Papież do młodzieży: jesteście bogactwem Meksyku! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 17 lutego 2016 19:30

Ostatnim punktem wczorajszego dnia papieskiej pielgrzymki do Meksyku było spotkanie z młodzieżą w Morelii.

 

Śledząc to, co dokonało się dotąd podczas tej podróży apostolskiej, nikt nie może będzie zaskoczony spontanicznością i radością mieszkańców tego kraju, która towarzyszy przy każdym pojawieniu się Franciszka. Jednak euforii i eksplozji radości, którą zgotowała Papieżowi młodzież na stadionie w Morelii, nic chyba do tej pory nie przebiło. To było prawdziwe święto młodości, w którym sam Ojciec Święty znakomicie się odnalazł.

 

Stadion José Maria Morelos y Pavón wypełniony był do ostatniego miejsca. Na samej murawie ustawiona została specjalna scena, od której rozchodziły się wyłożone czerwoną tkaniną przejścia, ustawione w kształcie krzyża. Franciszek po raz kolejny skorzystał z wózka golfowego, by przejechać przez sektory i pozdrawiać młodzież. W tym czasie zespół muzyczny wykonywał znaną wszystkim muzykę Ennio Morricone z filmu „Misja”. Zawarte są w niej dwa tak ważne dla Ojca Świętego elementy: historia misyjnej pracy jezuitów i ewangelizacja Indian na kontynencie amerykańskim.

 

Spontaniczność młodzieży okazała się niestety także pewną trudnością. Gdy Papież wysiadł z pojazdu i odruchowo ruszył w stronę młodzieży, część obecnych, nie zważając na zabezpieczenia, wprost rzuciła się na Ojca Świętego. Służby chroniące Franciszka wydawały się nieco zaskoczone i bezradne...

 

Kolejna eksplozja radości kilkudziesięciotysięcznego tłumu nastąpiła wówczas, gdy Papież doszedł już na miejsce przewodniczenia. Na jego twarzy było jednak widać niekłamaną radość. Przy wciąż trwających śpiewach i okrzykach w przejściach na murawie pojawili się młodzi ludzie z flagami. Rozpoczął się tym samym piękny, żywiołowy i kolorowy spektakl młodości.

 

Franciszek nie przestawał jednak zaskakiwać. Ochrona zatrzymała bowiem kilkanaście metrów od Papieża dwóch wolontariuszy, którzy chcieli dostać się w bezpośrednie otoczenie Ojca Świętego. Franciszek jednak wymownym gestem przywołał ich do siebie. Było to dwoje młodych ludzi dotkniętych zespołem Downa, którzy z całych sił tulili się do Papieża i nie ukrywali łez szczęścia.

 

W tym czasie na murawie trwał spektakl taneczno-muzyczny. Przez sektory przechodziła procesja z krzyżem i figurą Matki Bożej. Nadszedł też czas świadectw składanych w imieniu młodzieży wszystkich kultur i języków Meksyku. Młodzi mówili o tym, o jakiej marzą rodzinie, o wielkim pragnieniu pokoju, o swych chrześcijańskich zobowiązaniach i nadziei, której tak bardzo potrzebują. Przez cały czas składania świadectw Franciszek robił notatki. Było już zatem wiadomo, że w swoim przemówieniu odejdzie od wcześniej przygotowanego tekstu i nawiąże do usłyszanych wypowiedzi. Tak się też stało.

 

Franciszek na początku pozdrowił wszystkich młodych, zarówno zebranych na stadionie, jak i na placu Jana Pawła II w stolicy metropolii Guadalajarze, a także przed telewizorami w całym Meksyku. Podziękował im za niezwykle gorące przyjęcie, co potwierdziło tylko to, co od dawna już o Meksykanach wiedział, a mianowicie, że są narodem żywotnym i radosnym. Od razu też powiedział młodym, że to właśnie oni są prawdziwym bogactwem i nadzieją tej ziemi.

 

„Góra może skrywać wielkie bogactwa naturalne, które służą postępowi ludzkości. To są jej bogactwa. Ale te bogactwa trzeba przemieniać pracą w nadzieję, tak jak robią to górnicy, gdy wydobywają minerały. Wy jesteście bogactwem, które trzeba przemieniać w nadzieję. I Daniela wskazała na takie wyzwanie, a poza tym pokazała nam drogę nadziei, ale wszyscy, którzy tu mówili, wskazując na trudności, na to, co się zdarza, potwierdzali bardzo ważną prawdę: że wszyscy możemy żyć, ale nie można żyć bez nadziei” – powiedział Papież.

Po chwili Franciszek wrócił ponownie do tematu nadziei i bogactwa, którymi są młodzi ludzie.

 

„Jesteście bogactwem Meksyku, jesteście bogactwem Kościoła. Pozwólcie, że przytoczę wam pewne zdanie, którego używa się w moich stronach: «Nie masuję wam pleców», czyli «nie schlebiam wam». I rozumiem, że często trudno czuć, że jest się bogactwem, gdy jesteśmy nieustannie narażeni na utratę przyjaciół czy krewnych z rąk handlarzy narkotykami, z powodu narkotyków, organizacji przestępczych, które sieją terror. Trudno jest czuć się bogactwem narodu, gdy nie ma możliwości godnej pracy – co wyraźnie zaznaczył Alberto – możliwości nauki i kształcenia się, gdy nie czujecie, żeby były uznawane wasze prawa, co prowadzi do sytuacji granicznych. Trudno czuć się bogactwem danego miejsca, kiedy dlatego, że się jest młodym, jest się wykorzystywanym do nędznych interesów, kuszonym obietnicami, które ostatecznie nie są realne, są jak bańki mydlane. I w ten sposób trudno jest czuć się bogatymi. Bogactwo i nadzieję nosicie w sobie, choć nie jest to łatwe z tych wszystkich powodów, o których wam mówię i o którym sami powiedzieliście: nie ma możliwości pracy i nauki” – powiedział Papież.

 


Franciszek odniósł się także do plagi narkotyków, powodujących tak wiele zła w życiu ludzi młodych.

 

„To kłamstwo, że jedyną formą życia, bycia młodym, jest złożenie życia w ręce handlarzy narkotykami czy tych wszystkich, którzy nie robiąc nic innego, jak tylko sieją zniszczenie i śmierć. To jest kłamstwo! A mówimy to w imię Jezusa. To także dzięki Jezusowi, dzięki Jezusowi Chrystusowi, który jest Panem, możemy powiedzieć, że kłamstwem jest, jakoby jedynym sposobem życia dla tutejszej młodzieży było ubóstwo i zmarginalizowanie. Marginalizacja możliwości, marginalizacja przestrzeni, kształcenia i edukacji, marginalizacja nadziei. Jezus Chrystus zaprzecza wszelkim próbom uczynienia was bezużytecznymi czy zwykłymi najemnikami cudzych ambicji” – powiedział Papież.

 


Franciszek w tym kontekście nawiązał do pewnej znanej mu piosenki.

 

„Prosiliście mnie o słowo nadziei. To, które mogę wam dać, które jest podstawą wszystkiego, brzmi: Jezus Chrystus. Gdy wszystko wydaje się trudne, gdy zdaje się, że świat wali się nam na głowę, przyjmijcie Jego krzyż, przyjmijcie Go. I proszę was, nigdy nie wyrywajcie się z Jego ręki, nawet jeśli ona was za sobą ciągnie, a jeśli kiedyś upadniecie, dajcie się podnieść przez Niego. Alpiniści mają piękną piosenkę, którą lubię powtarzać młodym. Kiedy podchodzą do góry, śpiewają: «W sztuce wspinania się triumf nie polega na tym, by nie upaść, lecz by nie pozostać powalonym». To jest sztuka! A kto jest tym jedynym, który może cię chwycić za rękę, byś nie pozostał powalony? Jezus Chrystus, On jeden! Jezus Chrystus, który czasem pośle do ciebie brata, żeby z tobą porozmawiał i pomógł ci” – powiedział Franciszek.

Papież wskazał także na trzy najważniejsze jego zdaniem słowa, które młodzi często powinni powtarzać.

 

„Ma wielki urok cieszyć się tym spotkaniem, marzyć w spotkaniu ze wszystkimi. To doświadczenie, by czuć się rodziną, że czuć się wspólnotą. To jest doświadczenie, by móc patrzeć światu prosto w twarz, z podniesioną głową, bez samochodu, bez pieniędzy, ale z podniesioną głową, z godnością. Powtórzymy trzy słowa: bogactwo – bo zostało wam dane; nadzieja – ponieważ chcemy otwierać się na nadzieję; godność. Powtórzmy: bogactwo, nadzieja, godność. Bogactwo, które dał wam Bóg! Wy jesteście bogactwem Meksyku! Nadzieja, którą daje wam Jezus Chrystus, i godność, którą On wam daje, by nie podlizywać się i nie być towarem dla kieszeni innych” – powiedział Papież.

Po papieskim przemówieniu nadal trwał fantastycznie przygotowany taneczno-muzyczny spektakl religijny. W tle dominował krzyż, który młodzi przekazywali sobie nawzajem. Franciszek natomiast raz jeszcze przejechał przez sektory, by udać się na lądowisko. Stamtąd śmigłowcem odleciał na lotnisko w Morelii, a dalej samolotem do stolicy.

 

Po przyjeździe do swojej meksykańskiej rezydencji w nuncjaturze apostolskiej Franciszek przed wejściem podziękował wszystkim, którzy tam na niego czekali. Życząc dobrej nocy udzielił pozdrawiającym go błogosławieństwa.

 

W ostatnim dniu podróży apostolskiej do Meksyku Franciszek uda się do Ciudad Juárez na granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Tam spotka się m.in. z więźniami i ludźmi pracy. W pasie przygranicznym odprawi też ostatnią Mszę na meksykańskiej ziemi.

 

 

L. Gęsiak SJ, rv, Meksyk

 

źródło: