| Samowychowanie - owoc aktywności i kontemplacji |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| niedziela, 31 marca 2013 13:17 |
|
Słuchanie męczy bardziej niż mówienie, wykonywanie polecenia więcej niż jego wydawanie itp. Wychowanie ponadto wypływa z wielu różnorakich konieczności: z wiary, społecznych uwarunkowań i potrzeby serca samego wychowanka. Najczęściej wychowanie jest wynikiem oddziaływania wychowawczego drugiej osoby, gdzie niezwykle ważnym etapem jest rozbudzenie, podtrzymywanie i ukierunkowywanie zdolności samowychowawczych ucznia. Kiedy możemy mówić o samowychowaniu? Gdzie szukać źródeł tej potencjalności człowieka? W jaki sposób realizuje się samowychowanie? Na te pytania pragnę odpowiedzieć, rozwijając twierdzenie zawarte w tytule pracy.
l. Samowychowanie w procesie rozwoju człowieka
W procesie wychowawczym biorą udział dwa czynniki: wychowawca i wychowanek, którzy stanowią podmiot i przedmiot każdego wychowania. W samowychowaniu jest podobnie - istnieją również dwa bieguny odniesienia, z tym jednak, że podmiot i przedmiot stanowi tu jedna i ta sama osoba. Człowiek staje się niejako wychowawcą, będąc zarazem wychowankiem. Wszystkie wysiłki pójdą na mamę, jeśli nie pobudzą wychowanków do szczerej i wytrwałej współpracy z pedagogami. Wychowanie bowiem od zewnątrz, realizowane nawet przez najzdolniejszych pedagogów, ujęte w najbłyskotliwszy system można uważać jedynie za wstęp do samowychowania. Nie oznacza to oczywiście, że między wychowaniem przez innych a samowychowaniem zachodzi stosunek następstwa czasowego. Między tymi dwoma pojęciami nie ma ani oczywistego następstwa w czasie, ani zupełnego paralelizmu, lecz jedynie stosunek zmiennej zależności, w której momentem determinującym jest samowychowanie. Wychowanie do pełni dojrzałego człowieczeństwa jest właśnie ustawicznym pobudzaniem do kształtowania samego siebie.
W pierwszym okresie życia człowiek jest kierowany przez wychowawców i ma się wtedy do czynienia z wychowaniem autorytatywnym przez innych. Autorytet wychowawczy rodziców, nauczycieli, czy też duszpasterzy urabia mniej więcej jednolicie wszystkich wychowanków, którzy upodabniają się pod względem psychicznym, moralnym, światopoglądowym do określonego typu - wzoru aprobowanego przez ich środowisko. W okresie dojrzewania płciowego i dorastania - pojawia się natomiast potrzeba głębszego zastanowienia się nad sobą i zrozumienia, ocenienia własnej wartości. Staje się to podstawą samowychowania, procesu bardziej osobistego i wewnętrznego. Wówczas dochodzi do głosu coraz większa samodzielność wychowanka, w którym budzi się tendencja do otrząśnięcia się z wpływów autorytetów, do skontrolowania wszystkiego, sprawdzenia i stopniowego brania odpowiedzialności za siebie. W tym okresie dorastający wychowanek zwykle opanowuje własne popędy seksualne, dopracowuje się pod względem poglądów idealizmu młodzieńczego, a po kryzysie wątpliwości religijnych przeżywa nawrócenie, pogłębia się religijnie, określa swe powołanie życiowe i własny światopogląd.
Wychowanie chrześcijańskie zmierza ku ukształtowaniu wewnętrznie doskonałego człowieka na miarę pełni Chrystusa. Ten cel wychowania, który ukazują najpierw wychowawcy, jest aktualny także w okresie świadomego podjęcia samowychowania i musi być coraz bardziej przyjmowany, rozumiany przez wychowanka jako naprawdę jego własny. Doskonalenie człowieka idące w tym kierunku usposabia go do realizacji celu ostatecznego, a jest ono dziełem jego aktywności i kontemplacji, które to dokonują się we współpracy z Bożą łaską.
W człowieku kryje się pewna potencjalność, zdolność i możliwość rozwoju oraz możliwość ciągłego doskonalenia samego siebie. Wynika ona natomiast z samej natury, to znaczy z faktu złączenia w człowieku pierwiastków duchowych i materialnych. Dzięki elementowi duchowemu natury ludzkiej przejawia się właśnie owa potencjalność człowieka. Potencjalność duchowa osoby ludzkiej domaga się rozwoju zarówno fizycznego. Jak i duchowego, intelektualnego i moralnego. Rozwój ten jest powołaniem człowieka, a więc musi być wszechstronny, ogarniający całego człowieka, całą jego duchową i zmysłową naturę, by ukształtować osobę dojrzałą - w całej jej maksymalnej pełni. W człowieku tkwi ustawicznie wewnętrzna siła pchająca go do rozwoju, samodoskonalenia się, która każe mu szukać zawsze swego prawdziwego człowieczeństwa oraz umożliwia odnalezienie w pełni samego siebie, a Bóg powołując człowieka do istnienia chciał, by on przekraczał swoje ograniczone możliwości i dlatego też wyznaczył mu siebie jako nieskończony kres wszystkich wysiłków. Został on bowiem stworzony na obraz i podobieństwo Boże oraz powołany do ustawicznego pogłębiania w sobie tego podobieństwa Bożego, do życia we wspólnocie Trójcy Świętej. Fakt ten staje się dla człowieka szansą samodoskonalenia się. Nie można tu na ziemi wyznaczyć ostatecznej granicy doskonałości, którą człowiek próbuje ciągle zdobywać. Celem doskonalenia osobowego jest sam Bóg, a ostateczne, najpełniejsze i najdoskonalsze zjednoczenie w Nim może nastąpić tylko w wieczności. Bóg, powołując człowieka do udziału w swym dziele stwórczym, dał mu z chwilą urodzenia w zarodku różne cechy i uzdolnienia, które może on rozwinąć dzięki wychowaniu, jak i przede wszystkim dzięki własnemu wysiłkowi. Rozumność i wolność czyni człowieka kowalem własnego losu. od niego zależy przede wszystkim, czy wypełni powołanie Boże oraz czy wykorzysta wszystkie Jego dary. Człowiek przez to, że jest wewnętrznie skierowany ku samodoskonaleniu siebie, musi podejmować pracę nad sobą, dostrzegając w sobie słabości i niedoskonałości poprzez kontemplację i własną aktywność.
3. Kontemplacja i aktywność w samowychowaniu
Papież Jan Paweł II w swej pierwszej Encyklice "Redemptor hominis" powiedział, że człowieka nie można poznać bez Chrystusa. Skoro - Jak zostało powiedziane wcześniej - nasze ziemskie życie zmierza do Boga, to droga samowychowania nie może realizować się bez wpatrywania się w Tego, który jest Mistrzem, Nauczycielem i Przewodnikiem. Konieczna zatem jawi się kontemplacja w życiu czło-wieka wierzącego, który dąży do pełni doskonałości w Chrystusie, potrzebuje Bożej łaski, poznania siebie w świetle Boga, aktywności skierowanej na pracę nad sobą i na doskonalenie świata. Czym jest kontemplacja? Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika contemplatio "przypatrywanie się", od contemplari "wpatrywać się", "rozważać". Kontemplacja jest więc rozmyślaniem, rozpamiętywaniem. Przedmiotem owego wpatrywania się, rozważania - niejako zatrzymania się myśli, uczuć i woli człowieka - jest Bóg. Dotykamy zatem sfery duchowe) człowieka - nazywanej modlitwą. Nauczyciele życia duchowego umieszczają kontemplację na trzecim miejscu, po modlitwie słownej i medytacji. Jest to trzeci etap modlitwy, która jest modlitwą serca i woli szukających Bożej obecności. Nasze usta odpoczywają; po prostu wpatrujemy się w Pana, kiedy nasze serce w bezgłośnej modlitwie woła do Niego, a wola pragnie zjednoczenia z Jego wolą. Kontemplacja jest świadomością z umiłowaniem obecności Bożej, samą istotą naszego jestestwa. Kiedy szukając takiej świadomości odnajdujemy ją w wierze, można mówić o kontemplacji nabytej, jeśli zaś świadomość tę daje Bóg w autentycznym doświadczeniu, mówimy o kontemplacji wlanej lub wolnej. Zadaniem dorosłych i dojrzałych chrześcijan jest osiągnięcie etapu kontemplacji. Trzy etapy wtajemniczenia w nią porównać można do etapów kształcenia. W szkole podstawowej uczymy się czytania i pisania (modlitwa słowna), początkowy okres szkoły średniej to medytacja, w której głównym przedmiotem jest rozmyślanie i odkrywanie prawd Bożych. Końcowe klasy szkoły średniej, w modlitewnym wtajemniczeniu, to początki kontemplacji.
