Papież do studentów: ryzykujcie dla ideałów PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 18 czerwca 2016 22:35

Świadectwo trwa tylko chwilę, ale jest ziarnem, które wydaje owoc – mówił Papież podczas popołudniowej wizyty w kościelnym akademiku w Rzymie. Ośrodek ten nosi nazwę Villa Nazareth. Został założony przez ks. Domenica Tardiniego, późniejszego kardynała i sekretarza stanu. Pierwotnie zajmował się sierotami i dziećmi z ubogich, wielodzietnych rodzin. Z czasem został przekształcony na elitarny akademik o wyraźnym jednak rysie socjalnym.

 

 

Papież przybył tam o godz. 17 i został powitany przez sędziwego kard. Silvestriniego, wieloletniego dyrektora tego ośrodka. W miejscowej kaplicy Franciszek wysłuchał wraz z młodymi przypowieści o Dobrym Samarytaninie, a następnie opatrzył ją krótkim komentarzem. Zwrócił uwagę na różne postaci, które występują w tej przypowieści. Przyznał, że zarówno kapłan, jak i uczony w Piśmie, którzy nie chcieli zająć się potrzebującym, mieli swoje racje. Ostatecznie pomocy udziela cudzoziemiec, grzesznik. Papież zastanawiał się, co musiał przeżywać właściciel gospody, kiedy zobaczył, że Samarytanin opiekuje się Żydem..

 

„Świadectwo tego grzesznika zasiało w sercu tego człowieka niepokój. Ewangelia nie mówi nam, co się z nim potem stało. Ale Duch Święty, kiedy sieje, dba też o rozwój, więc na pewno zadbał, by w tym człowieku rosło zainteresowanie, niepokój. A potem kiedy Samarytanin przyszedł po raz drugi i chciał zapłacić, może usłyszał: nie, nie to było na mój koszt. Być może taka była pierwsza odpowiedź na to świadectwo. Zatrzymuję się nad tym, bo nasze świadectwo nie jest wymierne. Świadectwo to życie w taki sposób, aby inni widzieli wasze dzieła i chwalili Ojca, który jest w niebie, czyli aby spotkali Ojca, aby widzieli... Tak o tym mówi Jezus. (...) A ten gospodarz na pewno jest w niebie. Tego jestem pewny. Bo to ziarno wzrosło, wykiełkowało. Widział coś, czego nigdy się nie spodziewał. Tym właśnie jest świadectwo. Świadectwo mija. Dajesz je i odchodzisz. Tylko Pan je zachowuje, pielęgnuje i daje wzrost, tak jak ziarnu. Kiedy rolnik śpi, roślina rośnie” – mówił Ojciec Święty.

Na zakończenie tej ewangelicznej refleksji Papież modlił się, aby Pan Bóg wyzwolił nas od zbójców, których, jak zaznaczył, jest wielu, od księży, którzy ciągle się spieszą i od uczonych, którzy chcą przedstawić wiarę Jezusa Chrystusa z matematycznym rygoryzmem. „Niech Pan nas nauczy zatrzymać się, niech nas nauczy mądrości Ewangelii, czyli brudzenia sobie rąk” – dodał Papież.

 

W drugiej części wizy w ośrodku Villa Nazaerth, Franciszek odpowiadał na pytania młodych. Tym razem spotkanie miało miejsce przed budynkiem akademika i było otwarte dla szerszego grona uczestników. Papież znowu mówił o potrzebie świadectwa. Młodych zachęcał do podejmowania ryzyka.

 

„Kto nie ryzykuje, nie idzie na przód. A jeśli się pomylę? Błogosław Pana! Popełnisz większy błąd, jeśli pozostaniesz w stanie spoczynku. Oto najgorszy błąd. Zamknięcie. Ryzykuj dla szlachetnych ideałów. Ryzykuj, brudząc sobie ręce. Ryzykuj jak Samarytanin z przypowieści. Kiedy jesteśmy w naszym życiu mniej więcej spokojni, zawsze istnieje pokusa paraliżu. Jeśli nie będziesz ryzykować, twoje życie będzie ulegać stopniowemu paraliżowi. Będziesz szczęśliwy, zadowolony, będziesz mieć rodzinę, ale będziesz odstawiony na parking. I jest to smutny widok: ludzie, których życie zostało odstawione na parking. To smutny widok, kiedy ludzie bardziej są podobni do mumii w muzeum, niż do żywej istoty. Ryzykuj, a jeśli popełnisz błąd, błogosław Pana. Ale ryzykuj, idź na przód” – powiedział Franciszek.

Kolejne pytanie dotyczyło świadczenia o swej wierze w kontekście prześladowań, których doświadczają chrześcijanie w różnych regionach świata. Papież przyznał, że nie podoba mu się wyrażenie: ludobójstwo chrześcijan, bo jest to redukcjonizm. W rzeczywistości są to prześladowania, które prowadzą chrześcijan do wierności, do konsekwentnego wyznawania własnej wiary. Nie można dokonywać redukcjonizmu socjologicznego względem męczeństwa, które jest tajemnicą wiary – powiedział Franciszek. Wspomniał on o męczennikach koptyjskich, którym poderżnięto gardło na plaży w Libii. Wszyscy oni umierali z imieniem Jezusa na ustach. „Nie byli to doktorzy teologii, ale doktorzy konsekwencji w wyznawaniu wiary” – dodał Ojciec Święty.

 

Papież zaznaczył, że okazją do takiego świadectwa wiary są nie tylko prześladowania, ale również codzienne życie, kiedy nie godzimy się na korupcje, na plotki i inne zachowania, które nie są zgodne z naszą wiarą. Niezbędne są do tego odwaga i cierpliwość, które daje nam Duch Święty.

 

Odpowiadając na kolejne pytania Papież mówił m.in. o różnych aspektach niesprawiedliwości społecznej. Podkreślił potrzebę otaczania szczególną opieką rodzin, aby miały czas na rozwijanie wzajemnych relacji. Mówiąc o przyszłości tego ośrodka, zachęcił do otwarcia na Ducha Świętego, bez którego wszystkie charyzmaty obumierają. Wyraził przekonanie, że szczególnym charyzmatem dzieła kard. Tardiniego jest gościnności. W tym kontekście zaznaczył, że bardzo go zasmuca widok zamkniętych kościołów. Przyznał, że zapewne są ku temu racje, jednakże zamknięty kościół wystawia złe świadectwo miejscowej wspólnocie chrześcijan.

 

kb/ rv

 

źródło: