Cierpieniem wielbić Boga PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
niedziela, 12 lutego 2017 23:27

„Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49), to myśl przewodnia tegorocznego Światowego Dnia Chorego, przypadającego w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Ten dzień przywołuje też postać niepozornej św. Bernadety z Lourdes. To jej ukazywała się Maryja. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że na ubogą, niepiśmienną i chorą Bernadetę Matka Boża patrzyła jak na osobę. „Piękna Pani” - tak św. Bernadeta nazywała Maryję, wiele razy podkreślała, że rozmawia z nią z wielkim szacunkiem, a nie z politowaniem.

 

 

 

 

Papież Franciszek w Liście Apostolskim przypomina, że każdy chory jest i zawsze pozostaje istotą ludzką i jako taką należy go traktować. Podkreśla niezbywalną godność chorych i niepełnosprawnych, ich życiową misję. „Nigdy nie stają się oni zwykłymi przedmiotami, choćby zdawali się być tylko bierni” - czytamy. Zwraca uwagę, że po objawieniach Bernadeta, dzięki modlitwie, przemieniła swą słabość w oparcie dla innych. Ofiarowała swe życie za zbawienie ludzkości, modliła się za grzeszników, co też jest misją chorych.


Zastanówmy się przez chwilę, co łączy Maryjne „Magnificat” z niepełnosprawnością, cierpieniem człowieka. Osoba nim dotknięta lub też towarzysząca cierpiącemu przez swój krzyż wielbi Jezusa. Nie można mówić o uwielbieniu, miłości do Boga bez zrozumienia tajemnicy krzyża. W sercu cierpiącego człowieka rodzi się pytanie o jego przyczynę i sens. Jeżeli Bóg istnieje, to, dlaczego wydaje się tak nieczuły na cierpienia niewinnych? Wyjaśnienie przyniósł dopiero Jezus Chrystus. W swojej zbawczej działalności stał się Przyjacielem szczególnie ludzi chorych i cierpiących. Zawsze brał ich w obronę, często ich uzdrawiał. W nawoływaniu do naśladowania wzywał, aby iść drogą wymagającą cierpienia: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Przestrzegał też: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. Głoszoną przez siebie Ewangelię krzyża i cierpienia Pan Jezus dopełnił przez śmierć krzyżową i tym właśnie cierpieniem nadał sens każdemu cierpieniu, które jest składane w darze dla drugich. Zrozumieli to już pierwsi Jego uczniowie, których od początku prześladowano i nie szczędzono im cierpień. W Dziejach Apostolskich czytamy: „A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa”. Kościół od początku miał wielki szacunek do ludzi chorych i cierpiących. Święty Jan Paweł II w jednym ze swoich przemówień powiedział: „W każdym przypadku choroba i cierpienie są ciężką próbą. Ale świat bez ludzi chorych - choć to zabrzmi może paradoksalnie, byłby światem uboższym o przeżycie ludzkiego współczucia, uboższym o doświadczenie nieegoistycznej, niekiedy wręcz heroicznej miłości”. Ludzie chorzy, cierpiący uczą nas być ludźmi dobrymi, dają nam szansę do okazania chrześcijańskiej miłości i bezinteresownego poświęcania się dla innych. Dnia 6 czerwca 1979 r., w czasie I pielgrzymki do Polski, Papież skierował do chorych, zgromadzonych w częstochowskiej katedrze następujące słowa: „Jesteście wszędzie w społeczeństwie, a zwłaszcza w Kościele, ważni i szczególnie cenni, jesteście na wagę złota”. A kapłanów, tego samego dnia uwrażliwiał: „Pamiętajcie, że to chorzy są waszymi największymi pomocnikami, największymi sprzymierzeńcami. Ich pomoc nie jest widoczna na zewnątrz - do tego są niezdolni - ale ofiara, którą składają z cierpienia, modlitwa, która z tej ofiary płynie, więcej wam daje niż jakakolwiek inna ludzka pomoc czy też aktywność”. Można, więc powiedzieć, że chorzy i cierpiący, którzy przeżywają swoje dolegliwości w jedności z Chrystusem, są skarbem Kościoła.


Tylko, co my, ludzie żyjący tu i teraz, robimy dla tych ludzi, jak dbamy o nich, a co najważniejsze, czy chcemy i potrafimy ich dostrzec obok siebie? Sytuacje i zdarzenia życiowe, rodzinne pokazują, że nawet najlepsza wola i chęć osobistej troski o osobę niepełnosprawną, starszych rodziców lub inną osobę najbliższą nie mogą być zrealizowane własnymi siłami, a rodzina nie jest w stanie sprostać koniecznym wymogom i objąć należytą opieką takich osób. W podejmowaniu takich decyzji powinno być brane pod uwagę prawdziwe dobro bliskiej nam osoby. Osiągnięcia medycyny powinny być włączone do opieki nad taką osobą. Ośrodki Opiekuńczo–Lecznicze są dobrze przygotowane do troski o osoby chore i stare. Znajduje się w nich wykwalifikowany personel, potrzebne urządzenia, sprzęt do obsługi osób starszych i chorych. Troska rodziny, serdeczne relacje, odwiedziny są naturalnym ciągiem miłości realizowanej poza domem wobec osoby kochanej. Odczuwanie takiej miłości wspiera proces leczenia, staje się pozytywnym klimatem wzmocnienia relacji rodzinnych.


Tematem odrębnym, który we współczesnym społeczeństwie daje się zauważyć jest problem obojętności na los drugiego człowieka. Jakże często słyszymy o niewrażliwości, często o obojętności, czy wręcz o znieczulicy, wobec człowieka opuszczonego, a tak bardzo potrzebującego pomocy. Przyczyn takiego stanu należy zapewne szukać we współczesnej cywilizacji - w świecie komputerów, internetu, pogoni za pieniądzem, próbami urządzania świata po swojemu, budowania relacji z drugim człowiekiem bez miłości i bez głębszej refleksji nad ludzkim losem.


Wypiera się, więc z przestrzeni życia świat cierpienia i choroby. Liczy się tylko młodość, fizyczna sprawność, sukces, pieniądz…W takim świecie osoby stare i chore są niepotrzebne, gdyż stoją one jedynie na przeszkodzie w realizowaniu nowocześnie pojmowanej filozofii życia. A mierzona jest ona jedynie wygodą, podejściem konsumpcyjnym, życiem bez problemów, kłopotów, poświęceń. Symbolem takiej rzeczywistości jest świat bez miłości, bez serca, pozbawiony zwykłej empatii, wrażliwości ludzkiej. Często chorzy, niepełnosprawni pozostają już do końca swoich dni w Hospicjach, Zakładach Opiekuńczo–Leczniczych, a co najgorsze są całkowicie odrzuceni i zapomniani przez własne rodziny.


Nie da się całkowicie ukryć przeżywanego bólu, tęsknoty rozdzierającej serce pod pozorami uśmiechu i życzliwych gestów. Mimo przeżywanego cierpienia ludzie ci próbują zrozumieć, a co za tym idzie przebaczyć swoim najbliższym ich postawy odrzucenia, zapomnienia i obojętności, gdyż miłość ciągle jest obecna w ich sercach.


Niech za podsumowanie posłużą tu słowa o miłości zaczerpnięte z „Hymnu o miłości” św. Pawła (1List do Koryntian):

 

„miłość we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje”

 

 

autor: Beata Fabiś