Ten rozwój człowieka jest procesem ciągłym, musi przebiegać stale, przez całe życie, nie może zostać przerwany, gdyż wtedy następuje regres, cofnięcie się. Formacja czy antyformacja człowieka ma charakter ustawiczny, nie ma w życiu człowieka momentów neutralności, kiedy rozwój można niejako zawiesić. Proces rozwoju kończy się w chwili śmierci, która go przerywa i utrwala stan osiągnięty do jej momentu.
Zamiast zakończenia
"Jeśli do umocnienia rozwoju potrzebni są coraz to liczniejsi technicy, to o wiele bardziej potrzebni są ludzie mądrzy, zdolni do wnikliwej refleksji, poszukujący nowego humanizmu, dzięki któremu ludzie naszych czasów poprzez przyjęcie najszlachetniejszych wartości. Jak miłość, przyjaźń, modlitwa i kontemplacja mogliby odnaleźć samych siebie. Jeśli to się urzeczywistni, będzie mógł w pełni dokonać się prawdziwy rozwój polegający na tym, że zarówno jednostki, jak i ogół ludzi, przechodzą z mniej ludzkich warunków życia do bardziej godnych człowieka".
AUTOR: br. Krzysztof Lewandowski OFMCap
ŹRÓDŁO:
|
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 3351 |
![]() | Wczoraj | 8811 |
![]() | Ten tydzień | 35291 |
![]() | Poprzedni tydzień | 26874 |
![]() | Ten miesiąc | 12162 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 118015 |
![]() | Ogólnie | 39023398 |






W rozumieniu potocznym wychowanie kojarzy się najczęściej z pouczaniem, wyjaśnianiem, udzielaniem wskazówek, perswadowaniem, moralizowaniem, przekonywaniem, zaś rola wychowanego -z odbieraniem informacji. Tymczasem zarówno dzieci, jak i dorośli są tak ukształtowani, że nużą się szybko samym odbiorem, chcieliby także coś przekazywać.
2. Samodoskonalenie wewnętrzną potrzebą człowieka
Dążenie do doskonałości, obejmujące samowychowanie, domaga się kontemplacji w życiu człowieka wierzącego, bowiem dzięki lasce dążymy do pełni człowieczeństwa w Bogu, potrzebujemy ciągłego poznawania siebie, a może się to dokonać najprawdziwiej w świetle Bożej obecności. Potwierdzeniem powyższych myśli są słowa Jana Pawła II skierowane do współczesnych: "Wezwanie do świętości zostaje przyjęte i może być rozwijane jedynie w milczeniu i adoracji przed obliczem nieskończonej transcendencji Boga: Musimy wyznać, że wszyscy potrzebujemy tego milczenia przenikniętego obecnością adorowanego Boga; (...) potrzebuje go ludzki wysiłek, aby zrezygnować z zamykania się w walce bez miłości i przebaczenia. Wszyscy, wierzący i niewierzący, muszą nauczyć się milczenia, które pozwoli Bogu mówić, kiedy i jak chce, a nam rozumieć jego słowo".








