Papież: prawdziwy chrześcijanin rozsiewa nadzieję i pociesza PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 31 maja 2017 23:06

Duch Święty sprawia, że obfitujemy w nadzieję, nigdy się nie zniechęcamy oraz jesteśmy jej siewcami, czyli pocieszycielami i obrońcami braci – mówił Franciszek w czasie audiencji ogólnej. Tradycyjnie rozpoczął ją od pozdrowienia pielgrzymów zebranych na Placu św. Piotra, przejeżdżając wzdłuż sektorów odkrytym samochodem. Dziś, nietypowo, zabrał do niego pięcioro dzieci ubranych w stroje pierwszokomunijne.

 

W katechezie Papież nawiązał do słów św. Pawła z listu do Rzymian, w których Apostoł życzy, aby Bóg nadziei udzielił im przez Ducha Świętego mocy do bycia bogatymi w nadzieję (por. Rz 15, 13).

 

 


„Wyrażenie «Bóg nadziei» nie oznacza jedynie, że Bóg jest przedmiotem naszej nadziei, to znaczy Tym, którego mamy nadzieję kiedyś osiągnąć w życiu wiecznym. Oznacza również, że Bóg jest Tym, który już teraz sprawia, że żywimy nadzieję, a wręcz czyni nas «weselącymi się nadzieją» (Rz 12,12): radosnymi obecnie, z powodu nadziei, a nie tylko, żywiącymi nadzieję na radość. Radość z powodu nadziei, a nie nadzieja z powodu radości. «Jak długo istnieje życie, tak długo istnieć będzie nadzieja» - mówi powiedzenie ludowe. Ale prawdą jest także stwierdzenie przeciwne: «Dopóki trwa nadzieja, dopóty trwa życie». Ludzie potrzebują nadziei, aby żyć i potrzebują Ducha Świętego, by mieć nadzieję” – powiedział Ojciec Święty.

 

Papież podkreślił, że to dzięki Duchowi Świętemu jesteśmy bogaci w nadzieję.

„Obfitować w nadzieję to znaczy nigdy się nie zniechęcać; oznacza nadzieję «wbrew wszelkiej nadziei» (Rz 4,18),  to znaczy żywienie nadziei także wówczas, gdy zabraknie wszelkiego ludzkiego motywu do nadziei, jak to było w przypadku Abrahama, kiedy Bóg zażądał od niego złożenia w ofierze swego jedynego syna Izaaka i jak to było jeszcze bardziej w przypadku Maryi Dziewicy pod krzyżem Jezusa” – stwierdził Papież.

 

Duch Święty nie tylko sprawia, że obfitujemy w nadzieję – kontynuował Franciszek – ale dzięki Jego łasce możemy być jej siewcami, a więc tymi, którzy pocieszają i są obrońcami bliźniego.

„Siewcy nadziei. Chrześcijanin może być siewcą goryczy, wątpliwości, ale to nie jest chrześcijanin, i ty, jeżeli to robisz, nie jesteś dobrym chrześcijaninem. Rozsiewaj nadzieję: rozsiewaj oliwę nadziei, zapach nadziei, a nie ocet goryczy czy zwątpienia. Bł. kard. John Henry Newman w jednej ze swoich mów powiedział wiernym: «Pouczeni przez nasze własne cierpienia, przez nasz własny ból, a nawet nasze grzechy, będziemy mieli serca i umysły wprawione do wszelkiej posługi miłości wobec tych, którzy jej potrzebują. Będziemy w pewnej mierze pocieszycielami na obraz Parakleta, czyli Ducha Świętego, i to w każdym znaczeniu tego słowa: obrońcami, sługami, kojącymi pomocnikami. Nasze słowa i rada, same maniery, nasz głos, nasze oczy będą miłe i uspokajające» (Parochial and plain Sermons, t. V, Londyn, 1870, s. 300). Zwłaszcza ubodzy, wykluczeni, ludzie niekochani potrzebują kogoś, kto stanie się dla nich „parakletem”, czyli niosącym pociechę i obronę, tak jak Ducha Święty działa w stosunku do nas, którzy jesteśmy tutaj na Placu, pocieszyciel i obrońca. Musimy robić to samo w stosunku do najbardziej potrzebujących, odrzuconych, do tych, którzy potrzebują, którzy cierpią najbardziej. Obrońcy i pocieszyciele” – mówił Franciszek.

 

pp/ rv

 

źródło: