Papieska Msza we wtorek: lekcja modlitwy kontemplacyjnej PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
wtorek, 03 lutego 2015 18:07

Codzienne rozważanie Ewangelii pomaga uzyskać prawdziwą nadzieję. Podkreślił to Papież podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty, ponownie zachęcając wiernych do noszenia przy sobie książeczki Ewangelii i do jej codziennej lektury. Lepsze jest choćby parę minut rozmowy z Bogiem, niż tracenie czasu na oglądanie telenowel czy plotkowanie – zaznaczył Franciszek.

 

W swojej homilii Ojciec Święty wyszedł od pierwszego czytania liturgicznego z Listu do Hebrajczyków, w którym mowa jest o wytrwałości w wierze. Jak zaznaczył, jest ona związana właśnie z chrześcijańską nadzieją, która nie polega na jakimś optymizmie czy pozytywnym myśleniu, ale na „patrzeniu na Jezusa”. To było dla Franciszka okazją do poruszenia kwestii modlitwy kontemplacyjnej. A tej można się nauczyć „wyłącznie z Ewangelią w ręku”.

 

„Jak kontemplować z dzisiejszą Ewangelią? Widzę, że Jezus był pośród tłumu, wokół Niego było mnóstwo ludzi – wyjaśniał Papież. – Pięciokrotnie w tym fragmencie powtarza się słowo «tłum». Czy zatem Jezus nie odpoczywał? Mogę pomyśleć: «Zawsze wśród tłumu». Przecież większość życia Jezusa upłynęła w drodze, z tłumem. Czy nie odpoczywał? Owszem. W którymś miejscu Ewangelia mówi, że spał na łodzi, ale przyszła burza i uczniowie Go zbudzili. Jezus był stale wśród ludzi. I tak trzeba patrzeć na Jezusa, kontemplować Go, wyobrażać Go sobie. I mówić Jezusowi, co mi przyjdzie na myśl”.

 

Wracając do dzisiejszej Ewangelii Papież zwrócił uwagę na fragment dotyczący uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok. Zdarzyło się to pośrodku tłumu i jak zauważył Franciszek, Jezus nie tylko rozumie i czuje tę rzeszę ludzi, ale rozpoznaje „bicie serca każdego człowieka. Troszczy się o wszystkich i o każdego z osobna”. Świadczy o tym także Jego natychmiastowa reakcja na błaganie przełożonego synagogi w sprawie umierającej córki. Tu także objawia się Jego cierpliwość w obliczu szyderstw żałobników, gdy dziewczynka zmarła, a nawet troska o detale, jak polecenie, by wskrzeszonej dano jeść.

 

„To, co zrobiłem z tą Ewangelią, to właśnie modlitwa kontemplacyjna: wziąć Ewangelię, przeczytać, wyobrazić sobie siebie w danej scenie, wyobrazić sobie, co się dzieje i rozmawiać z Jezusem tak, jak mi mówi serce – mówił dalej Franciszek. – W ten sposób rozwijamy w sobie nadzieję, bo cały czas spoglądamy na Jezusa. Zastosujcie taką modlitwę kontemplacyjną. Ktoś powie: «Ależ ja mam tyle pracy!». No to w domu przez 15 minut weź Ewangelię, jakiś mały kawałek, wyobraź sobie, co się tam wydarzyło i porozmawiaj o tym z Jezusem. W ten sposób twoje spojrzenie będzie utkwione w Jezusie, a nie na przykład w jakiejś telenoweli. Twój słuch będzie wytężony na słowa Jezusa, a nie na plotki sąsiada czy sąsiadki...”.

 

Ojciec Święty zaznaczył, że taka kontemplacja nie neguje wartości innych modlitw, jak np. Różaniec. Chodzi o to, by ćwiczyć się w tym spoglądaniu na Jezusa, skąd bierze się nadzieja. W ten sposób nasze chrześcijańskie życie porusza się w obrębie pamięci i nadziei.

 

„Chodzi o pamięć przebytej drogi, pamięć o tak wielu łaskach otrzymanych od Pana. I o nadzieję, gdy spoglądamy na Pana, który jako jedyny może mi ją dać. I aby spoglądać na Pana i Go poznać, bierzemy Ewangelię i stosujemy tę modlitwę kontemplacyjną. Na przykład dzisiaj spróbujcie przez 10, 15 minut, nie więcej, poczytać Ewangelię, wyobrazić sobie i powiedzieć coś do Jezusa. Nic więcej. I tak wasza znajomość Jezusa będzie większa, a wasza nadzieja wzrośnie. Nie zapominajcie, by spoglądać na Jezusa. Po to jest ta modlitwa kontemplacyjna” – zakończył Papież.

 

tc/ rv

 

 

ŹRÓDŁO:

 

BANER