Świadectwa
Matka niezłomna PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 10 listopada 2016 11:14

„Idę do nieba, by opiekować się Marią i Dawidem. Ty zostań z tatą. Będę modlić się za was w niebie”.

 

Kartkę z tymi słowami, zaadresowaną do swojego synka Franciszka, tuż przed swoją śmiercią zostawiła Chiara Corbella Petrillo, Włoszka z Rzymu. Odeszła, mając 28 lat. Na rzymskim cmentarzu Verano spoczywa razem z dwójką swoich dzieci. Na szarym marmurze wyryto ich imiona.

Swojego męża Enrica Chiara poznała na pielgrzymce do Medziugorie. Kiedy zaszła w ciążę, już pierwsze badanie ultrasonograficzne wykazało, że Maria będzie niedorozwinięta. Mimo porad, by przerwać ciążę, rodzice zdecydowali się na poród. „Przyjmiemy ją taką, jaka jest” – mówił Enrico. Maria żyła tylko 30 minut; Chiara później powiedziała, że były to najszczęśliwsze minuty jej życia: „Gdybym przeprowadziła aborcję, chciałabym o tym zapomnieć, a tak będę mogła opowiedzieć jej rodzeństwu, że mają specjalną siostrzyczkę, która modli się za nich w niebie”. „Wszystkim mamom, które straciły dzieci, chcę powiedzieć, że nieważne, jak długo nimi byłyśmy: dwa miesiące, sześć miesięcy, kilka godzin… Ważne, że otrzymałyśmy dar bycia matkami. Dziecko obdarza życiem matkę”. „Jezus ma dla nas zawsze coś innego niż to, o czym myślimy my”.

 

Poprawiony: czwartek, 10 listopada 2016 12:06
Więcej…
 
GDZIEŻ MAMIE BĘDZIE LEPIEJ PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 14 sierpnia 2013 15:42

Paweł nie pije już kilka lat. Wsparciem dla niego jest dorosła córka. - Zawsze wiedziała, że mam problem z alkoholem - zwierza się - a żona nie. Teraz i z żoną, która odeszła ode mnie (zawarła już trzeci związek małżeński) mam dobre kontakty, pomagamy sobie, nie ma już kłótni, zacietrzewień, jak dawniej bywało. Chociaż do rozwoju mojej choroby alkoholowej przyczynił się nasz rozwód.


W domu nie miałem złego przykładu. Tata nie pił i bracia też nie. Ojciec zmarł, gdy miałem 15 lat. Poczułem się wtedy wolny. Poszedłem do wieczorowego technikum budowlanego. Wówczas zasmakowałem w alkoholu. Potem podjąłem pracę i usamodzielniłem się. Często wyjeżdżałem na budowy na Białoruś. Tam panowało totalne pijaństwo. Wkrótce coraz mniej było firm, które chciały mnie zatrudniać.

Żona odeszła ode mnie po dziesięciu latach małżeństwa. Odtąd byłem niespokojny. Obraziłem się na Kościół, na Pana Boga. Chociaż jak Ojciec Święty był w Polsce to zawsze za nim jeździłem i modliłem się, żeby wytrzeźwieć, ale jak Papież odjechał do Watykanu - to ja znów ruszałem w tango.

 

Poprawiony: sobota, 17 sierpnia 2013 14:33
Więcej…