Mam jeszcze serce, którym mogę kochać PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 22 kwietnia 2013 19:50

Po tygodniowej nieobecności w Wieruszowie powróciłem z Krakowa. Przywiózł mnie  o. Kazimierz, mój dobrotliwy przeor. I dzisiejszy niedzielny dzień przywitał nas jasnym słonecznym światłem. Czyżby to już naprawdę wiosna? Tyle razy słoneczne dni rozbudzały nadzieję, lecz powracał chłód i szarość. Nie tylko niebo wypełnione jest dziś jasnym błękitem, ale też Ewangelia św. Jana, przypominająca najradośniejszą prawdę, że Pan jest naszym dobrym Pasterzem, a my Jego owcami i On nas zna, a my Jego znamy (J 10, 14), daje nam życie wieczne, przypominająca, że nie zginiemy na wieki i nikt nas nie wyrwie z Jego ręki (J 10, 27-30).

 

 

 

 

 

W Wieruszowie na dzisiejszą niedzielę Dobrego Pasterza przełożone zostały obchody siedemdziesiątej trzeciej rocznicy mordu katyńskiego i trzeciej rocznicy tragedii smoleńskiej. Okolicznościowa Msza św. w naszym sanktuarium była niezwykle podniosła i uroczysta. Siedemnastu obywateli ziemi wieruszowskiej nie powróciło z kresów wschodnich Rzeczpospolitej do swoich rodzin. Dobry Pasterz, wszystkich, którzy zginęli, poprowadził po rozświetlonych łąkach wieczności, uleczył ich rany i obdarował na zawsze swoją bliskością. Uroczystość zgromadziła w wieruszowskiej świątyni władze samorządowe - powiatu, miasta i gminy, licznych parafian i utworzony został duchowy pomost z pokoleniami Polaków, którzy zginęli za ojczyznę. Weterani walk, żołnierze, policjanci, strażacy, uczniowie wieruszowskich szkół, poczty sztandarowe organizacji, tworzyli oprawę dla tajemnic paschalnych Najświętszej Eucharystii, w których przeszłość i teraźniejszość zanurzyła ludzkie losy, zwłaszcza te najboleśniejsze i najbardziej tragiczne. Czytany fragment Apokalipsy św. Jana urealnił tajemnice życia i śmierci zamknięte w wydarzeniach sprzed siedemdziesięciu trzech oraz sprzed trzech lat:  „Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy… To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy… paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu”, (Ap 7,9.14b-17).

 

Druga część uroczystości odbyła się na cmentarzu przy krzyżu katyńskim. Pomimo tragizmu wspominanych wydarzeń dzień był jasny i wypełniony pokojem. Może, dlatego że nasza ufność i wiara pozwala mieć pewność, że ci, którzy w tragicznych okolicznościach odeszli do wieczności, jako patrioci, męczennicy i bohaterowie, dotarli w ramiona miłosiernego Ojca - „z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”.

 

Pisząc ten felieton patrzę na uśmiechniętą twarz bł. Chiary Luce Badano, której wizerunek mam przed sobą na biurku, przywiozłem go ze szpitalnej kaplicy ‘dobrych braci’ bonifratrów w Krakowie. Trudno się oderwać od pięknego uśmiechu i spojrzenia Chiary Luce, przenikającego czas i przestrzeń ludzkiej egzystencji i zanurzonego w nieskończoności Boga i Jego wszechogarniającej miłości. Rak kości zniszczył jej krótkie, doczesne życie, ale nie zniszczył piękna świętości, wyrytego na jej twarzy, przyciągającego z niezwykłą i tajemniczą mocą, i zapisanego w jej imieniu: ‘Jasne światło’. Chiara Luce odeszła w ramiona Ojca w 19. roku życia. Beatyfikował ją Benedykt XVI w 2010 r. Od pewnego czasu towarzyszy mi jej obecność, być może już wspominałem ją w którymś z wcześniejszych felietonów. Bł. Klara, w ostatnich miesiącach swego życia, pozostawiła nam przesłanie: „Niczego już nie posiadam, ale mam jeszcze serce, którym mogę kochać”.

 

Tak, mieć kochające serce! To przesłanie jest uniwersalne, najbardziej ewangeliczne, posiadające wewnętrzną moc przemieniania ludzkiego myślenia, postaw, wszelkiej aktywności. Serce kochające drugiego człowieka, Ojczyznę, świat, serce zanurzone w miłości Boga… Jakże wszystko łączy się w jedną całość. Chiara Luce ogarnia swoim kochającym sercem najbiedniejsze dzieci afrykańskie, którym pragnie służyć w imię przyjaźni z Jezusem. Zamordowani w Katyniu ogarniają kochającym sercem Ojczyznę, której pragną służyć w imię zawołania: "Bóg, Honor i Ojczyzna".

 

Myśląc o zawołaniu Chiary Luce, by mieć serce kochające, skierowanym do wszystkich, przypomina mi się wystawa fotograficzna na plantach w Krakowie, pod klasztorem franciszkanów. Wydawnictwo „Biały Kruk" ukazuje w fotografii bł. Jana Pawła w Małopolsce, podczas jego pielgrzymek do Ojczyzny w ciągu całego pontyfikatu. Można by powiedzieć, że był to pontyfikat gestów miłości. Wielkie, kochające serce i nieustające gesty miłości, pomimo coraz bardziej widocznych oznak cierpienia i choroby.

 

I myśląc o postaci bł. Chiary Luce Badano przed oczyma staje mi jeszcze jedna postać, będąca dzisiaj znakiem dla świata i dla Kościoła. Coraz więcej na witrynach sklepowych, w zakrystiach pojawia się obrazów, zdjęć, albumów, z których wyłania się pogodne, uśmiechnięte oblicze Dobrego Pasterza – Ojca Świętego Franciszka, z ręką wzniesioną do błogosławieństwa.

 

Jasne światło promieniuje ze wszystkich ludzkich obliczy, oczu, spojrzeń, a więc z ludzkich serc, jeśli jest w nich żywy i radosny Jezus. A jest, jeśli otwieramy się na Niego. On wówczas przemienia nasze serca kamienne i egoistyczne w serca kochające. Ludzkie dni i nasz świat mogą się stać radosnymi i pięknymi.

 

Mój pobyt w Krakowie wypełniony był licznymi, radosnymi wydarzeniami. Spotkałem wiele pięknych, jasnych i kochających serc. Zostawiam jednak te refleksje na kolejny raz, jak na jeden felieton byłoby zbyt wiele.

 

Serdecznie, więc wszystkich i każdego z osobna pozdrawiam. Pamiętaj, gdybyś niczego nie posiadał, to staraj się mieć wciąż serce, którym potrafisz i chcesz kochać. Poproś Matkę Jezusa, Ona Ci podpowie, jak ukształtować w sobie takie, kochające serce. Postaraj się też o maleńki obrazek Chiary Luce Badano. Patrząc na jej piękną i świętą twarz wiele zrozumiesz i nauczysz się.

Błogosławię.

o. Ludwik znad prawie wiosennej Prosny

 

Wieruszów, dn. 20-21 kwietnia 2013 r.

 

 

Poprawiony: poniedziałek, 22 kwietnia 2013 20:43