14 Dniowa Droga Krzyżowa : Stacja V PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
środa, 16 marca 2016 22:03

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

 

 

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i Błogosławimy Tobie... Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył

 

 

Jezus idzie dalej niosąc ciężar naszych grzechów. Czy jest ciężko? Chyba nikt nie byłby w stanie nieść takiego ciężaru. Jezus musiał i czynił to dla nas. Jednak na tej drodze staje ktoś, kto będzie Mu pomagał nieść ten ciężar. Czy z wyboru – bo chciał? Nie, został do tego zmuszony przez żołnierzy. Szymon Cyrenejczyk znalazł się w nieodpowiednim miejscu z ciekawości – chciał tylko zobaczyć co się dzieje. To był jego najtrudniejszy czas, najtrudniejszy, ale czy stracony, czy rzeczywiście nic mu nie dający? Dźwigał krzyż za Jezusa pomagając w tej drodze krzyżowej. Czy to zaszczyt czy największy koszmar Szymona? Nie wybrał niesienia krzyża, to nie była jego droga a mimo to musiał nieść.

 

Jak my przyjmujemy swój krzyż? Czy bylibyśmy w stanie przyjąć krzyż innych? Czy może odrzucamy taką możliwość pomagania innym? Może nie musimy nieść krzyża innych, ale czy nie jest to czyn godny uznania, szczególnie przez Chrystusa? Jakże wielką miłość okazujemy innym pomagając w trudnych chwilach. Jeszcze większa miłość i większy czyn jest wtedy, gdy sami jesteśmy narażeni na dźwiganie krzyża, gdy narażamy siebie na cierpienie aby pomagać innym, gdy ryzykujemy swoimi dobrami, aby pomóc innym. Tylko ilu takich ludzi jest, którzy z miłości do drugiego człowieka są w stanie pomagać ryzykując swoje zdrowie, życie lub dobra? Czy należę do takich?

 

 

Rozważając tą stację zadajmy sobie te wszystkie pytania i odpowiedzmy sobie na nie szczerze.

Ktoś może zapytać: „ale po co mam na takie pytania odpowiadać, przecież każdy normalny człowiek będzie odrzucał cierpienie, tym bardziej gdy nie musi cierpieć niepotrzebnie za innych?”

 

 

Może warto odpowiedzieć na takie pytanie aby zobaczyć drogę krzyżową Jezusa, aby stać się takim Szymonem, który ma wybór i może decydować o tym czy ma pomóc nieść krzyż Jezusowi czy tez odmówić pójścia z Jezusem targając niepotrzebny ciężar. Rozważania zawsze mają nam ukazać jakąś prawdę o nas samych, o naszej wierze, naszej miłości do Chrystusa i do bliźnich. Mogą nas osądzić, ale tez otworzyć oczy na to co naprawdę jest ważne, na to co może dać nam zbawienie.

 

Może warto poświęcić czas na rozważania, może warto się wyleczyć ze znieczulicy na ludzkie cierpienie, z braku miłości do bliźnich i pójść za Chrystusem, tak jak On często idzie za nami, gdy niesiemy krzyż stając się takim Szymonem Cyrenejczykiem na naszej drodze cierpienia.

 

INTENCJE MODLITEWNE:

Za nas wszystkich, którzy mamy wątpliwości w sytuacjach, gdy trzeba pomagać innym – tym cierpiącym, odrzuconym, biednym, abyśmy potrafili przyjąć ciężar krzyża innych z miłością, troską, zrozumieniem i wiarą w sens dźwigania krzyża – symbolu zbawienia, abyśmy nie odrzucali tej ważnej dla naszego zbawienia misji, abyśmy zawsze byli otwarci na niesienie pomocy każdemu, kto pomocy potrzebuje nie oczekując niczego w zamian, nie szukając korzyści, ale czynili to z czystego serca i miłości do bliźnich i do Chrystusa.

 

 

MODLITWA:

Boże, naucz nas miłości, ofiarowywania siebie innym, troski, zrozumienia, wrażliwości na ludzkie cierpienie, abyśmy potrafili przyjmować krzyż nasz własny, ale też przychodzić z pomocą innym w niesieniu krzyża. Otwórz nasze oczy na cierpienie innych, abyśmy potrafili podejmować dobre decyzje i wybierać to co dobre dla innych a nie tylko korzystne dla nas, abyśmy z wiarą szli za tymi, którzy idą drogą cierpienia mając pewność, że idziemy dobrą drogą, ku zbawieniu.

 

 

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.