Rozważanie na 12.10.2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 11 października 2015 20:24

XXVIII Tydzień Okresu Zwykłego, Rok B


Rz 1, 1-7; Ps 98 (97), 1. 2-3ab. 3cd-4 (R.: por. 2a); Ps 95 (94), 8; Łk 11, 29-32


W ludzkiej skażonej naturze tkwi pragnienie, by zobaczyć na własne oczy, w dodatku wielokrotnie, taki znak, aby być pewnym, iż rzeczywiście jest to działanie Boże. Trochę śmiesznym jest, a trochę smutnym, że człowiek - stworzenie małe, słabe, żąda od Boga - Stwórcy, dowodu na Jego istnienie, opiekowanie się światem, poszczególnymi duszami. W dodatku będąc otoczonym Bożymi znakami zdaje się ich nie dostrzegać. Niekiedy jest to raczej zła wola, by ten znak dostrzec, a nie brak samego znaku. Można by rzecz, że brak znaków jest wręcz niemożliwy, bowiem wszystko będąc stworzonym przez Boga mówi o Bożym istnieniu i Bożej Miłości.

 

Człowiek, który wierzy w Boga, który pragnie Go poznawać, chce Go kochać, widzi w różnych wydarzeniach Boże działanie, opiekę, wskazanie i pouczenie. Skoro Bóg stworzył człowieka z miłości, skoro ukochał go tak bardzo, że zdecydował się cierpieć dla niego i pozostał dla człowieka w Sakramencie ołtarza, to tym bardziej człowiek powinien szeroko otwierać oczy, by we wszystkim dostrzec Boże wskazania i Bożą miłość.

 

Człowiek otoczony jest Bożymi dowodami miłości, znakami Jego istnienia, Jego prowadzenia, Jego zatroskania o człowieka. Tych znaków jest tak wiele. A jednak człowiek w swojej pysze żąda stale nowych, następnych.

 

Największy znak został już dany. Nie spodziewajmy się niczego większego. Natomiast miejmy dusze otwarte, serca gotowe na przyjmowanie Bożej rzeczywistości, która nas otacza. Zobaczmy Miłość, która spływa na nas cały czas. Przyjrzyjmy się Krzyżowi. To jest nieustanny znak Bożego Miłosierdzia.