Hosanna i krzyż PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 20 marca 2016 22:15

Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej rozpoczyna Wielki Tydzień. Chrystus wjeżdżając do Jerozolimy wiedział, co Go czeka. Mimo tego nie zawrócił, pragnąc do końca wypełnić wolę Ojca. Wydarzenia tego dnia są dla nas wierzących wezwaniem do naśladowania Chrystusa. Niech nasze życie będzie paschą, a to znaczy - niech wiedzie nas do zwycięstwa i chwały przez wierne kroczenie wraz z Chrystusem drogą uniżenia, czyli drogą krzyża. Jak wynika z samej nazwy, w tę niedzielę wspominamy dwa wydarzenia: triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy na kilka dni przed Paschą oraz Mękę Chrystusa. Widzimy tu połączenie dwóch różnych wydarzeń, które następują po sobie w odstępstwie kilku dni. Najpierw słyszymy jak wiwatujący lud woła radośnie: „Hosanna!!”, a kilka dni później: „Ukrzyżuj Go!!”

 


 

Już w starotestamentowej Księdze Zachariasza znajdziemy następujące słowa zapowiadające wjazd Jezusa do Jerozolimy:

 

„Wesel się bardzo Syjonie!

Wznoś okrzyki Jerozolimo!

Oto twój król przychodzi do ciebie,

sprawiedliwy, zwycięski i pokorny,

jedzie na ośle, na osiołku, źrebięciu oślicy.”


(Zch 9, 9)

 

Ten pozornie nieistotny szczegół o zwierzęciu, na którym wjeżdża Mesjasz, jest w istocie bardzo ważny. Oślę, to symbol łagodności, natomiast znakiem doczesnej siły jest w Biblii koń. Mesjasz nie wjeżdża konno, a na oślęciu. Jezus poprzez wjazd do Jerozolimy bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że jest Mesjaszem. Dlatego procesja upamiętniająca ten wjazd jest manifestacją wiary, publicznym ogłoszeniem, że Jezus jest Panem i Mesjaszem. Ma ona nas samych umacniać w wierze i przypominać o konieczności jej wyznawania w życiu. Gałązki palmowe są symbolem cierpliwości, zwłaszcza w cierpieniu, która polega na znoszeniu wszystkiego z miłością, godnością i wytrwałością. Właśnie palmy niesione przez lud przed Chrystusem wkraczającym do Jerozolimy, wymownie oddają prawdę, że jest On Królem sprawiedliwym, zwycięskim, pokornym i bardzo cierpliwym.

 

Gdy spojrzymy na czytania liturgiczne, to zauważymy, że, przed rozpoczęciem Mszy świętej, wspominamy uroczysty wjazd Chrystusa do Jerozolimy, podczas którego tłumy witały Go, jako króla. Jest to zapowiedź Jego zmartwychwstania i chwały. Słyszymy w nich dwa tak przeciwstawne sobie okrzyki mieszkańców Jerozolimy, patrzących na Jezusa – jeden pełen miłości i uwielbienia – „Hosanna!” oraz drugi, pełen nienawiści – „Ukrzyżuj Go!” Niedziela Palmowa w drugim czytaniu, przenosi nas do dramatycznych wydarzeń Wielkiego Piątku. Niczym klamrą spina nie tylko historię Jezusa w Wielkim Tygodniu, ale także historię człowieka. To trudne, ale też przepełnione tragizmem wołanie każdego serca: „Dlaczego?” Czyż w tych dwóch czytaniach nie odnajdujemy czasem samych siebie? Czy możemy powiedzieć, że ci ludzie naprawdę kochali Jezusa? Czy ci ludzie, którzy wołali „hosanna” wierzyli naprawdę, że Jezus jest Chrystusem, Mesjaszem, Synem Bożym? Czy oni naprawdę Go kochali? Jeśli rzeczywiście tak było, to czy między miłością i wiarą, a nienawiścią i odrzuceniem może być odległość jedynie pięciu dni?

 

Okres pomiędzy Niedzielą Palmową, a Wielkim Piątkiem, to czas wielkiej miłości miłosiernej i cierpienia Syna Człowieczego. Uczestnicząc w nabożeństwach wielkopostnych jeszcze bardziej odnajdziemy prawdę o naszej relacji z Jezusem. Uwielbienie będzie łączyć się z pozostawieniem Go w samotnej udręce, a nawet zdradzie i akceptacji, aby był skazany i ukrzyżowany.  Na drodze do Wielkiego Piątku miały miejsce znaczące dla chrześcijaństwa dwa wydarzenia, których nie sposób pojąć naszym ludzkim umysłem. Chodzi tu mianowicie o ustanowienie Eucharystii oraz o zdradę Judasza. Rozważając pierwsze z nich dojdziemy do wniosku, że Jezus dokonał tego największego cudu, aby pozostać z człowiekiem w największej możliwej bliskości. Jest to niezwykła, bezkrwawa Ofiara, poprzedzająca krwawą Ofiarę Krzyża. W ten sposób Chrystus wyraził nam swoją niewyobrażalną miłość i tęsknotę za każdym z nas. Podczas ostatniej wieczerzy w Wieczerniku dokonało się cudowne przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Spotykamy tam także Judasza, u którego narastające zwątpienie, zamieniło się w nienawiść, która  zaowocowała zdradą. Uczeń zdradził i odrzucił Mistrza. Człowiek zdradził Boga.

 

Jezus idąc na Kalwarię pokazał nam swoją dwoistostość, gdyż wtedy w ludzkiej postaci drogą śmierci, wielkiego cierpienia – szedł sam Bóg. Od momentu, kiedy stał się człowiekiem, wiedział, że musi ją przejść od początku do końca. Na tym właśnie polegało Jego posłannictwo.

 

Obchodzimy właśnie Rok Święty Miłosierdzia, dlatego na Jego Godzinę Śmierci, Dzień Zmartwychwstania Pańskiego spójrzmy właśnie pod tym kątem. Bóg nie mógłby istnieć bez miłosierdzia, które jest największym wyrazem Jego miłości. To właśnie nieskończona miłość do każdego z nas pozwoliła Mu dotrwać do Godziny Śmierci na krzyżu. Właśnie dlatego ta godzina stała się Godziną Miłosierdzia i Zbawienia dla całego świata. Wszystkie dowody i znaki na to, że Bóg jest bogaty w miłosierdzie "stają się widzialne w Chrystusie i przez Chrystusa, przez Jego czyny i słowa, w ostateczności przez Jego krzyżową śmierć i zmartwychwstanie” - pisze święty Jan Paweł II Encyklice „Dives In Misericordia”.


Nie sposób Wielkanocy nie połączyć z następującą po niej Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Natchnieniem dla ustanowienia tego święta było pragnienie Jezusa, które przekazał Siostrze Faustynie. Pan Jezus powiedział do niej: „Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia” (Dz. 299). „Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” (Dz. 699). W wielu objawieniach Pan Jezus określił nie tylko miejsce święta w kalendarzu liturgicznym Kościoła, ale także motyw i cel jego ustanowienia, sposób przygotowania i obchodzenia, oraz wielkie obietnice. W Piśmie Świętym, zwłaszcza w Starym Testamencie, miłosierdzie oznacza przede wszystkim wierność Boga względem Jego ludu i wobec zobowiązań wynikających z przymierza, pomimo ludzkiego nieposłuszeństwa. Stąd prorok Izajasz woła: „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54, 10). Siostra Faustyna, doświadczając obecności miłosiernego Jezusa, zaczęła inaczej spoglądać na samą siebie i innych. Spotkanie z Miłosierdziem sprawiło, że zmienił się jej sposób myślenia, czucia i dostrzegania drugiego człowieka. Najlepszym dowodem tej wewnętrznej transformacji jest jej przepiękna modlitwa, bliska temu, co Jezus wypowiedział w scenie Sądu Ostatecznego: „Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą. Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich. Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia. Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace. Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim. Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój. O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz” (Dz. 163).

 

 

 

autor: Beata Fabiś

 

 

 


 

 


Poprawiony: czwartek, 26 maja 2016 12:25