Kim jest dla mnie Bóg? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
wtorek, 10 września 2013 21:57

Jaka jest moja wiara takim i jestem człowiekiem.

 

 

Kim jest dla mnie Pan Bóg?

Kim jest ten Ten, który stworzył niebo i ziemię, który uczynił człowieka królem stworzenia i wszechmocną ręką wyzwolił naród wybrany z rąk Faraona?

Kim jest Ten, który dawał zwycięstwo wojskom izraelskim, niosącym na przedzie Arkę Przymierza, a w niej złożone tablice kamienne z dziesieciorgiem Przykazań.

Kim jest Ten, który porzucił zaszczyty niebieskie stając się jednym z nas, bezbronnym dziecięciem, dla którego nie było miejsca?

Kim jest Ten, który pozwolił się wydać pocałunkiem przyjaciela, pojmać oprawcom, ubiczować a następnie ukrzyżować?

Kim jest Ten, który pozostał pod postaciami chleba i wina, by krzepić siłę ducha pielgrzymów niebieskiej ojczyzny?

Kim jest Ten, który a sakramencie pokuty pochyla się w geście przebaczenia i uzdrawia poranione serca z ran przegranych wyborów?

 

 

Czy to wszystko wystarczy, aby Go naprawdę pokochać i uznać, że bez Niego nie ma życia, nie ma szczęścia i nie ma przyszłości?

 

 

 

A jednak nie wystarczyło?

 

„Jeżeli nie przekonała was o miłości Mojej śmierć Moja, to cóż was przekona?” – skarży się Jezus św. s. Faustynie.

 

Oglądam codziennie telewizję i karmię się smutnymi wiadomościami. Słyszę i niedowierzam, że dla dla marnych groszy brat sprzedaje brata, a dla światowej kariery zabija prawdę chcąc być jak Bóg. Dla przyjemności gwałci, cudzołoży i kradnie, zabija i oszukuje. Ciemiężeni są maluczcy i bezbronni, nie szanuje wdów i sierot.

 

Jaki jest ten współczesny liberalny człowiek i w kim złożył swą nadzieję?

 

Kocha on jeszcze Boga? Wierzy jeszcze w Niego? Ufa mu?

 

 

Chyba nie bardzo. Skoro swą przyszłość zakotwiczył w wartościach przyziemnych, w karierze i zaszczytach, w dostojnych stanowiskach i modnych strojach. Pieniądz stając się bogiem, zaczął wydawać mocniejszy blask, silniejszy jak ten z judaszowej sakiewki.

 

 

Nędzny ten człowiek, który pokłada nadzieję człowieku, a nie w Bogu? Który w ciele upatruje swej siły a nie w mocy ducha? Który z ziemi czyni swą przystań zapominając o swym przeznaczeniu bycia dziedzicem królestwa nieprzemijającego.

 

 

Człowiek stał się podobnym do dzikiego krzewu na stepie, gdzie nie ma źródeł, rzek ani jezior, gdzie nie ma przyszłości. Karmi się złudzeniami o przepiekanej krainie, która odrzuciwszy życiodajną rosę, stała się iluzją rzeczywistości.

 

 

Szczęścia, miłości, pokój serca, nie kupi się jednak za pieniądze? Czy można tez dać łapówki, by dostać się do nieba? W takiej halucynacji pogrąża się ten, który wierzy jedynie światu. Ugania się za błahostkami, a prawdziwą drogocenną perłę, sprzedaje za bezcen na pchlim targu.

 

 

Bez Boga człowiek zawsze pozostanie samotny. Może żyć w luksusach, jeździć limuzynami i mieszkać w pałacach, a w tłumie rozkrzyczanych klakierów udawać kogoś wielkiego, jednak wewnętrznie pozostanie zawsze samotnym nędzarzem, bo bez Boga ziemia przypomina zawsze miejsca spalone i pozostaje ziemią nieurodzajną. Nigdy nie przyniesie plonu godnego nieba, bo jest ziemią, która rodzi kamienie i łzy i obfituje rozczarowaniami.

 

 

Czy mamy być, nierozumni, by tego nie pojąć? Czy otępiało serce nasze, że nie czuje porywu miłości ku Temu, który nas stworzył? Czy nie stać nas, aby uznać prawdę, porzucić grzech, nawrócić się i wejść na pańskie ścieżki?

 

 

Tak często wykłócamy się i procesujemy w życiu o banały. Sądzimy o centymetr drogi, o kawałek ziemskiej własności. Tak łatwo jednak rezygnujemy z własności dziedziców nieba.

 

Co mam uczynić?

 

Muszę nauczyć się życia w prawdzie, tej która mnie wyzwoli.

 

Jeśli to uczynię na pewno nie zostanę zawiedziony.

 

 

A prawda jest taka: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. (J 3, 16-18)

 

 

Czy teraz już uwierzę naprawdę?

 

 

 

autor: ks. Zdzisław Płuska SCJ

 

 

źródło: