| Wytrwale zarzucać sieci |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| wtorek, 09 kwietnia 2013 22:18 |
|
To jeden z moim ulubionych fragmentów biblijnych. Towarzyszy mi od bardzo dawna i często jest źródłem inspiracji. Tłum cisnął się do Jezusa, a On wykorzystał stojące przy brzegu łodzie, wszedł do jednej i tam spotkał Szymona płukającego sieci. Musiał mu chyba zaufać, gdyż od razu poprosił, żeby odbił od brzegu. Najpierw nauczał tłumy ludzi, a potem zajął się Szymonem. Pierwsze wyzwanie: wypłyń na głębię i zarzuć wędkę jeszcze raz…
Zabiegany człowiek XXI wieku jest tak zarobiony, że często pada ze zmęczenia i nie ma nawet siły zobaczyć owoców swojej pracy. Niepowodzenie odnalezienia sensu tej gonitwy zwanej życiem, powoduje poczucie bezsensu nadaktywności. Puste sieci mogą się okazać zapowiedzią czegoś nowego! Jezus przychodzi do zmęczonych i pewnie sfrustrowanych rybaków. Pewnie pomyśleli, że to jakiś pewny siebie cwaniak, próbowali Mu mówić, że właśnie przed chwilą…, że nic nie wyszło…, ale po co… Mimo wszystko zarzucili sieci. Wbrew nadziei i może prychając pod nosem, spróbowali uwierzyć słowu Rybaka. To nie było łatwe i przyjemne – przynajmniej na początku.
Bardzo fascynujące w powołaniu jest to, że Bóg wzywa człowieka po imieniu. On zna mnie całego – nie tylko dane personalne, ale też osobowość, temperament, historię życia, relacje z ludźmi, przyzwyczajenia, radości, lęki, ulubione kabarety. Moje imię wyrył na Swoich dłoniach tak, że ma je zawsze przed Sobą. Moim zdaniem, właśnie to gwarantuje, że człowiek powołany, które czuje obecność Boga może spać spokojnie.
Powołanie to nie więzienie, nakaz, wyrok… Owszem, to często ciężka praca, w której wpisane są wyrzeczenia. Ale można to zrozumieć (i zaakceptować!) tylko wtedy, gdy przyjmę je, jako moją indywidualną ścieżkę – przestrzeń, w której staję się sobą. Wówczas nie odczuwa się z tego powodu buntu. Nie traktuje się bowiem pójścia za wezwaniem Boga, jako rezygnacji z własnej wolności, lecz jako najlepszy sposób skorzystania z wolności, którą obdarzył mnie Pan.
Powołanie to coś przygotowanego specjalnie dla jednego człowieka. To jakby prezent, który odpakowuje się przez całe życie – który smuci, cieszy, zaskakuje – takie jest życie. Ale za każdym razem dodaje radości! Pomaga stać się kimś więcej i stać się częścią czegoś większego, niż można sobie wyobrazić. Powołanie jest satysfakcją z tego, że współpracuję z Bogiem.
AUTOR: kl. Kamil Falkowski
ŹRÓDŁO: http://kamfal.blog.deon.pl |
| Poprawiony: wtorek, 09 kwietnia 2013 22:50 |
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 2126 |
![]() | Wczoraj | 3151 |
![]() | Ten tydzień | 18192 |
![]() | Poprzedni tydzień | 38703 |
![]() | Ten miesiąc | 33766 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 118015 |
![]() | Ogólnie | 39045002 |






Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic żeśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. (Łk 5, 3-6)








