Papieska Msza poranna w poniedziałek: prostota serca otwartego na Boga czyni miłosiernym PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 16 grudnia 2014 07:23

Jezus czyni nas miłosiernymi wobec ludzi, kto jednak nie buduje na Nim i z tego powodu ma osłabione serce, temu grozi popadnięcie w sztywność zewnętrznej dyscypliny, gdy w środku będzie krył się oportunizm i obłuda. Mówił o tym Papież podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. W swojej homilii Franciszek wyszedł od dialogu Jezusa z arcykapłanami i starszymi ludu, który słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Na pytanie, jakim prawem naucza, Jezus odpowiada pytaniem, skąd pochodził chrzest Janowy.

 

 


Ów dialog, jak wiadomo, kończy się na niczym. Jezus nie odpowiada na pytanie o „referencje”, jakimi może się wykazać, gdyż nie słyszy od arcykapłanów i starszych ludu odpowiedzi na swoje pytanie o Jana Chrzciciela. Ojciec Święty zwrócił uwagę, że ów impas był związany z przesadną ostrożnością ówczesnych elit żydowskich, za którą kryła się religijna obłuda i oportunizm polityczny. Ci ludzie wypełniali mnóstwo pobożnych czynności, a jednocześnie handlowali ojczyzną, wolnością i wiarą. Papież porównał tę sytuację do tkwienia w gipsie, który z zewnątrz usztywnia, ale wewnątrz pozostawia serce słabe. Tymczasem Jezus uczy, że właśnie trzeba zaczynać od wewnątrz, od serca, od budowania na skale, którą jest Chrystus, co zabezpiecza przed konformizmem.




„To jest dramat obłudy tych ludzi. A Jezus nigdy nie kupczył swoim sercem Syna Bożego, ale był tak otwarty na ludzi, szukając sposobów przyjścia im z pomocą. A tamci powiadali: «Tak nie można, nasz porządek i nasze nauczanie mówią, że nie wolno tak czynić!. Czemu Twoi uczniowie jedzą ziarno z pola, gdy idą w szabat? Tak nie wolno!». Byli bardzo sztywni w tym swoim rygorze: «Nie, dyscypliny nie wolno ruszać, bo jest święta»”. 




Franciszek przypomniał przy tej okazji czasy, gdy Pius XII uwolnił Kościół od ciężkiego brzemienia, jakim był ówczesny post eucharystyczny. 




„Pewnie niektórzy z was to pamiętają – kontynuował Papież. – Nie wolno było nawet napić się kropelki wody. A przy myciu zębów trzeba było uważać, by nie połknąć wody. Ja sam kiedyś jako młody chłopak spowiadałem się z tego, że przystąpiłem do komunii, choć zdawało mi się, że jakiś łyczek wody wpadł mi do środka. To prawda. Gdy Pius XII zmienił dyscyplinę, już odezwały się głosy: «Herezja! Tak nie może być! Naruszył dyscyplinę Kościoła!». Tylu faryzeuszy się zgorszyło, że Pius XII uczynił jak Jezus: dostrzegł ludzką potrzebę. Biedni ludzie cierpiący w upale. Księża, którzy odprawiali trzy Msze, ostatnią o pierwszej po południu, na sucho. Taka była kościelna dyscyplina. I tacy byli faryzeusze z tym swoim rygoryzmem: sztywni na zewnątrz, a w środku, jak powiedział Jezus, przegnici, słabi aż do zgnilizny. Mroczni w sercu”. 





Jak zaznaczył Franciszek, był to dramat tych ludzi. Dlatego Jezus potępiał obłudę i oportunizm. 




„Także nasze życie może się takie stać – zaznaczył Papież. – I powiem wam, że czasem, gdy spotykam takich ludzi, takich chrześcijan o słabym sercu, nie opartym na Jezusie jako skale, a za to bardzo sztywnych na zewnątrz, modlę się: «Panie, podłóż im skórkę od banana na drodze, niech fikną niezłego kozła, niech się zawstydzą z powodu swej grzeszności i tak niech spotkają Ciebie, który jesteś Zbawicielem”. Ech, ile razy jakiś grzech powoduje wstyd i potem spotkanie z Panem, który przebacza, tak jak było z tymi chorymi, którzy przychodzili do Pana, by wyzdrowieć”.

 

 

Swoją homilię Ojciec Święty zakończył modlitwą o prostotę serca otwartego na światło prawdy, by być miłosiernymi i pełnymi zrozumienia wobec innych, budując wszystko na skale, którą jest Chrystus.

 

tc/ rv

 

źródło:

 

 

 

Poprawiony: wtorek, 16 grudnia 2014 17:37