Franciszek: szukajmy ewangelicznych dróg głoszenia tajemnicy miłości rodziny PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 25 października 2015 22:02

Uroczysta Msza będąca dziękczynieniem za wspólną synodalną drogę była ostatnim akordem trzech tygodni prac Synodu Biskupów o rodzinie. Franciszek podkreślił, że było to poszukiwanie szlaków, jakie Ewangelia wskazuje naszym czasom, aby głosić tajemnicę miłości rodziny. I apelował by iść dalej drogą wskazaną przez Jezusa. Eucharystię wraz z Papieżem sprawowało w bazylice watykańskiej 270 kardynałów i biskupów z całego świata biorących udział w Synodzie.

 

W homilii Ojciec Święty mówił o współczuciu Boga i Jego ojcostwie, ostatecznie objawiających się w Jezusie, o których mówią niedzielne czytania.  Nawiązując do historii uzdrowienia Bartymeusza Papież podkreślił, że Jezus chce zawsze wysłuchać naszych potrzeb i wierzy w nas bardziej, niż my sami wierzymy w siebie.

 

„Istnieje pewien ciekawy szczegół. Jezus prosi swoich uczniów, aby poszli zawołać Bartymeusza. Zwracają się do niewidomego, posługując się dwoma wyrażeniami, których poza tym w całej tej Ewangelii używa tylko Jezus. Najpierw mówią mu: «Odwagi!», używając słowa, które dosłownie znaczy: «miej ufność, bądź dobrej myśli!». Rzeczywiście, tylko spotkanie z Jezusem daje człowiekowi siłę, by stawić czoła najpoważniejszym sytuacjom – mówił Papież. - Drugie wyrażenie brzmi: «Wstań!». Tak Jezus mówił do wielu chorych, biorąc ich za rękę i uzdrawiając ich. Jego uczniowie jedynie powtarzają dodające otuchy i wyzwalające słowa Jezusa, prowadząc wprost do Niego, bez mówienia kazań. Do tego są wezwani uczniowie Jezusa, także dzisiaj, i  to szczególnie dzisiaj; mają skontaktować człowieka ze współczującym Miłosierdziem, które zbawia. Kiedy wołanie ludzkości, tak jak Bartymeusza, staje się jeszcze silniejsze, nie ma innej odpowiedzi, jak przyswoić sobie słowa Jezusa, a szczególnie naśladować Jego serce. Sytuacje nędzy i konfliktu są dla Boga sposobnością do okazania miłosierdzia. Dziś jest czas miłosierdzia!”.

 

Papież zauważył, że na ludzi idących za Jezusem czyhają pewne pokusy. Jego uczniowie nie chcieli usłyszeć wołania potrzebującego. Poszli naprzód, jakby nic się nie stało.

 

„Jeśli Bartymeusz był ślepy, to oni są głusi: jego problem nie jest ich problemem. Może to grozić także nam: w obliczu ciągłych problemów lepiej iść naprzód, nie dając sobie przeszkadzać. W ten sposób, podobnie jak owi uczniowie, jesteśmy z Jezusem, ale nie myślimy jak Jezus. Jesteśmy w Jego grupie, ale przegapiamy otwarcie serca, zatracamy zadziwienie, wdzięczność i entuzjazm, a grozi nam stawanie się ludźmi «nawykłymi do łaski». Możemy o Nim mówić i dla Niego pracować, ale daleko jesteśmy od Jego serca, skłaniającego się ku tym, którzy są poranieni. Tą pokusą jest «duchowość mirażu»: możemy przechodzić przez pustynie ludzkości, nie widząc tego, co jest naprawdę, ale to, co chcielibyśmy zobaczyć; jesteśmy w stanie budować wizje świata, ale nie akceptujemy tego, co Pan stawia nam przed oczami. Wiara, która nie umie zakorzenić się w życiu ludzi, pozostaje jałowa i zamiast oazy tworzy kolejne pustynie – mówił Ojciec Święty. - Istnieje druga pokusa: popadania w «wiarę schematyczną». Możemy podążać z ludem Bożym, ale od razu mamy naszą mapę drogową, na której wszystko już jest: wiemy, gdzie iść i ile nam to zabierze czasu, a wszyscy winni uszanować nasze rytmy i każda niedogodność nam przeszkadza. Grozi nam, że staniemy się jak tych «wielu» z Ewangelii, którzy tracą cierpliwość i napominają Bartymeusza. Chwilę wcześniej upominali dzieci (por. 10,13), a teraz niewidomego żebraka: tego, kto przeszkadza czy nie stoi na odpowiedniej wysokości, trzeba wykluczyć.”.

 

Papież podkreślił, że Jezus chce włączać, zwłaszcza tych, którzy są zepchnięci na margines i do Niego wołają. „Podobnie jak Bartymeusz, mają oni wiarę, ponieważ świadomość, że potrzebujemy zbawienia, jest najlepszym sposobem, aby spotkać Chrystusa” – mówił Papież wskazując, że Bartymeusz nie tylko odzyskał wzrok, ale dołączył do wspólnoty podążających za Jezusem. Odniósł to do doświadczenia wspólnego podążania jakim był Synod Biskupów.

 

„Drodzy bracia synodalni, podążaliśmy razem. Dziękuję wam za drogę wspólnie przebytą ze spojrzeniem skierowanym ku Panu i braciom, w poszukiwaniu szlaków, jakie Ewangelia wskazuje naszym czasom, aby głosić tajemnicę miłości rodziny – mówił Franciszek. - Idźmy dalej drogą, jakiej pragnie Pan. Prośmy Go o spojrzenie uzdrowione i zbawione, zdolne rozsiewać światło, gdyż pamięta blask, który je olśnił. Nigdy nie dajmy się przyćmić pesymizmowi i grzechowi, poszukujmy i zobaczmy chwałę Boga jaśniejącą w człowieku żywym”.

 

bz/ rv

 

źródło: