Msza w Nowym Jorku: Chrystus chodzi waszymi ulicami PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 26 września 2015 21:35

Papież podbił serca nowojorczyków. Oczywiście nie wszystkich, bo Nowy Jork to miasto bardzo zróżnicowane, wielokulturowe. Tym niemniej wielu było takich, którzy chcieli mu okazać swą sympatię, zobaczyć go na własne oczy. Ze względów bezpieczeństwa było to bardzo ograniczone. Jedyną otwartą przestrzenią spotkania z Papieżem był Central Park, którym Franciszek przejeżdżał w papamobile. Ale nawet tam dopuszczono do trasy papieskiego przejazdu zaledwie 80 tys. osób.

 

Głównym miejscem spotkania Franciszka z katolikami z Nowego Jorku była natomiast hala Madison Square Garden. Papież odprawił tam Mszę dla 18 tys. wiernych, przedstawicieli różnych społeczności, którzy tworzą nowojorski Kościół. Liturgię sprawowano po angielsku i hiszpańsku. W swym ojczystym języku Papież wygłosił też homilię.

 

Swoją homilię Franciszek oparł na tekstach czytań liturgicznych, m.in. na słowach z Księgi Proroka Izajasza: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką” (Iz 9, 1). W każdej epoce historycznej Lud Boży jest powołany do kontemplowania tego światła, które jest światłem dla narodów, jak to z radością wyraził starzec Symeon. Światło ma opromienić każdy róg ulic tego miasta, naszych współobywateli, każdy sektor naszego życia – mówił Franciszek. Światło, które przynosi Chrystus, trzeba zobaczyć, rozpoznać i kontemplować Jego żywą obecność pośród życia, w samym środku miasta, zwłaszcza wielkiego.

 

„Życie w mieście jest dość skomplikowane. Jest to wielokulturowe środowisko z wielkimi wyzwaniami, niełatwymi do rozwiązania. Jednak wielkie miasta przypominają o ukrytych bogactwach obecnych w naszym świecie: o różnorodności kultur, tradycji i doświadczeń historycznych. Rozmaitość języków, strojów i kuchni. Wielkie miasta stają się skupiskami, które zdają się prezentować mnogość sposobów, jakie my ludzie znaleźliśmy, aby wyrazić sens życia w warunkach, w jakich byliśmy. Ale wielkie miasta skrywają również twarze tylu ludzi, którzy zdają się nie mieć obywatelstwa czy być obywatelami drugiej kategorii. W wielkich miastach huk ruchu, «szybkie tempo zmian» przykrywają tak wiele twarzy, które nie mają «prawa» obywatelstwa, prawa, by należeć do miasta. Są to cudzoziemcy i ich dzieci, które nie otrzymują szkolnego wykształcenia, osoby pozbawione ubezpieczenia medycznego, bezdomni, samotne osoby starsze. Ci ludzie stoją na obrzeżach naszych ulic, na chodnikach, w ogłuszającej anonimowości” - powiedział Papież.

 

Mimo tak zarysowanego obrazu nie można tracić nadziei, że pośrodku tego wszystkiego jest obecny Jezus.

 

„Nadzieją napełnia nas świadomość, że Jezus nadal chodzi po naszych ulicach, uczestnicząc w życiu swojego ludu, wiążąc się z ludźmi w jednej wielkiej historii zbawienia i w nią ich włączając. Jest to nadzieja, która wyzwala od sił popychających nas do izolacji i braku zainteresowania życiem innych, życiem naszego miasta. Nadzieja, która wyzwala nas od pustych «koneksji», od abstrakcyjnych analiz czy rutyny żądnej sensacji. Nadzieja, która nie boi się zaangażowania, działając jak zaczyn, gdziekolwiek jest nam dane żyć i pracować. Nadzieja, która pozwala nam zobaczyć, nawet pośród smogu, obecność Boga, który nadal kroczy ulicami naszego miasta. Bo Bóg jest w mieście” - powiedział Papież.

 

W tym procesie odkrywania Boga prorok Izajasz przedstawia nam Jezusa jako „Przedziwnego Doradcę, Boga Mocnego, Odwiecznego Ojca, Księcia Pokoju”. Przedziwny Doradca to postawa Jezusa nauczyciela. Jak wiemy z Ewangelii, wielu ludzi pytało Go: «Nauczycielu, co mamy czynić?».

 

„Pierwszą rzeczą, jakiej w odpowiedzi dokonuje Jezus, jest proponowanie, zachęcanie, motywowanie. Stale powtarza On swoim uczniom, aby szli, wychodzili. Wzywa ich, aby wychodzili i spotykali innych tam, gdzie rzeczywiście są, a nie tam, gdzie nam podobałoby się, żeby byli. Idźcie raz i wciąż na nowo, idźcie bez lęku, bez wahania. Idźcie i głoście tę radość, która jest dla całego ludu” - powiedział Papież.

 

Z kolei Bóg Mocny to ten, który idzie obok nas, angażuje się w nasze życie, wchodzi do naszych domów, pośród nasze „naczynia i patelnie”, jak lubiła mówić św. Teresa od Jezusa. Kolejny przymiot to Odwieczny Ojciec, który jest uosobieniem miłości.

 

„Nikt ani nic nie może nas oddzielić od Jego miłości. Idźcie i głoście, idźcie i ukazujcie swym życiem, że Bóg jest pośród was jako miłosierny Ojciec, który wychodzi co rano i wieczór, aby sprawdzić, czy jego syn powraca do domu, a skoro tylko zobaczy, że nadchodzi, biegnie, by wziąć go w objęcia. To jest piękne: objęcie, którym pragnie przyjąć, oczyścić i podnieść godność swych dzieci. Ojciec, który swoim objęciem «głosi dobrą nowinę ubogim, opatruje rany serc złamanych, wyzwala jeńców i pociesza wszystkich zasmuconych»” (Iz 61, 1-2) - powiedział Papież.

 

I w końcu czwarty przymiot: Książę Pokoju. Uczy nas akceptowania innych, wyzwalając od pustki i anonimowości.

 

„Wyjść do innych i dzielić się dobrą nowiną, że Bóg jest naszym Ojcem, że idzie u naszego boku, uwalnia nas od anonimowości, od życia bez twarzy, życia pustego, i wprowadza nas do szkoły spotkania. Uwalnia nas od walki i współzawodnictwa, od egocentryzmu, by otworzyć przed nami drogę pokoju. Tego pokoju, który rodzi się z akceptowania innych, tego pokoju, który wypełnia nasze serca zwłaszcza kiedy patrzymy na najbardziej potrzebujących jako na naszych braci” - powiedział Papież.

 

Madison Square Garden to hala sportowo-widowiskowa. Zazwyczaj wypełniają ją amatorzy boksu, wrestlingu czy hokeju. Dziś tylko przez chwilę trybuny wrzały niczym w czasie sportowych pojedynków. A mianowicie na zakończenie Mszy, kiedy kard. Dolan z właściwym sobie temperamentem dziękował Franciszkowi za wspólną modlitwę i zapewniał go o oddaniu nowojorskich katolików.

 

Z Madison Square Garden Papież udał się na spoczynek do watykańskiego przedstawicielstwa przy ONZ i de facto zakończył swą wizytę pasterską w Nowym Jorku.

 

K. Bronk, Stany Zjednoczone, lg/ rv

 

źródło: