Świętego Stanisława, biskupa i męczennika, głównego patrona Polski – uroczystość PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 08 maja 2021 00:06

Sobota, 08 maja 2021 roku,


V tydzień wielkanocny, Rok B


Św. Stanisław biskup i męczennik zwany też Stanisławem ze Szczepanowa, zwycięzca pod mieczem.

Patrzymy na ważną postać w historii Kościoła i Polski. Nie chcę skupiać się na życiorysie świętego, bo mamy niewiele pewnych informacji. Urodził się prawdopodobnie około roku 1030. Święcenia kapłańskie otrzymał ok. roku 1060. W roku 1070 został wybrany na biskupa Krakowa, ale konsekracja obyła się dopiero dwa lata później. Jego zasługą było wskrzeszenie metropolii gnieźnieńskiej, o co prosił papieża w imieniu króla Bolesława Śmiałego. Dzięki temu raz na zawsze ustały pretensje metropolii magdeburskiej do zwierzchnictwa nad diecezjami polskimi. Później popadł w konflikt z tymże królem i został zamordowany 11 kwietnia 1079 w kościele na Skałce. Tyle w miarę pewnych informacji o patronie Polski.

 

 

Chcę teraz spojrzeć przy okazji na inne sprawy, ale związane również osobą i datą.


W Polsce uroczystość św. Stanisława obchodzimy w dniu 8 maja na pamiątkę, że tego dnia odbyły się w Polsce uroczystości ogłoszenia jego kanonizacji w roku 1254 wraz z przeniesieniem relikwii. Trzeba przyznać, że było trochę kłopotów z kanonizacją św. Stanisława. Może warto zauważyć, że właśnie od procesu św. Stanisława wprowadzona została praktyka tzw. advocatus diaboli, którego zadaniem było i nadal jest wyciąganie na jaw wszystkich niejasności w życiu kandydata na ołtarze i zarzutów przeciw kanonizacji. Z nieznanych nam bliżej przyczyn taki stanowczy opór przeciw kanonizacji postawił kardynał Rinaldo Conti, późniejszy papież Aleksander IV. Wreszcie opór kardynała udało się przełamać i dnia 8 września 1253 roku w kościele św. Franciszka z Asyżu papież Innocenty IV dokonał kanonizacji.


Jak widzimy, czasem opór czy upór jednego człowieka potrafi bardzo wiele zepsuć, zniszczyć, a przynajmniej utrudnić. To obserwujemy niejednokrotnie w naszym życiu, czy też w naszym otoczeniu. Widzieliśmy i widzimy, jak małość ludzka potrafi zniszczyć wiele w życiu społecznym czy narodowym. Przykładów nie trzeba imiennie przytaczać.


Bywa jednak i odwrotnie. Opór jednego potrafi bardzo wiele zmienić na lepsze. Dzisiejsza data wiąże się też z ważnym wydarzeniem w naszej powojennej historii. Mimo podpisanego w 1950 roku porozumienia z rządem PRL szykany i prześladowania wobec Kościoła ze strony komunistów nie ustawały. Episkopat przygotował memoriał znany dzisiaj jako „Non possumus”. Nosi on datę właśnie 8 maja 1953. Biskupi pokazują w nim krzywdy, jakich doznawał Kościół, a tym samym ludzie wierzący. To tam są te ważne słowa: „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!” Memoriał podpisał prymas Polski Stefan kard. Wyszyński. Konsekwencją były trzy lata więzienia bez wyroku.


Po co wracamy do postaci sprzed dziewięciu wieków? W dodatku do takiej, która u wielu wciąż rodzi kontrowersje i sprzeciw. Postać wciąż dla kogoś niewygodna. Do tego stopnia, że gdy św. Jan Paweł II planował swoją pierwszą podróż do ojczyzny, ówcześni władcy Polski nie zgodzili się na majowy termin, by dokładnie w uroczystość patrona Polski mógł papież przemówić w Krakowie. Czegóż aż tak się bali? No cóż – w naszej świadomości św. Stanisław istnieje jako ten, który sprzeciwił się władzy. Sprzeciw wobec władzy świeckiej niejako połączył św. Stanisława oraz prymasa Wyszyńskiego, na którego beatyfikację oczekujemy.


Uważajcie na siebie i na całe stado… (Dz 20, 28)

 

Proszę się nie obrażać, to słowa św. Pawła, który poleca biskupom szczególną troskę o Bożą owczarnię, bo przecież taką jesteśmy. Zatem na nic się zdadzą zaklęcia rozmaitych nowoczesnych mędrców czy raczej mędrków, którzy odmawiają Kościołowi prawa do troski o ład moralny w ojczyźnie. Ład moralny łatwiej uzyskać i utrzymać, gdy istnieje ład prawny, a więc o poszanowanie Bożego prawa. A z tym na pewno w naszej ojczyźnie nie jest najlepiej. Nie było też w czasach, gdy żył św. Stanisław. Po to wracamy do postaci sprzed dziewięciu wieków. Może coś nam powiedzieć, pomóc. Czcimy i wspominamy św. Stanisława przede wszystkim po to, by odnowić w sobie świadomość tego, gdzie tkwią nasze korzenie. I byśmy wciąż pamiętali o słowach św. Pawła: Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów (Dz 20, 30).


Patron dnia pokazuje nam kierunek, w jakim mamy nieustannie podążać – wierność zasadom ewangelicznym. On był prawdziwie dobrym pasterzem, według Jezusowej miary – nie był najemnikiem. To też wskazówka dla wszystkich dzisiejszych pasterzy w Kościele w Polsce.


Przywołajmy na koniec Jana Pawła II i pierwszą pielgrzymkę. W Krakowie na Błoniach padły jakże ważne i prawdziwe słowa:

 

„Św. Stanisław stał się też w dziejach duchowych Polaków patronem owej wielkiej, zasadniczej próby wiary i próby charakteru. Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się poprzez ludzi. Dochodzi w nim więc do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru. Od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład.

Wiemy też doskonale z całych naszych dziejów, że absolutnie, za żadną cenę, nie możemy sobie pozwolić na ów nieład. Za to już wiele razy gorzko zapłaciliśmy w historii”.


Czy posłuchaliśmy papieża? Niech każdy odpowiada w swoim sercu…


autor: o. Marian Krakowski CSsR Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, duszpasterz w Parafii św. Józefa i sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy – Toruń (Toruń-Bielany)

 

źródło:

Poprawiony: sobota, 08 maja 2021 15:25