Rozważanie na 17.07.2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
sobota, 16 lipca 2016 23:41

XVI Niedziela Zwykła, rok C



Pwt 30,10-14; Kol 1,15-20; Łk 10,25-37



Gość w dom – Bóg w dom! To piękne polskie przysłowie potwierdza się w dzisiejszym pierwszym czytaniu i w Ewangelii. Abraham czuwał przed swoim namiotem, a gdy zauważył wędrowców, zaprosił ich do siebie. Przez to zaproszenie i swoją gościnność zaprasza i przyjmuje samego Boga. Przecież nie wiedział, siedząc u wejścia do swego namiotu, kim był ów nieznajomy człowiek, a raczej trzy osoby, a mimo to ich zaprosił. Pokłoniwszy się im głęboko, rzekł: „O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi!”. Nie pozwolił przejść obok bez wyświadczenia mu posługi. Podobnie i Marta, gospodyni domu z dzisiejszej Ewangelii, wraz ze swoją siostrą, goszcząc u siebie Jezusa, przyjmują samego Boga. Bóg bowiem zawsze jest w drodze do człowieka, ale człowiek musi Go zaprosić do siebie, a nawet nalegać, aby wstąpił. W przeciwnym wypadku jego dom, czyli jego życie, pozostanie puste i ubogie. Bóg przychodzi często w niewygodnym dla nas czasie i nie w takiej postaci, w jakiej Go oczekujemy. Dlatego musimy czuwać, aby Go zauważyć i rozpoznać, zaprosić i usługiwać Mu.

 

Nie jest łatwo zauważyć Boga w drugim człowieku, zwłaszcza gdy on swoim zachowaniem odpycha od siebie. W człowieku bezdomnym, opuszczonym, z nałogami i uzależnieniami trudno dojrzeć Boga. A jednak sam Chrystus utożsamia się z nim i będzie nas kiedyś sądził z tego, czy potrafiliśmy Go w nim dostrzec i rozpoznać.Kto zaprasza i przyjmuje do swego domu gościa, ten jest wprawdzie początkowo obdarowującym, ale w rzeczywistości sam staje się obdarowanym. Abraham zaprasza i przyjmuje do swego domu Boga i zostaje nader obficie obdarowany, bo otrzymuje obietnicę, że za rok będzie miał syna. Podobnie Marta i Maria z dzisiejszej Ewangelii. Jezus pozwala się im obdarowywać, ale „tylko jednego potrzeba” – powiedział. Daru, który On przynosi i którym jest On sam.

Jezus nie przyszedł na świat, aby Mu służono, lecz aby służyć swoim słowem i całym swoim życiem. Jezus jest Słowem w tym, co mówi, i w tym, co czyni lub przez co cierpi. Słuchanie i przyjęcie tego Słowa, czyli nauki Chrystusa, to jest właśnie to „jedno potrzebne”. Bo w życiu najważniejsza jest miłość Boga ponad wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego. Tej miłości nam potrzeba, bo bez niej wszystko inne stanie się nieważne i daremne.

 

 


Poprawiony: sobota, 16 lipca 2016 23:41