nas dogłębną przykrość, zwłaszcza gdy dajemy zły przykład i zdamy sobie sprawę, że staliśmy się przyczyną zgorszenia. Ileż razy słyszeliśmy na osiedlu: «A tamta, to stale siedzi w kościele, ale wszystkich ciągle obmawia...». Co za zły przykład, takie obmawianie innych. To nie jest po chrześcijańsku i to jest nie tylko zły przykład, ale i grzech. I tak dajemy zły przykład: «Jeśli ten albo tamta są chrześcijanami, to ja zostanę ateistą». A przecież nasze świadectwo pozwala zrozumieć, czym jest bycie chrześcijaninem. Prośmy, byśmy nie byli przyczyną zgorszenia. Prośmy o dar wiary, abyśmy zrozumieli jak, niezależnie od naszej małości i ubóstwa, Pan rzeczywiście uczynił nas narzędziem łaski i widzialnym znakiem swojej miłości do całej ludzkości”. 

 

tc/rv

 

źródło: