|
Oglądając programy informacyjne w telewizji, czytając prasę, słuchając radia, zaglądając do internetu można dojść do wniosku, że na świecie dzieją się jedynie rzeczy "nienormalne" i nadzwyczajne: wojny, zamachy, afery, kolejne problemy sercowe takiego czy innego artysty, upadki czy wzloty znanych ludzi. Informacje, które do nas docierają nie pozostają obojętne na nasz sposób patrzenia na świat i nas samych. Wyrabiają w nas potrzebę doświadczania mniejszych lub większych wrażeń, emocji. Życie tzw. "zwykłe" to szczyt nudy i poczucie braku wartości. Rzeczywistość, w której wszystko przebiega spokojnie, zgodnie z planem staje się nudna, wydaje się pozbawiona treści i sensu, podobnie jak dla mediów bez wartości są informacje, że ktoś uczciwie pracuje, inny ma normalną rodzinę z jej radościami i troskami, następny jest kapłanem, który ofiarnie spełnia swoją posługę...
Sensacje, będące pożywką dla mediów, stają się niszczące dla zwykłych ludzi. Tracimy podstawową zdolność rozeznawania, co jest normalne a co nie, co Jest dobre a co złe, ponieważ miernikiem wartości nie jest prawda o danej sytuacji czy człowieku, lecz otoczka sensacji.
Nie byłoby to niczym złym, gdyby takie spojrzenie na świat cechowało jedynie autorów programów informacyjnych, czy też filmów sensacyjnych. Gorzej jest wtedy, gdy potrzeba przeżywania mocnych wrażeń staje się częścią naszego życia. Wydaje się, że w sposób szczególny narażonymi na taką "pokusę" są osoby, które zetknęły się z chorobą alkoholową: własną lub kogoś bliskiego. Rzeczywistość, w której zaczyna panować spokój, tak długo zresztą oczekiwany, zaczyna być dla nich stanem niebezpiecznym, bo nowym, nieznanym. Jest to często, (chociaż nie u wszystkich) sytuacja tak trudna do pojęcia, że aż podejrzana... Do tej sytuacji pasują rozważania pewnego proboszcza, bohatera filmu "U Pana Boga za piecem". W swojej rozmowie-modlitwie z Matką Bożą wypowiada mniej więcej takie słowa: "U nas naród zabobonny, jak za długo dobrze się wiedzie, to zaraz czekają, jakiej kary - dla równowagi...". Owszem, często w tym względzie jesteśmy zabobonni, a że oczekiwanie jest najtrudniejsze, sami prowokujemy "karę", i już nam lepiej... ponieważ wreszcie coś się dzieje. Myślę, że to właśnie dążenie do mocnych przeżyć popycha z jednego uzależnienia w drugie, rozbudza mechanizmy współuzależnienia, doprowadza do niepokoju wewnętrznego u dzieci osób uzależnionych. Jest to coś, co pociąga, a jednocześnie niszczy. Błogosławiony ten, kto odkrył wartość słów modlitwy Pańskiej: "bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi", błogosławiony ten, kto potrafi przyjąć dzień z jego zwykłymi wydarzeniami i zobaczyć w nich wartość, błogosławiony ten, kto potrafi żyć w pokoju serca, realizując najnormalniejsze w świecie obowiązki swego stanu. Gdy patrzymy na ludzi znanych, sławnych, świętych - wydaje nam się, że są lub byli ludźmi żyjącymi w atmosferze niezwykłości. Błąd, ponieważ to obserwatorzy dobudowują do ich życia "niezwykłość". Nawet najbardziej "niezwykły" z ludzi jest zwykłym człowiekiem ze swymi radościami, smutkami, zainteresowaniami, zdolnościami i ułomnościami. Jeżeli nie jesteśmy w stanie tego pojąć, nie będziemy również w stanie pojąć naszej "niezwykłości" i wielkości, która realizuje się w szarej codzienności. Bohaterstwo, wierność, odwaga, świętość, mądrość i inne zalety dojrzewają przez lata w ukryciu, owocują natomiast w swoim czasie. Święty Franciszek z Asyżu, podziwiany przez wiele pokoleń - zarówno chrześcijan jak i niechrześcijan - do dziś zadziwia tym. źe potrafił cieszyć się z drobiazgów, z tego, czego inni nie zauważali, bo przecież słońce, wiatr, woda, ogień... to takie powszednie...
Myślę, że gdybyśmy jak Franciszek posiadali zdolność radowania się z rzeczy prostych, życie nasze l naszych rodzin wyglądałoby inaczej: normalniej...
Pochwalony bądź. Panie mój, ze wszystkimi Twoimi stworzeniami (por. Tb 8, 7), ·szczególnie z panem bratem słońcem, przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz. I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem: Twoim, Najwyższy, jest wyobrażeniem. Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata księżyc i gwiazdy (por. Ps 148,3), ukształtowałeś je na niebie jasne, i cenne, i piękne. Pochwalony bądź. Panie mój, przez brata wiatr i przez powietrze, i chmury, i pogodę, i każdy czas, przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie. Pochwalony bądź. Panie mój, przez siostrę wodę (por. Ps 148.4-5), która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta. Pochwalony bądź. Panie mój, przez brata ogień (por. Dn 3,66), którym rozświetlasz noc: a jest on piękny i radosny, i krzepki, i mocny...
(św. Franciszek z Asyżu)
autor: br. Jan Karczewski OFMCap
źródło:

|