Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 26 czerwca 2019 19:56

Czwartek, 27 czerwca 2019 roku


XII tydzień zwykły, Rok C,

Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy – święto


Matka Nieustającej Pomocy…

 


Kiedyś dużą popularnością cieszyła się piosenka: Nie ma jak u mamy… Dzisiaj często można usłyszeć młodych małżonków, którzy powtarzają: Jak dobrze mieć mamę! Ile dobra otrzymują przecież od swoich mam nie tylko małe dorastające dzieci, ale i te już dorosłe i usamodzielnione!

 

 

Mama, która już została babcią, pomaga swoim córkom w opiece nad dziećmi. Babcia wychowuje wnuka, którego jedna z córek urodziła, gdy miała 15 lat. Troszczy się także o dwójkę innych wnuków, które nie mają łatwego życia, gdyż z kolei ich mama uzależniona jest od narkotyków. Mama pomaga więc swoim dzieciom, dbając o pomyślność swoich wnuków. Jej sąsiedzi nieraz kiwają głowami: Po co ona to robi? Przecież sama już tyle przeszła, wychowując swoje własne dzieci… A kobieta wtedy odpowiada: Czy można być matką i nie pomóc dzieciom w potrzebie?


Dla nas wszystkich matką jest Maryja. Śpiewamy przecież, że to Matka, która wszystko rozumie i sercem ogrania każdego z nas. Jest Ona najpierw Matką Jezusa Chrystusa, ale z Jego woli także i naszą. Jej obowiązkiem jest wypełnić testament, który otrzymała, trwając pod krzyżem swojego Syna. Na mocy tego testamentu każdy uczeń Chrystusa jest Jej dzieckiem, a Ona Matką dla wszystkich wierzących w Jezusa – Syna Bożego. Dlatego mamy prawo uciekać się do Maryi pod Jej opiekę, a Jej zadaniem jest pomagać swoim dzieciom – nam, siostrom i braciom Chrystusa.

 

Słusznie więc nazywamy Maryję Matką Nieustającej Pomocy. Bo czy Maryja może być Matką i nie pomagać?

 

Z takim przekonaniem żył i działał święty Klemens Maria Hofbauer, redemptorysta, Apostoł Warszawy i Wiednia. Pełniąc na przełomie XVIII i XIX wieku posługę duszpasterską przy kościele świętego Benona w naszej stolicy, był przejęty losem ubogich, a zwłaszcza dzieci, które nagle straciły rodziców. Podobno, gdy brakowało mu chleba dla sierot, stawał przed tabernakulum i pukał w drzwiczki, prosząc Jezusa ukrytego pod postacią Chleba o ratunek. Ktoś usłyszał, jak święty Klemens rozmawia z Panem, do którego miał mówić: Jak Ty mi nie pomożesz, Jezu, poskarżę się Twojej Matce!

 

Święty Klemens wiedział, iż Maryja nie może nie przyjść z pomocą. Ona zawsze w naszych potrzebach wstawia się u swojego Boskiego Syna, prosząc o potrzebne nam dary. Z taką ufnością i my możemy uciekać się pod opiekę Bożej Matki. Wszak nie słyszano, żeby nie pomogła temu, kto się chroni pod płaszczem Jej opieki i Jej pomocy przyzywa. Wpatrując się w ikonę Matki Bożej Nieustającej Pomocy, spotyka nas wzrok pełen współczucia i macierzyńskiej troski. To dla nas bije serce Tej, która „na wezwanie Boga oddała się cała i tak stała się źródłem dobroci, które z Niego wytryska” (Benedykt XVI).

 

Maryja jak dobra matka i dzisiaj pomaga wszystkim, którzy ją o to proszą. Jej macierzyńskiej dobroci doświadczył pewien mężczyzna, który tak o tym opowiada:



Pochodzę z rodziny wierzącej. Niestety, zacząłem wątpić w Boga i pić. Zamiast do kościoła, szedłem do knajpy. Pod wpływem alkoholu dopuszczałem się różnych grzechów. Pewnego dnia żona spotkała mnie na gorącym uczynku; myślałem, że mi tego nie przebaczy. Postanowiłem popełnić samobójstwo. Wypiłem kwas solny, ale nie umarłem od razu. Odwieziono mnie do szpitala do Jasła, lekarze stwierdzili stan beznadziejny. Przez cały miesiąc leżałem w szpitalu na kroplówce. Dano mi do zrozumienia, że ze mnie nic nie będzie. Po miesiącu żona zabrała mnie na własne żądanie do szpitala w Tarnowie. Robiono powtórnie operację. Byłem wycieńczony i ważyłem tylko 45 kg. Zwróciłem się z prośbą do Matki Bożej Nieustającej Pomocy o powrót do zdrowia. Przyrzekłem nawrócenie. Po operacji szybko powróciłem do zdrowia. Przebywałem jeszcze w szpitalu w Krakowie i wróciłem do domu, czuję się dobrze i pracuję. Za uzdrowienie składam serdeczne podziękowanie.


O, jak dobrze, że Jezus dał nam Maryję za Matkę! Jak dobrze, że możemy prosić Ją o wstawiennictwo u Boga we wszystkich naszych potrzebach! Dziękujmy Jej za dobro otrzymane za Jej przyczyną i prośmy o modlitwę w naszych intencjach!

 

Nie zapominajmy też podziękować Jezusowi za Jego testament z krzyża. Maryja przecież zawsze wskazuje na Jezusa, z którym jest ściśle zjednoczona. To dzięki tej jedności może czerpać ze źródła miłości Bożej i tą miłością dzielić się z nami, przychodząc nam z pomocą. Ona też wzywa nas, byśmy zbliżali się do Chrystusowego ołtarza i jednocząc się z Jezusem na Eucharystii, dawali się przeniknąć Jego ofiarną miłością.

 

 

 

autor: o. Ryszard Hajduk CSsR Wykładowca na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie oraz w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie – Elbląg



źródło:


Poprawiony: środa, 26 czerwca 2019 20:12