Dar od Boga PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 05 marca 2013 19:33

Ile słodkich maluchów rodzi się na świecie jednego dnia tego nie wie nikt oprócz Boga.Tak samo trudno jest powiedzieć ilu dzieciom niedane jest się narodzić, powodów tu może być dużo poczynając od decyzji przyszłej mamy, a skończywszy na komplikacjach medycznych. Kto z was patrząc na rozgwieżdżone niebo pomyślał, że są to światełka dzieci – aniołków niosące przesłanie „Kocham Cię”, „Jestem aniołkiem w Królestwie Niebieskim” i tych, które wkrótce Bóg położy pod sercem wybranych kobiet?

 

W Piśmie świętym czytamy "Dzieci są darem od Pana" (Psalm 127:3-5), a skoro jest to dar od samego Boga to dlaczego przez tyle lat nie potrafimy,nie chcemy go docenić i przyjąć z należytym szacunkiem i miłosicią?

 

Dlaczego tak wiele z nich decyduje się na usunięcie małego, bezbronnego życia, które noszą pod sercem? Dziecko pojawia się nie w porę? Będzie przeszkodą w życiu, w karierze, lub w naszych planach? Zastanawiam się, czy niektóre z kobiet otrzymawszy od Boga ten piękny dar w postaci stopniowo  rozwijającego się dziecka potrafią go docenić. Może nie chcą przed samą sobą przyznać się, że najzwyczajniej w świecie nie umieją się odnaleźć w nowej sytuacji. A może boją się, że z czasem będą w stanie pokochać to maleństwo, a wszystkie te rzeczy, sprawy, które do tej pory były najważniejsze zejdą na drugi plan lub też będą złymi matkami i nie podołają trudnościom, jakie niesie ze sobą bycie matką?

 

Ile kobiet po porodzie decyduje się na porzucenie swojego dziecka? Najczęściej jest ono pozostawiane w szpitalu, a później rozpoczyna swoją "wędrówkę", czyli dom Małego Dziecka i tak dalej dopóki nie trafi na kochające serca małżeństwa, które zechce wychować je jak swoje własne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile dziecięcych serc czeka na miłość. Miłość jedyną i niepowtarzalną.

 

Czy ktoś zastanowił się i przyjrzał temu jakie są losy dzieci, które urodziły się niepełnosprawne? Ostatnio usłyszałam słowa od matki trójki dzieci na widok kobiety idącej ze swoim niepełnosprawnym synem. Były one krótkie, ale jakże bolesne "Nie lepiej było usunąć, albo oddać?" Jak wiemy z Pisma krótsza droga raczej nie prowadzi do Nieba. Gdyby Piękną i Prawdziwą Miłość można było osiągnąć łatwo i szybko, czy byłaby ona prawdziwa i piękna? Podobnie jest z wychowaniem dziecka niepełnosprawnego, gdyż tuż po jego urodzeniu pojawia się pytanie "Dlaczego moje dziecko?"

 

Każdy człowiek ma prawo do życia, które Bóg nam daje w chwili poczęcia. Wiem, że to trudne, ale nie "bawmy się w Boga" i odbierajmy go tym najmniejszym, bezbronnym istotom. Pozwólmy im żyć. Może mając pod sercem taką istotkę nauczymy się tego najważniejszego MIŁOŚCI?

 

Co ja mogę zrobić, aby jakoś zmienić tą sytuację? Z pewnością najlepszym sposobem będzie modlitwa, ona potrafi zmienić ludzkie serca i niejeden bieg wydarzeń.

 

 

 

Poprawiony: środa, 06 marca 2013 23:24