|
Często spotykam się z pytaniem: Dlaczego ludzie po kilkunastu latach niepicia ponownie zapijają? Pytanie to stawiane przez nieznających problemu alkoholowego nie budzi zdziwienia, ale często pada ono także w rozmowach osób, które wydawać by się mogło powinni posiadać jakąś wiedzę na ten temat. Te pytania świadczą o przeświadczeniu, że ktoś z wieloletnim stażem abstynenckim nie może ponownie wrócić do picia. Jest to irracjonalne przeświadczenie, bo nie oparte na racjonalnych przesłankach. Jedynym gwarantem jest kalendarzowy czas nie picia, mierzony w latach.
Jest wiele powrotów ponownego sięgania po alkohol. Obserwując przyjeżdżających do Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości i śledząc ich dalsze losy, chciałbym wskazać na niektóre przyczyny, które często się powtarzają. Jedną z nich - bardzo trudno uchwytną - jest pewność siebie, podbudowana liczbą przeżytych lat w trzeźwości:"Po tylu latach, już nic nie jest w stanie mnie złamać" - mówią trzeźwiejący alkoholicy. Daje o sobie znać pycha, fałszywe pojęcie własnej mocy. Jeżeli ktoś tak sądzi, to powinien wrócić do początku i zacząć od nowa pracę nad Dwunastoma Krokami, bo - jak widać - w dziedzinie pokory niewiele zrobił.
O pokorze i pysze tak dużo się mówi na mityngach. I życie pokazuje, że tych rozmów nigdy nie jest za, wiele, bo zawsze możemy znaleźć się w zupełnie nowej sytuacji, która nas przerośnie. Cnotę pokory należy, więc permanentnie pielęgnować. Często nawet nie jesteśmy świadomi konsekwencji. Jakie może mieć owa nowa sytuacja w tym momencie, gdy powstaje. Oparcie się, więc wyłącznie na latach abstynencji jest zawodne i nie przekłada się na radzenie sobie z trudnościami dnia codziennego.
Z czasem przeżytym w abstynencji wiąże się niekiedy utrata motywacji do dalszego trwania w trzeźwości. Po kilkunastu latach wytrwałej pracy można osiągnąć wiele dóbr materialnych, poukładać życie osobiste. To, co kilkanaście lat temu było marzeniem, spełniło się. Więc rodzi się pytanie: Czy trzeźwość była mi potrzebna i czy jest sens w niej trwać? Inni stawiają bardzo krótkie pytanie: Co dalej? Następuje, więc swoistego rodzaju "wypalenie". U wielu taki stan można zauważyć na zewnątrz. Objawia się on m.in. niechęcią do działania. Inni natomiast przybierają maski - na zewnątrz są pogodni, ale wewnątrz pełni goryczy i czarnych myśli. Nawet mityngi, które w przeszłości byty spotkaniami dającymi siłę, pomagającą spojrzeć na problemy od pozytywnej strony, stają się okazją do zamanifestowania abstynenckiego stażu i poczucia, że inni z zazdrością na mnie patrzą. Niestety. wielu młodszych kolegów nieświadomie taką postawę starszych abstynentów umacnia, np. odwołując się do ich autorytetu w rozwiązywaniu swoich spraw. Uważają, że skoro stanowią autorytet na drodze trzeźwości, to nie powinni mieć żadnych kłopotów.
Takie przekonanie jest też wynikiem pewnego nastawienia otoczenia, w jakim alkoholik żyje. W to wierzy również sam trzeźwiejący. Tymczasem ukrywa on swoje problemy, bo ciągle musi być na "topie" - dla innych. Jego problem nie istnieje tylko na zewnątrz. A przecież postawa bycia na zewnątrz, a zamknięcie na samego siebie przypomina sytuację sprzed wielu lat, kiedy pił. Wówczas także był sam, nie mówił o tym, co siedzi w nim gdzieś w środku, bo nie umiał o tym mówić i wstydził się swoich problemów. Dziś umie mówić, ale nie chce: wstydzi się tego, że sobie nie radzi w życiu, chociaż innym doradza...
Alkoholicy - to w wielu wypadkach perfekcjoniści. Ich perfekcjonizm uwidacznia się nie tylko w pracy zawodowej, ale także w wyborze zasad i norm. W pracy nad sobą alkoholicy uczą się uczciwości wobec siebie, otwartości na innych. Odrzucania tego, co jest złe i co może powodować wewnętrzne konflikty. Niestety, realia życia są często bezwzględne. Pogoń za sukcesem powoduje, że inni stają się przeciwnikami, zdarza się korupcja i brak poszanowania dla ogólnie przyjętych norm. Co wówczas się dzieje? Trzeźwiejący alkoholik wycofuje się, idzie na kompromis lub swoje postawy, niezgodne z wpajanymi przekonaniami, usprawiedliwia. Pójście na układy często kończy się zapiciem.
Podsunąłem Czytelnikom kilka powodów, przez które po wielu latach trzeźwienia dochodzi do "wpadki". Przyczyn "wypadek" należałoby może wymienić Jeszcze kilka. Nawet te wyżej wymienione nie występują tak klarownie. Zawsze jest to splot różnych czynników. Warto jednak o tych kilku podstawowych pamiętać.
autor: Br. Krzysztof Kościelecki OFMCap
źródło:

|