Czwartek drugiego tygodnia Wielkiego Postu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 11 marca 2020 23:32

Czwartek, 12 marca 2020 roku



II tydzień Wielkiego Postu, Rok A


 

Wielki hiszpański pisarz Lope de Vega leżał na łożu śmierci. Życie przewinęło się przed nim jak film. Odniósł wiele sukcesów, cały czas nagradzany był oklaskami. Oczarował ludzi ponad tysiącem sztuk teatralnych. Żył tylko dla sukcesu. Czy zatem u kresu tak udanego życia nie powinien być zadowolony? Kiedy wybiła jego ostatnia godzina, ujrzał rzeczy zupełnie w innym świetle. Ale opiekujący się nim lekarz powiedział do niego pełen zachwytu:

 

 

 

– Może pan umierać szczęśliwy, świat o panu nigdy nie zapomni. Wejdzie pan do historii jako wielki pisarz.
– Panie doktorze – powiedział umierający – teraz widzę to inaczej. Przed Bogiem tylko ten jest wielki, kto ma dobre serce. Oddałbym dziś wszystkie oklaski, jakie otrzymałem w życiu, za to, bym mógł zrobić jeden uczynek więcej.


Ta historia jest jakże różna od tej usłyszanej w Ewangelii. Dwóch bogaczy, ale tylko jeden z nich zreflektował się nad swoim życiem. Choć było to już na łożu śmierci, ale jednak. Natomiast bogacz z przypowieści, kiedy żył, zmarnował szansę, aby zrozumieć tę prawdę, że o wielkości człowieka nie świadczy jego bogactwo, ubieranie się w bisior czy purpurę, ale dobre życie. W zrozumieniu tego bogaczowi przeszkodziło jego własne bogactwo. Jego bogactwo przysłoniło mu drugiego człowieka. Im był bardziej bogaty, tym był mniej miłosierny dla swoich bliźnich. Bogactwo bowiem może zamknąć oczu na drugiego człowieka.


Trzeba pamiętać, że bogacz znalazł się w piekle nie ze względu na swoje bogactwo, lecz z powodu swego skąpstwa, braku miłosierdzia. Nie powinniśmy zatem patrzeć złym okiem na człowieka bogatego ani mu zazdrościć. Patrzmy na to, jak wykorzystuje pieniądze – czy ma je tylko dla siebie, czy też dla innych? Będąc bogatym, można przecież uczynić wiele dobrego! Im więcej ma ktoś bogactwa, tym większa jest przy tym odpowiedzialność.


W patrzeniu na swoją pracę, na zdobywanie środków materialnych, które są przecież niezbędne do życia, trzeba szukać złotego środka i wiedzieć, co w naszej hierarchii naszych wartości jest najważniejsze. Bogactwo samo w sobie nie jest złe. Pracowitość i zaradność są niewątpliwie wskazane. Ale w tym wszystkim trzeba pamiętać, aby mamona nie zakryła nam wiary w Boga. Bo może pojawić się, tak jak u bogacza z przypowieści, pokusa materialnego samozadowolenia. Bo jeśli, jak mi się wydaje, mam wszystko, jestem nawet na wszystko ubezpieczony, to w tym wszystkim mogę już nie potrzebować Boga i nie widzieć tych, którzy może potrzebują mojej pomocy.


Ale takie myślenie to tylko iluzja, bo wystarczy niepowodzenie gospodarcze, choroba, wypadek, aby bogactwo stało się tylko wspomnieniem. Tak jak bogactwo bogacza z przypowieści. Czas Wielkiego Postu jest dobrym momentem, aby może zmienić nasze nastawienie do rzeczy materialnych, a przez to dostrzec biedę tych, którym w życiu nie zawsze się powiodło. Może to nas czasami wiele kosztować, zwłaszcza jeśli w naszym życiu więcej ufaliśmy sobie niż Panu Bogu, a to, co materialne, przekładaliśmy nad to, co duchowe. Ale przecież zawsze jest szansa. Zawsze – póki żyjemy.


Słynny pisarz norweski Henryk Ibsen w swojej sztuce zatytułowanej „Peer Gunt” ukazuje jako jednego z bohaterów starszego bogatego człowieka. Ów życiowy rozbitek zdaje sobie sprawę, że swoje życie przepuścił i roztrwonił. W sztuce następuje taka scena, gdy podnosi on z ziemi cebulę, obiera ją z łupin i snuje taką refleksje:


„Ta cebula jest właściwie taka jak ja. Składa się samych łupin, jedna łupina, druga, trzecia, czwarta…, a w środku? Cóż jest w środku? W środku nie ma nic. Nie ma w cebuli żadnego środka. Mój majątek to była jedna łupina, moje stanowisko – druga łupina, moje powodzenie, życie towarzyskie – trzecia, moja sława – czwarta łupina”.


Dzisiejsza Ewangelia uczy nas patrzenia na rzeczy materialne. W naszym życiu wiele sił i energii pochłania myślenie o tym, czego nam brakuje z rzeczy materialnych. A w tej dziedzinie prawdopodobnie zawsze będzie nam czegoś brakować. Bardzo trudno powiedzieć sobie, gdy chodzi o rzeczy materialne: „Mam już wszystko”. Dlatego nie warto rozprawiać o brakach w posiadaniu rzeczy doczesnych. Lepiej skupić się na tym, co faktycznie może nas zaspokoić – na dobru i miłości. Bo przecież z tego kiedyś tak jak bogacz z Ewangelii będziemy sądzeni. A wszystko inne, co posiadamy, w momencie sądu okaże się tylko nic nieznaczącymi „łupinami”.


Przypowieść o bogaczu i Łazarzu jest skierowana do każdego z nas. Od pokusy chciwości nikt nie jest wolny. Ulegają jej zarówno ci, którzy mają wiele, jak i Ci, którzy mają dużo mniej. Kto jest jednak dojrzały i odpowiedzialny ten może być bogaty, gdyż on tego nie zmarnuje, bo rozumie słowa, jakie wypowiedział kiedyś Erich Fromm, że „nie jest bogatym ten, kto dużo ma, lecz ten, kto dużo daje”.



autor: o. Łukasz Baran CSsR Duszpasterz w Parafii Świętego Klemensa Hofbauera – Warszawa


źródło:

Poprawiony: środa, 11 marca 2020 23:55