Ofiarowanie Pańskie – święto PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 01 lutego 2019 23:57

Sobota, 2 lutego 2019 roku

III tydzień zwykły, Rok C


W treść dzisiejszego święta wprowadza nas fragment Ewangelii, który usłyszeliśmy. Warto przeczytać DŁUŻSZĄ WERSJĘ Ewangelii przewidzianej na dziś, ponieważ wówczas sam tekst natchniony „wyjaśnia” sens obecnych tu opisów oraz „domyka” wątki wcześniej otwarte.

 

Spójrzmy zatem na tekst Łk 2, 21-40 „po semicku”, czyli z retoryczną strategią i wrażliwością autorów biblijnych. Czyli zaczynamy „od środka” (najważniejsze jest w środku), a następnie „równocześnie” poruszamy się w kierunku początku i końca tekstu (jeśli spotykamy wówczas środki retoryczne wyraźnie korespondujące ze sobą, mamy potwierdzenie, że struktura tekstu jest regularna i celowa, co pozwala dokładniej odczytać właściwe orędzie czytanego fragmentu).

 

 

W centrum tekstu znajduje się podwójne błogosławieństwo, wypowiedziane przez Symeona. Jest to fakt historycznie zgodny z obrzędem ofiarowania dziecka Bogu. Według przewidzianego rytu należało wtedy wypowiedzieć słowa błogosławieństwa odnoszące się do Boga oraz do dziecka i jego rodziców. Tak czyni Symeon – błogosławił Boga, mówiąc... (werset 28) oraz błogosławił ich... (34). Oryginalnym dodatkiem w tym przypadku są słowa skierowane do Maryi, słowa zapowiadające szczególną misję Jezusa wobec Izraela (34) oraz zapowiedź miecza boleści (35).

 

Tu warto zatrzymać się, aby zauważyć prawdę ważną również dla nas: w ramach błogosławieństwa pojawia się zapowiedź cierpienia; pojawia się coś, co obce wydaje się wszelkim naszym oczekiwaniom i życzeniom, nawet tym najbardziej chrześcijańskim... Jednak bardzo często, aby wola Boga mogła się wypełniać, potrzebne jest cierpienie, włączane w cierpienie Zbawiciela.

 

W opisie, który czytamy, spotykamy też dwie osoby starsze – Symeona i Annę. Ich wspólne cechy to wyjątkowa pobożność (25 i 37), obecność w świątyni (27 i 37) oraz postawa oczekiwania (25 i 38). Podeszły wiek obojga to podpowiedź, że czekają już długo, że Izrael już długo czeka na Mesjasza.

 

Kolejny wniosek, który i nas dotyczy, można sformułować następująco: wiara prawdziwa jest wychylona ku przyszłości; wiara to aktywne oczekiwanie o wiele bardziej niż jakieś „duchowe kombatanctwo” (skupianie się tylko na przeszłości). Owszem, treści prowadzące do wiary są zakorzenione w przeszłości i nie należy jej lekceważyć, ale wiara żywa to przede wszystkim oczekiwanie. A oczekujemy na wypełnienie się Bożych obietnic. I żyjemy w warunkach oraz czasach specyficznych – z przeszłości czerpiemy wiele treści związanych z wiarą, natomiast główny dynamizm wiary orientuje nas ku przyszłości. Innymi słowy mówiąc, wiemy dlaczego wierzymy (i argumenty potrafimy wydobyć z przeszłości), a jednocześnie wciąż oczekujemy wypełnienia się Bożych obietnic. Część swoich obietnic Bóg już spełnił, a na spełnienie pozostałych czekamy. W takim miejscu historii zbawienia spotykamy Symeona i Annę.

 

W czym zatem wyraża się owo aktywne oczekiwanie? Podpowiedź również znajdziemy w Ewangelii dzisiejszej! W swych skrajnych fragmentach obfituje ona w podobne wyrażenia: według Prawa Mojżeszowego (22), napisane w Prawie Pańskim (23), zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego (24), według Prawa Pańskiego (39).

 

O Świętej Rodzinie czytamy, że wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego (39), a jednocześnie Symeon zapewnił, że to Bóg wypełnił właśnie bardzo ważną obietnicę: moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów... (30 i 31).

 

Wolno zatem wyciągnąć wniosek, że Bóg wypełnia swoje obietnice, gdy ludzie wypełniają Prawo Boże. Albo dokładniej: żeby zobaczyć, że Bóg wypełnia swoje obietnice, należy wypełniać Prawo Boże...

 

Dokładne centrum tekstu dzisiejszego to zdanie z wersetu 33: A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.

 

Nie wszystko da się powiedzieć, opowiedzieć, ubrać w słowa... Czasem mamy wrażenie, że słowa mogą jakoś „pomniejszyć” rzeczywistość, o której chcą opowiadać. I chyba wrażenie to jest słuszne. Przecież i św. Jan Paweł II w swoich rozważaniach zatrzymywał się czasem, jakby zasłaniając się wtedy słowem „ZDUMIENIE”...

 

Zatrzymujemy się zatem i my, ale w postawie otwartości na „zdumienie”, na „zdziwienie”, które towarzyszy prawdziwym spotkaniom ze Zbawicielem.

 

autor: o. Jarosław Krawczyk CSsR Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Wrocław


źródło:


 


Poprawiony: sobota, 02 lutego 2019 00:10