Rozważanie na 5.02.2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
piątek, 05 lutego 2016 00:48

IV Tydzień Okresu Zwykłego, Rok C

 

Syr 47, 2-11; Ps 18 (17), 31. 47 i 50. 51 (R.: por. 47b); 2 Tm 1, 10b; Mk 6, 14-29

 

Bóg nie na darmo dał jako pierwsze, przykazanie miłości Boga. On wie, że człowiek starając się kochać Jego, próbuje wyjść poza własne „ego”. Próbuje spojrzeć w Niebo, a nie tylko w ziemię. Próbuje zauważyć Kogoś, kto jest prawdziwie najważniejszą istotą dla niego, chociaż on często tego nie wie i nie rozumie. To akceptacji Boga potrzebuje najbardziej człowiek. Akceptacji nie w pojęciu ludzkim. To totalna akceptacja całego człowieczeństwa. Całej ludzkiej istoty, natury z jej ohydą słabości, grzechów, małości, nędzy. To przyjęcie każdej jego cząstki ciała i ducha. To miłość, która nie odwraca głowy, lub chociażby tylko wzroku widząc obrzydliwość ludzkiego upadku. To miłość, która otwiera ramiona i przytula wszystkich grzeszników, mimo, że wyglądem ich dusza przypomina chorego na trąd, gdy ciało odpada, śmierdzi, krwawi, ropieje, jest zdeformowane.

 

Ku takiej miłości mamy swój wzrok i serce kierować. Bowiem jest to miłość doskonała. Zwracając się do niej, dając naprawdę niewiele z siebie, otrzymujemy nieskończenie więcej. Otrzymujemy samego Boga. On daje się nam cały ze swoją miłością pełną mocy, przebaczając wszystko, przekreślając to, co było złem, a udzielając łaski dążenia do dobra, łaski miłowania Go i bliźniego. Usposabia nasze pełne egoizmu i próżności serca do tego, by wyszły poza własny krąg i kochały bliźnich. Jego miłość daje siły do miłowania innych ludzi. Nie my sami z siebie, bo nie jesteśmy do tego zdolni. Ale miłość Boga, do którego próbujemy się zwracać, próbujemy kochać tak zwyczajnie po ludzku, ona uczy nas kochać bliźnich.