Franciszek w rzymskiej parafii: zamiast narzekać, dziękujmy Bogu i dzielmy się z innymi! PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
poniedziałek, 15 grudnia 2014 16:49

Prawdziwa chrześcijańska radość była mottem papieskiej wizyty w kolejnej rzymskiej parafii. W „niedzielę radości” Franciszek wiele mówił o tym, że chrześcijanin nie powinien mieć grobowej miny, a jego życie nie może być ciągłym narzekaniem. W czasie trzygodzinnej wizyty w parafii św. Józefa Papież spotkał się m.in. z grupą Romów, ubogich rodzin, a także z dziećmi przygotowującymi się do I Komunii.

 

 

 

„Wiecie, że w tym roku obchodziłem 70. rocznicę mej pierwszej Komunii – powiedział Ojciec Święty. – Przyjąłem ją 8 października 1944 r. Pamiętam wszystko, jakby to było dzisiaj. Przez rok przygotowywała mnie siostra Dolores: bardzo dobra. Uczyła mnie katechizmu. Potem nadszedł ten dzień. W tamtych czasach nie można było przed Mszą napić się nawet kropelki wody. Dopiero Pius XII wyzwolił nas spod tej dyktatury. Po południu wróciliśmy do kościoła, by przyjąć bierzmowanie: tego samego dnia. Ławki zostały wyniesione, staliśmy kręgiem, a między nami chodził biskup i bierzmował. Kiedy przystąpicie do I Komunii św., zapamiętajcie na zawsze ten dzień: dzień kiedy Jezus po raz pierwszy do nas przyszedł! On przychodzi, staje się jednym z nas, staje się naszym pokarmem, by dać nam siłę. Nie zapominajcie o swych katechetach. Kiedy siostra, która przygotowywała mnie do Komunii, zmarła, modliłem się przy jej trumnie, bo to ona zbliżyła mnie do Chrystusa. Nie zapominajcie o swych katechetach. Nie zapominajcie też daty pierwszej Komunii. W każdą rocznicę przystąpcie do dobrej spowiedzi i przyjmijcie Komunię. Zgoda?”.

 

Z kolei w czasie spotkania z rodzicami niedawno ochrzczonych dzieci Franciszek mówił o znaczeniu tego pierwszego sakramentu. Przypomniał, że warto obchodzić rocznicę swego spotkania z Jezusem. Wyznał, że sam przyjął ten sakrament w dzień Bożego Narodzenia, bo wówczas w Argentynie był zwyczaj chrzczenia dzieci w ósmym dniu od narodzenia. Papież prosił też, by nigdy nie wypraszać z kościoła ludzi, których dzieci płaczą w czasie Mszy. „Płacz dziecka jest najlepszym kazaniem! To głos Boga! Nigdy nie wyrzucajcie ich z kościoła” – mówił Franciszek.

 

W czasie Eucharystii, która stanowiła centrum spotkania Papieża z parafianami, Franciszek przypomniał, że radość zbliżającego się Bożego Narodzenia nie może ograniczać się jedynie do suto zastawionego stołu i wypływającego z konsumpcjonizmu, nerwowego powtarzania w Wigilię, że czegoś wciąż nam brakuje. „To nie jest radość chrześcijańska” – mówił Ojciec Święty przypominając, że prawdziwa radość rodzi się na modlitwie, dziękczynieniu i niesieniu pomocy innym.

 

„Są jednak ludzie, którzy nie potrafią Bogu dziękować: zawsze znajdą powód do narzekania – mówił Papież. – Znałem pewną zakonnicę, która była bardzo dobra i pracowita, jednak zawsze znalazła powód do narzekania. Wciąż lamentowała nad tym, co się działo. W klasztorze nazywano ją «siostrą Lamentelą». Jednak chrześcijanin nie może tak żyć, ciągle narzekając: «Ale tamten ma coś, czego ja nie mam, widzisz co się dzieje...». Boli, gdy spotyka się zgorzkniałych chrześcijan z grobową miną, w których nie ma pokoju! Święci nigdy nie mieli grobowej miny. Zawsze byli radośni, a w obliczu cierpienia przynajmniej pełni pokoju. Najwyższe cierpienie, męczeństwo Jezusa: On był pełen pokoju i martwił się o innych. O swą matkę, o Jana, o Łotra... Martwił się o innych”.

 

Franciszek zachęcił też do dziękowania Bogu „nawet za małe rzeczy” i do dzielenia się z innymi. Wskazał, że chrześcijanin musi nieść Chrystusa wszędzie tam, gdzie są potrzebujący.

 

 

bz/ rv

 

 

ŹRÓDŁO:

BANER

Poprawiony: środa, 17 grudnia 2014 12:52