Rozważanie na 30.01.2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 30 stycznia 2016 00:10

III Tydzień Okresu Zwykłego, Rok C


2 Sm 12, 1-7a. 10-17; Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 16-17 (R.: por. 12a); Hbr 4, 12; Mk 4, 35-41


Uczniowie wraz z Jezusem postanowili przeprawić się na drugą stronę jeziora. Byli zmęczeni po całym dniu. Zapadł wieczór, momentami lekko przysypiali. Jezus również usnął w tyle łodzi. Powiał gwałtowny wicher, tworzyły się ogromne fale i zalewały łódź. Uczniowie zerwali się, aby wylewać wodę, gdyż bali się, że wraz z nią zatoną. Przestraszeni obudzili Jezusa. Dziwili się, jak może spać przy tak gwałtownym wietrze i takim kołysaniu łodzią. Poza tym przed ich oczami stanęła śmierć.

 

Podobnie jest z nami. Znużeni ciągłą pracą nad sobą, ciągłymi próbami powstawania lekko przysypiamy. Wokół cisza, spokój, powoli zapada wieczór. Ta cisza i ten spokój są tylko pozorne. Bowiem oto nadciąga nasz odwieczny wróg. On wykorzystując z jednej strony naszą uśpioną czujność, a z drugiej bazując na naszych licznych słabościach, będzie się starał zatopić naszą łódź. Do tego celu użyje wichru, burzy, by zniszczyć nasz pokój. Tym wichrem, tą burzą są nasze lęki, niepokoje, to trudne sytuacje, nieprzyjemne zdarzenia, to nasze słabości, które wychodzą na wierzch szczególnie w ekstremalnych warunkach.

 

Pierwszą i podstawową sprawą jest oddać stery swej łodzi Jezusowi. Niech On będzie jej kapitanem. Nawet, jeśli będzie spał - jeśli jest kapitanem, to czuwa nad wszystkim i wie, co robi. Nie pozwoli zatonąć naszej łodzi. Choćby największe burze na morzu, choćby sztormy i nawałnice, my przy Nim, a On przy nas jest i nic złego się nie stanie.