Poranna Msza papieska: zwycięstwo Odrzuconego PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 01 czerwca 2015 21:24

Zbyt wiele razy powiedzieliśmy Jezusowi „Odejdź”, nie rozpoznając Go w porażce. Tymczasem zwycięstwo miłości Boga do człowieka objawia się właśnie w pozornej klęsce Krzyża Jego Syna. W ten sposób Papież wyjaśniał podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty przypowieść o zbrodniczych dzierżawcach winnicy, którą słyszymy w dzisiejszej Ewangelii.

 

Franciszek zwrócił w homilii uwagę, że Bóg realizuje swój plan w oparciu o słabość i wydaje się, że dzieje zbawienia to historia porażek. To właśnie wyraża przypowieść o dzierżawcach winnicy: gospodarz buduje piękną winnicę, a robotnicy zabijają tych, których on posyła. Tymczasem właśnie z tych zabitych wyrasta życie:

 

 

 

 

„Prorocy, mężowie Boży, którzy przemawiali do ludu, ale nie zostali wysłuchani, bo ich odrzucono, będą chwałą Boga – mówił Papież. – Syn, ostatni z wysłanych, który został dosłownie odrzucony, osądzony, wzgardzony i zabity, stał się kamieniem węgielnym. Ta historia, która zaczyna się od miłosnego marzenia i która wydaje się historią miłości, ale później zdaje się przekształcać w dzieje porażek, kończy się wielką miłością Boga, który z odrzucenia wydobywa zbawienie. Przez swojego odrzuconego Syna zbawia nas wszystkich”.

 

W ten sposób zostaje odwrócona logika klęski – stwierdził Ojciec Święty. Jezus przypomina to starszym ludu, cytując Pismo: „Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych”. Papież zwrócił też uwagę na piękno zawartych w Biblii „lamentacji” Boga, gdy jak ojciec opłakuje On nieposłuszeństwo ludu, który sam chce dla siebie zostać bogiem.

 

„Droga naszego odkupienia wiedzie przez wiele porażek – kontynuował Ojciec Święty. – Także ostatnia z nich, porażka Krzyża, jest zgorszeniem. Ale właśnie tam miłość zwycięża. I ta historia, która rozpoczęta miłosnym marzeniem idzie dalej drogą porażek, kończy się zwycięstwem miłości: krzyżem Jezusa. Nie wolno nam zapomnieć tej drogi, choć jest ona trudna. Także nasza droga jest trudna. Jeśli każdy z nas zrobi sobie rachunek sumienia, zobaczy, ile razy wypędzał proroków. Ile razy powiedział Jezusowi: «Wynoś się!». Ile razy chciał ratować samego siebie, ile razy myśleliśmy o sobie, że to my jesteśmy sprawiedliwi”.

 

„Nie zapominajmy zatem, że w krzyżowej śmierci Syna objawia się miłość Boga do swojego ludu” – zakończył Franciszek:

 

„Dobrze będzie przypominać sobie tę historię miłości, która zdaje się być porażką, a na koniec zwycięża. To historia przypominania sobie dziejów naszego życia, tego ziarna miłości, które Bóg w nas zasiał. I trzeba nam czynić to, co uczynił Jezus w naszym imieniu: uniżyć się”.

 

tc/ rv

 

źródło:

 

Poprawiony: poniedziałek, 01 czerwca 2015 22:06