Rozważanie na 24.09.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
środa, 23 września 2015 19:55

XXV Tydzień Okresu Zwykłego, Rok B


Ag 1, 1-8; Ps 149, 1-2. 3-4. 5-6a i 9b (R.: por. 4a); J 14, 6; Łk 9, 7-9

 


Tetrarcha Herod był człowiekiem o niespokojnym sumieniu, który żył w ustawicznym niepokoju serca. Jego życie było ciągłym szukaniem sposobów, by czający się w nim strach przykryć, zdusić, raz na zawsze wyrzucić. To właśnie sumienie w ten sposób dawało mu znać o konieczności zmiany swojego życia. To ono było głosem Boga wołającego o zejście z drogi potępienia. Sytuacja Heroda była skomplikowana. Ale to on sam uczynił ją taką. Jego cechy osobowościowe, przyjmowane postawy, dokonywane wybory życiowe, przyjęty system wartości, zło, jakie popełnił w swoim życiu oraz uparte trwanie w nim, wszystko to sprawiało, że był człowiekiem żyjącym w lęku.

 

Wielokrotnie miał dawaną szansę na zawrócenie z tej drogi. Głos Jana Chrzciciela, którego przecież chętnie słuchał, był skierowany również do niego. To nie było jednorazowe wysłuchanie kazania, kiedy go uwięził, odbywał z nim długie rozmowy. Niestety, nie podjął tej szansy danej mu z Życie, jakie prowadził, było dość wygodne i nie chciał go utracić. Tak, więc stale zwyciężało w nim „ciało”, a nie duch. Ciągłe wyrzuty sumienia, lęki, koszmary nocne sprawiły, że jego życie pełne było udręczenia. To szatan pastwił się nad jego duszą. Dużo chorował, a przyczyn choroby należy upatrywać w grzechu, w którym uparcie tkwił.

 

Zwracamy dzisiaj uwagę na to, bowiem pragniemy podkreślić ogromną wagę pokoju duszy płynącego z życia zgodnego z miłością. Otóż dusza ludzka stworzona została przez Boga. Powstała z Miłości. Należy rozumieć to w sposób dosłowny. Bóg uczynił duszę z Miłości. Źródłem naszego istnienia jest Miłość.